Do wygrania:
4 filmy DVD (Ucieczka z Nowego Jorku, Serpico, Prawdziwy romans, Wszyscy jesteśmy Chrystusami), 3 książki (Podręcznik dla aktorów, Słownik terminologii Filmowej, Gramatyka języka filmowego), 2 plakaty (Ojciec Chrzestny, Pulp Fiction), figurka Ojca Chrzestnego
w I sezonie zgrywał takiego fajnego cfaniaka i tak fajnie machał tymi swoimi łapami :]. na samym początku było fajne jak chciał znaleśc sobie przyjaciól u białych i czarnych a każdy go odtrącał
ale chyba chciał do innej celi bo jego życie z pewnym osobnikiem, którego ksywka zaczyna się od litery 'A', nie było za wesołe xD może jego życie nie było zagrożone bezpośrednio, bo pan A. by go raczej nie zabił, ale sam Tweener nie wytrzymał by tego psychicznie. I musiał się jakoś ratować
_________________ So take my hand
don't let me surrender..
'Cuz maybe someday, in time
Things will go my way..
W 1 sezonie, na początku był taki cwany, no i frajerzył Bellickowi...Szkoda mi się go zrobiło, jak trafił do celi z Avocado...Dobrze, że uciekł, bo trafił do więzienia przez taką głupotę i widać było, że taki zagubiony był i nie radził sobie w więzieniu...
W 2 sezonie bardzo go polubiłam. Fajny się zrobił. Nawet przystojny był. Podobała mi się scena, jak jedzie z Mahonem i wszyscy już myślą, że wyda uciekinierów, a on do tej dziewczyny pojechał.
Bardzo mi go szkoda...Smutna scena, jak go Mahone zabił...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach