- kocham cię James – wyszeptałam i położyłam rękę na sercu.
Zrozumiał.
Otarł łzy, puścił metalowe ogrodzenie i wykonał ruch podobny do mojego.
jak romantycznie^^
Tanira napisał/a:
- James ma… James ma mnie. I ja go nie zostawię.
Linc uśmiechnął się delikatnie chyba pierwszy raz gdy mówiłam właśnie o Jamesie.
- zazdroszczę wam – szepnął
nareszcie Lyncoln zrozumiał, że go kochasz xD
Tanira napisał/a:
- Ona jest w ciąży! – ryknął James i zalał się łzami – jeśli masz kogokolwiek zabić to tylko mnie.
your hero
czekam na kolejną część
_________________
Hello Mrs. Hollander! They say a good woman is hard to find. Well that's true you must be a very, very, very good.
Don't be afraid. Teddy's home.
Trochę spóźniona, i co po niektórzy przeszkadzali mi w czytaniu, ale to było piękne...naprawdę...
_________________ Pingwiny w genach to mają,
że w eleganckie fraki
codziennie się ubierają.
__________________________________________________
Sygna by Whistlerowa ;*
Zapomniałam o Lincu i Michaelu.
Zapomniałam już jak smakowały jego usta.
Zapomniałam jak pachniał jego dotyk.
Zapomniałam jaką melodie roztaczał wokół siebie.
W tej jednej chwili wszystko wróciło ze zdwojoną siła.
W opowiadaniu zostały użyte cytaty, które jeszcze bardziej oddały obraz całej sytuacji.
Strach.
Silna przykra emocja o charakterze wrodzonym, pojawiająca się w sytuacjach realnego zagrożenia. Wrodzoną reakcją organizmu w takiej sytuacji jest odruch ucieczki.
Ucieczki?
Jakiej ucieczki?
Nawet gdybym chciała nie mogłabym nigdzie uciec.
Przypłaciłabym to życiem. Nie tylko swoim.
Ona była straszna.
Z jej oczu wylewała się brutalność.
Chwyciłam Jamesa mocniej za rękę.
- czego się boisz? – zapytała patrząc mi prosto w oczy.
Nie odpowiedziałam.
Jej oczy były takie zimne. Takie puste.
Nie mogłam zrozumieć jak kobieta może być tak okrutna.
Zatrzymaliśmy się koło cmentarza.
Nie rozumiem, czemu ludzie boją się cmentarzy. Tak naprawdę to jedyne miejsce, którego mieszkańcy nie mogą nikomu zrobić krzywdy.
- wysiadka – syknęła Susan – kolega was odprowadzi.
Mężczyzna, który do tej pory trzymał kierownice nagle złapał za leżący na desce rozdzielczej pistolet i wysiadł z samochodu otwierając drzwi od mojej strony.
Bałam się odezwać. Wiedziałam do czego ci ludzie są zdolni. Widziałam co zrobili Sarze.
Wysiadłam z samochodu razem z Jamesem i ruszyłam przez cmentarz. Wokół było pełno opuszczonych grobów. Mężczyzna szedł za nami. Czułam, że mierzy prosto we mnie.
Nie ma gorszego połączenia niż broń, głupota i strach. Wszystkiego najgorszego można się wówczas spodziewać.
Nagle miedzy starymi, przerażającymi drzewami zobaczyłam dom. Stary i opuszczony tak jak cmentarz. Tak mi się wydawało.
W środku było jednak zupełnie inaczej.
Piękne białe ściany. Schody z kamienia. Wszędzie pełno kamer.
- Whistler do tego pokoju a młoda do tego – syknął facet, który teraz naprawdę mierzył do mnie.
- nie zostawię jej – szepnął James chwytając mnie za rękę.
- Tom jak możesz być tak nietaktowny? – zapytała Susan, która pojawiła się nagle w drzwiach – czy nie widzisz, że nasze gołąbki potrzebują siebie nawzajem i nie mogą bez siebie żyć? – zaświergotała po czym momentalnie zmieniła ton – do tego pokoju – syknęła wskazując ręka uchylone drzwi – i jeśli któreś z was wystawi choćby czubek nosa z pokoju wywlekę jak psa i zrobię coś strasznego.
Byłam tak przerażona, że pociągnęłam Jamesa za sobą do ciemnego pokoju.
Usłyszałam za sobą trzask i dźwięk zamykanych na klucz drzwi.
- James…błagam
Wtuliłam się w niego mocno. Brakowało mi tego. Bardzo. Tak bardzo za nim tęskniłam. Tak bardzo go potrzebowałam.
- już spokojnie…- wyszeptał tuląc mnie jak małe dziecko – wszystko będzie dobrze. Mamy siebie a ja nie pozwolę zrobić ci krzywdy. Chodź…
Pociągnął mnie za rękę do okna.
Nasze twarze oświetlał delikatnie księżyc.
Panamski księżyc, który jeszcze nie tak dawno obserwowałam z pokoju hotelowego.
James przytulił mnie mocno.
- no…uśmiechnij się – wyszeptał – będziemy mieli dziecko.
Spojrzałam na niego.
Na jego twarzy widniał szeroki uśmiech.
- a ja się bałam, że mnie zostawisz…
- głuptasie…co powiesz na Jamesa Juniora? – zapytał z jeszcze szerszym uśmiechem.
- wariat…
Nie mogłam powstrzymać uśmiechu, który cisnął mi się na twarz.
Wszystko zdawało się być idealne. Tylko miejsce w którym się znajdowaliśmy psuło cały efekt.
- wiesz…chciałem…kupiłem to gdy…gdy przyjechaliśmy – szepnął i zaczął grzebać w kieszeni.
- James…
- nie…ja…nie przerywaj…chcę żebyś wiedziała, że cię nie oszukuję. Chcę żebyś wiedziała jak bardzo cię kocham…Chcę…
Poczułam jak wciska mi coś na palec.
- chcę żebyś za mnie wyszła…
Patrzyłam na palec na którym znajdował się srebrny pierścionek.
Uśmiechnęłam się do swoich myśli.
Patrzyłam na niego i nie widziałam co powiedzieć.
- Ann?
Spojrzałam mu prosto w błękitne oczy.
- nie musisz się pytać – wyszeptałam i zarzuciłam mu ręce na szyję – kocham cię najmocniej na świecie wiesz…
Nigdy nie słyszałam jak się cieszy.
Jego okrzyk radości był tak cudowny.
Popchnęłam go na łóżko i położyłam się obok.
- ciszej bo za ten hałas odstrzelą nam głowę – szepnęłam.
Teraz wszystko wydawało się taki radosne. Nie bałam się. Już nie. Miałam go obok siebie. Wiedziałam, że wszystko będzie dobrze. Nie pamiętam o której zasnęłam. Bardzo długo oglądałam pierścionek. James już dawno zasnął a ja patrzyłam i nie mogłam oderwać wzroku od srebra. Był bardzo skromny. Ale był śliczny. Był od niego. Prosto z serca.
Księżyc uśmiechał się do mnie przebijając przez zasłony. Tym razem to nie był sen.
Zasłony blokowały dostęp światła.
- wreszcie się obudziłaś – szepnęła Susan, która siedziała w fotelu, który stał w kącie pokoju.
Mimo tego, że miałam na sobie dżinsy i koszulkę zasłoniłam się szczelnie kołdrą.
- gdzie James? – zapytałam patrząc jej prosto w oczy.
- twój James ma parę spraw do załatwienia – szepnęła podchodząc do okna i odsuwając zasłony – ale nie martw się. Wróci. Ma do kogo prawa?
Usiadła obok nie spuszczając ze mnie wzroku.
Miała piękne oczy. Mroczne ale piękne.
- dlaczego…wtedy na parkingu puściłaś mnie? Z łatwością mogłaś mnie zabić.
Czułam, że wertuje mnie jak książkę. Przekładała kartki i czytała wszystko bardzo dokładnie.
- wiem jak to jest gdy traci się swoje dziecko – szepnęła
- nie rozumiem…
- obyś nigdy nie musiała. Są inne sposoby by ranić. Znacznie bardziej niż zadanie bólu jakimś narzędziem.
Patrzyłam na nią i próbowałam sobie wyobrazić co czuje.
Mimo wszystko gdzieś w środku zapaliła się jakaś iskra.
Drzwi do pokoju się otwarły.
Stał w nich James.
Inny James.
Czysta koszula. Zero zarostu.
Patrzył na mnie takim wzrokiem jakby chciał przeprosić.
Susan odwróciła się w jego kierunku.
- widzę, że szef powrócił do dawnej formy. Gratuluję. A teraz nie będę wam przeszkadzać. Po minie przyszłej pani Whistler widzę, że będzie ostro, co? – syknęła przechodząc obok niego i zamykając drzwi.
Przełknęłam głośno ślinę.
- okłamałeś mnie…- szepnęłam wstając z łóżka i podchodząc do niego.
- nie Ann…- szepnął chwytając mnie za rękę. Chciałam mu ją wyrwać ale nie mogłam.
Popatrzył mi głęboko w oczy.
- przemilczenie nie jest kłamstwem, tylko niewypowiedzianą prawdą.
heh...Dżej Dżej...
a mnie ten rozdział jakoś uspokoił...a nie wiem dlaczego...
magicznie ;*
_________________ Pingwiny w genach to mają,
że w eleganckie fraki
codziennie się ubierają.
__________________________________________________
Sygna by Whistlerowa ;*
xD no więc moja droga Pani Whistlerowo przyjmij gratulacje z okazji zaręczyn
Tanira napisał/a:
- przemilczenie nie jest kłamstwem, tylko niewypowiedzianą prawdą.
taaaa jasne
_________________
Hello Mrs. Hollander! They say a good woman is hard to find. Well that's true you must be a very, very, very good.
Don't be afraid. Teddy's home.
_________________ Pingwiny w genach to mają,
że w eleganckie fraki
codziennie się ubierają.
__________________________________________________
Sygna by Whistlerowa ;*
Jak tą tam w Chłopach ...no jak jej było... Jagienka?
[ Dodano: 2008-02-26, 19:32 ]
mk95 napisał/a:
głupieję na starośc
jaką starość? O_o
_________________
Hello Mrs. Hollander! They say a good woman is hard to find. Well that's true you must be a very, very, very good.
Don't be afraid. Teddy's home.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach