hmn...zainspirowana wierszem Xanety do dziadka... otóż w zasadzie też mam jeden o moim dziadku...ale w innym klimacie... napisałam na dzień dziadka
Dziadek Edek mój kochany,
ciągle chodzi roześmiany.
Bo siódemkę wnucząt ma,
która mu na nerwach gra:
Madzia, Jola i Kamilka,
Michaś Karola i Michalinka.
Najmniejsza jest Marysieńka mała,
choć mniejsza dzidzia będzie się śmiała.
Jak jej na imię jeszcze nie wiemy,
wnuczka lub wnuczek za miesiąc się dowiemy.
Lecz nasz dziadek będzie sie smucił,
czy do domu swojego wróci.
Bo gdy ośmioro wnucząt będzie,
jeszcze większy bałagan wszędzie.
hmn... wiem że daleko temu do ideału, bo jest to prosty wierszyk,m w zasadzie to chyba fraszka która przynajmniej mnie nie dołuje, co jest w zasadzie rzadkością czekam na opinie
Ja też mam wierszyk xDxD Ale go nie wstawie xDxD napisałam go na angolu z koleżanką... O takiejn innej koleżance.... nie powiem zeby tom miłe było x
dXD
hmn... nie myślcie że zapomniałam tylko tak jakoś wyszło....
dzisiaj wiersz o waszym kochanym Alexxie...
jedziemy....
DO M
W FBI od rana siedzi,
ciągle dwójkę braci śledzi,
tych którzy z Fox - river zwiali,
innych więźniów też zabrali.
Żonę swoją ma, syneczka
Pam dziś kupił ogóreczka.
Korniszone, kilo sledzi,
obrabował już skup miedzi.
Alexander o nim mowa,
w firmie to jest wielka krowa.
wciąż morduje i zabija,
jednym słowiem wredna żmija.
Gdy do sony jednak trafił,
Mahone nasz bardzo się strapił,
bo skończyły mu się dragi,
i zatrzymał się w pół drogi.
Do Michaela podszedł zgrabnie,
żeby z Sony uciec ładnie.
Wraz z Whistlerem i Louisem,
już po lesie biegną cisem.
Lecz gdy sonę już opuścił,
do ucieczki wtem się puścił.
Z firmą odnowił przymierze,
ja mu więcej nie uwierzę...
wiem że to żadne cudo ani nic z tych rzeczy.... nie umiem pisać mądrych wierszy... po prostu miałam fazę.... napisałam jeszcze "odę do kotleta..." ale o tym wieczorem
hmn.. zapowiadana oda do kotleta... po przejściu ogólnej fazy uznałam tą samozwańczą poezję za niegodną tej nazwy ale coż... obiecałam...
Oda do kotleta...
Jest on wyśmienity,
tak jak wieś Karnity.
Najlepiej smakuje,
gdy się go przeżuje.
Kotlet mój kochany
z ziemniakami podany,
tyle w nim cebuli,
co w bilardzie kuli.
Jeszcze sos dodamy,
razem wymieszamy,
Do tego buraczki,
i dostanę sraczki.
tak wyglądał mój obiad i kotlety, w których było więcej cebuli niż mięsa... do tego zanim go zjadłam zdążył już wystygnąć (pisałam odę ) ahh.. 2 rymy mi pomogła złożyć bellatoris
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach