Prison Break FORUM: Skazany na śmierć, forum, download, napisy, odcinki, tapety, sezon 4 czwarty, wentworth miller, rmvb, avi, torrent

FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Mapa forum | RSS | Zaproś
Rejestracja | Zaloguj
 Ogłoszenie 

Zbiórka na forum - szczegóły TUTAJ <-kliknij
Osoby, które pomogą w zbiórce otrzymają rangę $Sponsor oraz anulowanie ostrzeżeń


Sezon 4: nowy odcinek w każdy wtorek po godzinie 5!


Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Historia by Nati & Ann
Autor Wiadomość
AutumnLeaf 
Michael Scofield


Wiek: 21
Dołączyła: 27 Sie 2007
Posty: 3299
Skąd: from Stata Mind ^^
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2008-03-09, 17:57   

taaak? a to nieszkodzi, ja też nie jestem do końca teges xD poza tym, odezwała się ta w pełni władz umysłowych pfff xD
_________________
Pingwiny w genach to mają,
że w eleganckie fraki
codziennie się ubierają.

__________________________________________________

Sygna by Whistlerowa ;*
 
 
 
Tanira 
Michael Scofield


Wiek: 19
Dołączyła: 23 Paź 2007
Posty: 5140
Skąd: z łóżka Whistlera
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2008-03-09, 17:58   

haha to się za dwa odcinki skończy xD haha xD
_________________


 
 
AutumnLeaf 
Michael Scofield


Wiek: 21
Dołączyła: 27 Sie 2007
Posty: 3299
Skąd: from Stata Mind ^^
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2008-03-09, 17:59   

nie no jeszcze nie...trochę więcej ^^
_________________
Pingwiny w genach to mają,
że w eleganckie fraki
codziennie się ubierają.

__________________________________________________

Sygna by Whistlerowa ;*
 
 
 
Babydoll 
John Abruzzi


Wiek: 19
Dołączyła: 01 Sty 2008
Posty: 542
Wysłany: 2008-03-09, 18:01   

Diewczynki... Prosimy ładnie o odcinek :): Już nie mogę doczekać się tego, co będzie dalej... Poza tym miło byłoby tak w niedzielę się zrelaksować... :P
_________________
www.courtneyhole.fora.pl
 
 
 
AutumnLeaf 
Michael Scofield


Wiek: 21
Dołączyła: 27 Sie 2007
Posty: 3299
Skąd: from Stata Mind ^^
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2008-03-09, 22:21   

Ona bardzo chętnie po nią przyjedzie xD i przy okazji napadnie kogoś i zgwałci xD
_________________
Pingwiny w genach to mają,
że w eleganckie fraki
codziennie się ubierają.

__________________________________________________

Sygna by Whistlerowa ;*
 
 
 
Gość

Wysłany: 2008-03-10, 07:49   

AutumnLeaf ja o tym doskonale wiem. Mnie już nic nie zaskoczy.
 
 
AutumnLeaf 
Michael Scofield


Wiek: 21
Dołączyła: 27 Sie 2007
Posty: 3299
Skąd: from Stata Mind ^^
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2008-03-10, 13:53   

Mnie chyba też nie xD

ok, mata:
moje:

A teraz została nam jeszcze jedna sprawa- powiedziałam poważnie, odwracając się w stronę Alexa, który udawał, że nie wie o co chodzi.
Powinnam dać mu spokój, po tym co usłyszałam wczoraj na parkingu, ale to nie było w moim stylu.

-Co zrobiłeś temu biednemu lekarzowi? Alex, choćby nie wiem co to było, po prostu powiedz, chcę o tym wiedzieć.
Mój kochany mąż nie miał jednak najmniejszej ochoty na wyjaśnienia, spojrzał szybko na zegarek, zerwał się z krzesła, pocałował mnie w policzek i rzucił się w stronę drzwi, mówiąc tylko:
-Już powinienem być w pracy. PÓŹNIEJ o tym porozmawiamy.- i już go nie było.
-O niedoczekanie- syknęłam.
-Alex!- darłam się za nim, ale szedł tak szybko, że ledwo co dotrzymywałam mu kroku- Wyjaśnisz mi to tu i teraz!- zatrzymałam się na środku korytarza, krzyżując ręce i wpatrując się w jego plecy. Nawet się nie zatrzymał. Odwrócił tylko głowę i krzyknął:
-O 18 w pizzerii!
-Alex! W ogóle nie spałeś, weź sobie chociaż dzień urlopu!!!- najwyraźniej moje słowa do niego nie docierały.
-Co za wstrętny uparciuch.
Wróciam do sali i zobaczyłam, że James całkowicie rozbudzony spaceruje po sali z gorącą herbatą w ręku.
-O...już nie śpisz?
-Wydzieracie się na pół szpitala, więc choćbym chciał to i tak nie dało rady- uśmiechnął się szeroko, a ja spojrzałam mu w oczy, te niebieskie oczy wiecznego optymisty. Podeszłam do niego i mocno przytuliłam.
-Już wszystko w porządku?- szepnęłam do ucha.
-Dzięki wam.
-Nie- powiedziałam kręcąc głową- Dzięki Alexowi. Gdyby nie on, to nie wiem jakby się to skoń...
-Już się skończyło. Nie ma co rozpamiętywać.

Naszą rozmowę przerwał odgłos pukania, po chwili drzwi otworzyły się i stanął w nich lekarz Ann, wyglądał na nieco speszonego i rozglądał się nerwowo na boki.
-Dobrze się pan czuje...- poczułam się trochę głupio, pytając o to lekarza, ale jakie miałam inne wyjście, skoro zachowywał się...dziwnie i był strasznie blady. Podniósł tylko rękę przerywając mi w połowie zdania.
-Dzisiaj może pani stąd wyjść- powiedział, zwracając się do Ann. Jakby mnie w ogóle nie widział.
-Badania są poprawne, nie mamy pani po co tutaj trzymać.
-Ale...- zaczęła Ann, która też najwyraźniej nic z tego nie rozumiała.
-Wszystko załatwione. Proszę o nic nie pytać.- i z tymi słowami wyszedł, trzaskając drzwiami.

-Mógłby mi ktoś powiedzieć o co tutaj chodzi?- odezwał się pierwszy Whistler, wstając z krzesła, z którego obserwował całe zdarzenie.
-Nati...- dlaczego każdy patrzy się na mnie? Przecież ja też nie mam pojęcia co tu jest grane!
-Nie patrzcie tak na mnie...
-Zapewne dowiemy się o 18- powiedział James, zabierając się za pakowanie dopiero co przywiezionych rzeczy Ann.
-Skąd wiesz?!- zapytałam zaskoczona.
-Nie trudno było go nie usłyszeć.
-Ach...no tak.

Byliśmy gotowi w tempie ekspresowym. Każdy chciał jak najszybciej opuścić tą salę, ten szpital i ten parking. Wszystkie te miejsca nosiły w sobie wspomnienia bolesnych wydarzeń, które każde z nas chciało wymazać z pamięci najszybciej jak się dało.
-Ciekawe czym pojedziemy- powiedziałam, otwierając drzwi.
-Może wezwmiemy taksówkę...
-Chyba nie będzie trzeba- James zatrzymał nas ręką, tuż przed moim Roverem, który był zaparkowany na miejscu dostępnym jedynie dla lekarzy, jak najbliżej wejścia.
-Kocham cię Alex...- wyszeptała pod nosem Ann pełna podziwu dla mojego męża.
Czyli sam wziął taksówkę, a nam zostawił samochód. Jeżeli to próba przekupstwa, albo przypodobania mi się, to mu się niestety nie udało.
-Super!- krzynęła wyraźnie zadowolona Ann- Wskakujemy!
-O nie, moja droga. Idziemy powoli i ostrożnie. Zapomniałaś już gdzie przed chwilą leżałaś?- gderałam jak stara baba, biorąc ją pod ramię i prowadząc na tylne siedzenie.
-Ale mnie naprawdę nic nie jest!- broniła się jak mogła, ale nie ze mną takie numery- I nie chce siedzieć z tyłu.
-Boże jak z dzieckiem...
-Tak? Przypomnieć ci, kto ostatnio siedział zatrzaśnięty w łazience, bo nie chciał zdjęcia?
-Tak? To może ja ci przypomnę, kto ostatnio wskoczył mojemu mężowi na plecy, bo chciał kawy?
-Tak?To może...- naszą słowną przepychankę, przerwał głośny śmiech Jamesa, który przytrzymał się drzwiczek, ślizgając się na lodzie.
-No no bo się zapowietrzysz- mruknęłam pod nosem, siadając wygodnie w mięciutkim, chociaż jak zwykle źle ustawionym fotelu. Czy on musi być taki wysoki...

Na nasze osiedle jechałam jak najostrożeniej się dało, drogi były oblodzone a ja nie chciałam ryzykować kolejnych odwiedzin w szpitalu.

-PANI, JEDŹ PANI TROCHĘ SZYBCIEJ!!!- darł się ktoś z tyłu.
Już chciałam się wychylić i skląć go na czym świat stoi, ale Ann złapała mnie za ramię, kręcą głową.
-Daj spokój, nie psuj sobie humoru- powiedziała, uśmiechając się łagodnie, po czym uchyliła okno i...puściłam gościowi z tyłu taką wiązankę, że musiał się zatrzymać na poboczu żeby ochłonąć.
Przełknęłam głośno ślinę, patrząc na nią z przerażeniem.

-Możemy się zatrzymać gdzieś po drodze po Nestea?- zaczęła marudzić jakby nic się przed chwilą nie stało.- Kochanie...- jęcząła-...gorąco...
Zatrzymaliśmy się przy jakimś małym sklepiku, Whistler balansując na lodzie wpadł w końcu do środka. Niestety tak szybko jak wszedł, już nie wyszedł.

-Kochanie gorąco....- zaczęłam ją przedrzeźniać, waląc palcami w kierownicę. Boże jak ja nienawidziłam na cokolwiek czekać!
Po jakichś 15 zmarnowanych, cennych minutach mojego życia, James wybiegł triumfalnie ze sklepu z butelką Nestea w ręku.
Po ominięciu jeszcze kilku...nastu korków dotarlismy wreszcie na nasze osiedle, na którym nie było nas od wczoraj. Zaczęłam się już trochę martwić o Pyśka, ale wychodząc z domu zostawiłam mu pełną miskę jedzenia, więc z głodu umrzeć nie powienien.
-Kochanie....zimno- jęczała Ann, wychodząc z samochodu. Przewróciłam tylko oczami, uściskałam ich mocno i skierowałam się do swojej klatki.
-Przyjdę do was za jakieś pół godziny, nie chce mi się siedzieć samej...Zresztą jest już po 16, więc i tak niedługo zbieramy się do...- machnęłam ręką w stronę pizzerii- Narazie.

Całe pół godziny przenudziłam się niemiłosiernie. Nakarmiłam kota, podrapałam go za uchem, żeby nie znienawidził mnie jeszcze bardziej, przy okazji szukając gdzieś trzech szóstek. Niemożliwe, żeby ten kot było "zwykłym kotem". Wypiłam gorącą herbatę, pogapiłam się w papiery Alexa leżące na stole, z których mało co rozumiałam. Było na nich pełno cyfr, a ja z matematyki zawsze kulałam. Poprawiłam włosy, makijaż, pozmywałam talerze i w końcu nie mogąc znieść samotności i wszechogarniającej nudy złapałam za kurtkę i pobiegłam do Ann i Whistlera.

Tuż przed ich mieszkaniem zadzwonił mój telefon. Alex.
-Kochanie, bedę jakąś godzinę wcześniej. Do zobaczenia- i rozłączył się.
-To sie ugadałam- mruknęłam pod nosem, dzwoniąc do drzwi.
-Otwarte! Właź!- no pełna kultura. Ja przynajmniej otwierałam im drzwi i dopiero później zaczynałam olewać ^^
-Alex będzie tam za pół godziny, przed chwilą do mnie dzwonił. A gdzie James?
-Poszedł do pracy...będzie na nas czekał na miejscu...wziął nocną zmianę- dodała po chwili, wyraźnie tracąc dobry humor.
Zaśmiałam się tylko złośliwie, łapiąc za butelkę z wodą mineralną.
-Bardzo śmieszne. Będę tu leżała sama.
-Równie dobrze możesz przyjść do nas.
-Zależy od tego, co powie nam Alex...

Zapomniałam już dlaczego mieliśmy się tam spotkać, Tak często tam chodzimy, że dzisiejsze spotkanie zaczęłam traktować jak każde inne. Ale miało być inaczej...
-Ok, chodźmy, nie ma co czekać- wydusiłam z siebie, czując jak serce zaczyna mi bić coraz szybciej.
Przez całą drogę myślałam, czy rzeczywiście chcę wiedzieć, jaki Alex jest naprawdę. Ale teraz nie było już odwrotu, prawda wyjdzie na jaw.
Usiedliśmy wszyscy razem przy naszym stoliku w głębi sali i czekaliśmy. Nikt się nie odzywał. Ann wtuliła się w Jamesa i co chwila zerkała na mnie, myśląc, że tego nie widzę ^^.
Nareszcie wybiła 17 i drzwi otworzyły się. Jak zwykle punktualny. Spojrzałam na niego i odechciało mi się żyć. Był tak zmarnowany i zmęczony, że w jednej chwili chciałam wypchnąć go z tej cholernej pizzerii i położyć do łóżka. Skierował się prosto do nas, nie patrząc na nikogo, usiadł na krześle naprzeciwko mnie, nawet nie zdejmując płaszcza.
Przez chwilę panowała cisza.

Whistlerowa:

Cisza była straszna.
Poprzedzała cos złowrogiego.
Cos czego nie chciałam wiedzieć.
Wtuliłam się mocniej w ramiona Jamesa jak małe dziecko mając nadzieję, że mnie ochroni.
Bałam się odezwać.
Alex był dziwny.
Inny niż zwykle.
- Alex…- usłyszałam cichy szept Natalii
Spojrzał na nią TYM swoim wzrokiem, którego nienawidziłam.
Natalia wyprostowała się i westchnęła głęboko.
- chcesz wiedzieć co mu powiedziałem?
Natalia nic nie mówiła.
Patrzyła zamyślona w okno.
Czułam, że zaraz rozpeta się piekło.
- chcesz wiedzieć czy nie?! – wydarł się na cały głos nie zwracając uwagi na ludzi.
- Boże…- szepnęłam i ukryłam twarz w ramionach Jamesa
- nie krzycz na mnie – syknęła Natalia z przerażeniem w oczach – tak, chce wiedzieć.
Alex spojrzał w moim kierunku.
- to wszystko przez nią…- syknął
- ej uspokój się dobra – wkroczył do akcji James
- teraz będziesz odstawiac bohatera? Trzeba to było robić w nocy w szpitalu – wysyczał przez zaciśnięte żeby Alex
- daj jej spokój dobra! – podniósł głos James
Alex cały czas patrzył na mnie.
- myślałem, że już go nie spotkam….nie chciałem tego…wszystko przez ciebie!
Zaczął mnie szarpać.
- bierz te łapy psycholu! – krzyknał James
Zaczęło między nimi ostro iskrzyć.
Nati siedziała z zasłoniętymi ustami.
Była w szoku.
Ja zreszta też.
- ten lekarz zabił mi matkę…- wysyczał przez zaciśnięte żeby alex, którego trzymał James
- i tylko dzięki niej wspomnienia powróciły!!!
Znów zapadła ta cisza…
Słychac było tylko przyspieszony oddech Alexa.
- skarbie dlaczego mi nie…- wyszeptała Natalia
- BO NIE!
Nigdy go takiego nie widziałam.
To było straszne.
Rano był zupełnie inny.
Co się takiego stało przez te pare godzin?
- TO BYŁA MOJA SPRAWA! ROZUMIESZ!
Oczach Natalii pojawiły się łzy.
Chciałam ja pocieszyć ale James trzymał mnie za mocno.
- odłóż broń, ok. – szepnął James
- BO CO?! BOISZ SIĘ?!
- odłóż ją – powiedział bardziej wyraźnie James
- grzecznie cie proszę
Alex zaśmiał się szyderczo.
- bo co uderzysz mnie?
Minęło pare sekund i rozpetało się piekło.
Tłukli się jak szaleni.
- JAMES! ZOSTAW GO! PROSZĘ! – krzyczałam
Natalia siedziała jak zaczarowana.
Nie ruszała się.
Po jej twarzy płynęły łzy.
- JAMES ON MA BROŃ!
Po chwili Alex wylądował na ziemi.
James z zakrwawiona koszulka stał nad nim.
- wynos się – syknął – i nie zbliżaj się ani do mojej zony ani do mnie.
Alex otarł krew z ust, podniósł się z podłogi.
Spojrzał na mnie.
- wynos się! – powtórzył James
Po chwili usłyszałam trzask drzwi.
Byłam w szoku.
James usiadł obok mnie i przytulił mocno.
- odprowadze ci do domu, dobrze?
Pokiwałam głową na znak tego że się zgadzam.
Patrzyłam na Natalię.
To co malowało się na jej twarzy było nie do opisania.
- Nati…-szepnełam i chwyciłam jej ręke
Spojrzała na mnie wystraszonym wzrokiem.
- daj mi spokój…- szepnęła
- kochanie co…
- daj mi spokój!
Zabrała swoja kurtke i wybiegła na dwór.
Chciałam za nia iśc ale James mnie zatrzymał.
- zostaw ją…- szepnał – chce być sama
Zamknęłam oczy…
Może to cos da i okaże się ze to tylko zły sen.
Po otwarciu nic się jednak nie zmieniło.
Westchnęłam cicho i szepnęłam
- odprowadz mnie do domu…
Na dworze było strasznie zimno.
Przed klatka Natalii stał ich samochód.
- alex jest w domu…
- wiesz jakos mało mnie to obchodzi – szepnął James
- on ci pomógł…
- on cie niesłusznie oskarża a na to nie pozwole.
- James…
- nie będziesz się z nim kontaktować
- ale on ma być ojcem chrzestnym naszego…
Przerwał mi gwałtownie
- wybij to sobie z głowy! Nie pozwole tamu facetowi zbliżyć się do ciebie ani do mojego dziecka. On jest nieobliczalny. Zreszta sama widziałaś.
- on taki nie jest…
- Ann…posłuchaj…on jest dziwny…od jakiegos czasu. Nie zauważyłaś tego pewnie. Może coś bierze…wiesz? Nie wiesz.
Weszliśmy do windy.
- alex i narkotyki? Nie zartuj
Zaśmiał się cicho
- umie się dobrze maskować.
James wszedł jeszcze na chwile ze mna do domu.
Zabrał swoja komórkę.
- to tak na wszelki wypadek – zamachał mi telefonem przed oczami.
Spojrzałam na niego błagalnie.
- James…
- wiesz ze wziąłem nocke…- powiedział ze smutkiem w glosie
- no wiem, wiem…
- zamknij za mną drzwi – pocałował mnie delikatnie – i nie otwieraj nikomu.
Zostałam sama w pustym mieszkaniu.
Demon spał w naszej sypialni.
Podeszłam do okna.
U Natalii nie paliło się ani jedno światło…
_________________
Pingwiny w genach to mają,
że w eleganckie fraki
codziennie się ubierają.

__________________________________________________

Sygna by Whistlerowa ;*
 
 
 
Xaneta 
Michael Scofield


Wiek: 13
Dołączyła: 27 Sty 2008
Posty: 2110
Skąd: z daleka ^^
Wysłany: 2008-03-10, 16:08   

co tu się dzieje wyjaśni mi ktoś?

AutumnLeaf napisał/a:
-Zapewne dowiemy się o 18- powiedział James, zabierając się za pakowanie dopiero co przywiezionych rzeczy Ann.
-Skąd wiesz?!- zapytałam zaskoczona.
-Nie trudno było go nie usłyszeć.
-Ach...no tak.
wybuch śmiechu numer 1 xD
AutumnLeaf napisał/a:
-Tak? Przypomnieć ci, kto ostatnio siedział zatrzaśnięty w łazience, bo nie chciał zdjęcia?
-Tak? To może ja ci przypomnę, kto ostatnio wskoczył mojemu mężowi na plecy, bo chciał kawy?
-Tak?To może...- naszą słowną przepychankę, przerwał głośny śmiech Jamesa, który przytrzymał się drzwiczek, ślizgając się na lodzie.
-No no bo się zapowietrzysz- mruknęłam pod nosem
numer 2 ;)
Cytat:
-Kochanie gorąco....(...)-Kochanie....zimno

xD

Cytat:
- ten lekarz zabił mi matkę…- wysyczał przez zaciśnięte żeby alex, którego trzymał James
- i tylko dzięki niej wspomnienia powróciły!!!
Znów zapadła ta cisza…
Słychac było tylko przyspieszony oddech Alexa.
- skarbie dlaczego mi nie…- wyszeptała Natalia
- BO NIE!
Nigdy go takiego nie widziałam.
To było straszne.
Rano był zupełnie inny.
Co się takiego stało przez te pare godzin?
- TO BYŁA MOJA SPRAWA! ROZUMIESZ!
Oczach Natalii pojawiły się łzy.
Chciałam ja pocieszyć ale James trzymał mnie za mocno.
a odtąd moje myśli biegały po całej głowie i nie wiedziały co się dzieje...
_________________
 
 
 
agulec 
Michael Scofield


Wiek: 22
Dołączyła: 07 Gru 2007
Posty: 3208
Skąd: z Mahonarium ^^
Wysłany: 2008-03-10, 16:15   

sasasa.. mama mia..! co się dzieje? oO Alex i napad szału oł yeah..! xD

AutumnLeaf napisał/a:
- I nie chce siedzieć z tyłu.
-Boże jak z dzieckiem...
-Tak? Przypomnieć ci, kto ostatnio siedział zatrzaśnięty w łazience, bo nie chciał zdjęcia?
-Tak? To może ja ci przypomnę, kto ostatnio wskoczył mojemu mężowi na plecy, bo chciał kawy?
-Tak?To może...

hahahaha.. świetny dialog :D

AutumnLeaf napisał/a:
-Chyba nie będzie trzeba- James zatrzymał nas ręką, tuż przed moim Roverem, który był zaparkowany na miejscu dostępnym jedynie dla lekarzy, jak najbliżej wejścia.
-Kocham cię Alex...- wyszeptała pod nosem Ann pełna podziwu dla mojego męża.
Czyli sam wziął taksówkę, a nam zostawił samochód.

noo... taaak.. na miejscu lekarza^^ taka siła rażenia to ja rozumiem :D

AutumnLeaf napisał/a:
Czy on musi być taki wysoki...

Musi^^

Cytat:
Może coś bierze…wiesz? Nie wiesz.
Weszliśmy do windy.
- alex i narkotyki? Nie zartuj
Zaśmiał się cicho
- umie się dobrze maskować.

Whistler coś wie i jak zwykle nie powie! xD

Cytat:
U Natalii nie paliło się ani jedno światło…

przez to zakończenie teraz będę zdychać do następnej części xD
_________________
awatar od crazy_pill
 
 
 
PatuŚ 
Michael Scofield


Wiek: 18
Dołączyła: 27 Paź 2007
Posty: 3127
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-03-10, 16:16   

boshe cudowne..ale ktoś mi powie jak ja mam wytrzymac oczekiwanie do kolejnego odcinka..przecież to awykonalne ... nie ja dostane obłedu
_________________
"Jeśli ktoś prosi nas o pomoc, to znaczy że jesteśmy jeszcze coś warci "

 
 
 
Xaneta 
Michael Scofield


Wiek: 13
Dołączyła: 27 Sty 2008
Posty: 2110
Skąd: z daleka ^^
Wysłany: 2008-03-10, 17:37   

agulec napisał/a:
przez to zakończenie teraz będę zdychać do następnej części xD
a dziewczyny będą uparte i będzie trzeba czekać.tak jak wczoraj xD
_________________
 
 
 
Gość

Wysłany: 2008-03-10, 19:37   

AutumnLeaf napisał/a:
wiesz? Nie wiesz.


błagam Was :-D to jest taki straszny epizod a ja się śmieję :-D no co pan zrobisz...nic pan nie zrobisz :-D
 
 
*Madziula* 
John Abruzzi


Wiek: 20
Dołączyła: 07 Lis 2007
Posty: 591
Skąd: Poznań City^^
Wysłany: 2008-03-10, 22:25   

super, cudnie, baaaardzo cudownie xD i.... zabrakło mi słów xD
_________________

Hello Mrs. Hollander! They say a good woman is hard to find. Well that's true you must be a very, very, very good.
Don't be afraid. Teddy's home.
 
 
mk95 
Michael Scofield


Wiek: 13
Dołączyła: 24 Sty 2008
Posty: 1405
Skąd: a zza zasłonki
Wysłany: 2008-03-11, 13:54   

Bjutiful... I bardzo dobrze zgrałyście motyw pewnych tabletek ;-) z opkiem.
_________________
I've got more wit, a better kiss,
a hotter touch, a better fuck...
 
 
 
Sofia 
Sara Tancredi


Wiek: 17
Dołączyła: 24 Sty 2008
Posty: 125
Wysłany: 2008-03-12, 17:35   

odcinek trzymający w napięciu :mrgreen: i Alex taki agresywny :-P
_________________

Dreaming I'm dreaming
I'm dreaming of You
 
 
Mia 
Fernando Sucre


Wiek: 20
Dołączyła: 15 Lut 2008
Posty: 302
Wysłany: 2008-03-12, 18:47   

Rany Julek!!Przeczytałam jednym tchem wszystko na raz :mrgreen: I za każdym razem chciałam czytać coraz szybciej i szybciej, nie wiem ile godzin mi to zajęło ale wiem, ze bolą mnie już oczy i że od dawna nie czytałam nic tak dobrego jak TO!!!Dziewczyny macie TALENTA, że tylko podziwiać!Takie dzieło powinno zostać udostępnione na rynku...może nawet doczekać się ekranizacji ,nie mogę wyjść z podziwu!Mało która książka mnie tak wciągnęła jak TO :mrgreen: CUD MALINA :mrgreen: Nie będe cytowała, bo musiałabym skopiować dosłownie całość.....A teraz to okropne czekanie... :-/ ...
 
 
 
agulec 
Michael Scofield


Wiek: 22
Dołączyła: 07 Gru 2007
Posty: 3208
Skąd: z Mahonarium ^^
Wysłany: 2008-03-12, 18:54   

pssst..! ^^ już dawno nie było nowego odcinka :D
a my tu czekamy i czekamy...
_________________
awatar od crazy_pill
 
 
 
Xaneta 
Michael Scofield


Wiek: 13
Dołączyła: 27 Sty 2008
Posty: 2110
Skąd: z daleka ^^
Wysłany: 2008-03-12, 19:10   

agulec napisał/a:
pssst..! ^^
tak cicho to nie bo nas nie usłyszą ;)
ale co prawda to prawda.Przydałby sie nowy odcinek...
_________________
 
 
 
Ania1991_ck 
Michael Scofield


Wiek: 17
Dołączyła: 30 Sty 2008
Posty: 1353
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-03-12, 20:15   

Nowy odcinek, już się nie mogę doczekać aż się dowiem co będzie dalej. Pewnie teraz Alex opowie wszystko swojej żonie o swojej przeszłości.
_________________
"SnujMarzeniaTak,JakbyśMiałŻyćWiecznie;ŻyjTak,JakbyśMiałUmrzećDziś"
 
 
 
Aglek 
Michael Scofield


Wiek: 15
Dołączyła: 23 Lut 2008
Posty: 1556
Skąd: cima xD
Wysłany: 2008-03-12, 21:01   

Chętnie bym tez to przeczytała, ale jak myslę, że mam przeczytać 17 stron to mnie coś kręci...;p Chociaż mogę przeczytać tylko opowieść omijając Wasze komentarze...;p
_________________


Świat nie runie... love Gość :* :*
 
 
 
Mia 
Fernando Sucre


Wiek: 20
Dołączyła: 15 Lut 2008
Posty: 302
Wysłany: 2008-03-12, 21:50   

Wbrew pozorom te AŻ 17 stron to nie jest tak dużo.W pewnych gorących zakończeniach, omijało się komentarze byle tylko dogrzebać się do kolejnego odcinka :mrgreen: A przeczytać warto, tym bardziej, że jak już się zacznie czytać to przestać się nie da :-P
 
 
 
AutumnLeaf 
Michael Scofield


Wiek: 21
Dołączyła: 27 Sie 2007
Posty: 3299
Skąd: from Stata Mind ^^
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2008-03-12, 23:31   

hehe o matko ja dziekuje w imieniu Taniry tez
jak ona bedzie to oda
_________________
Pingwiny w genach to mają,
że w eleganckie fraki
codziennie się ubierają.

__________________________________________________

Sygna by Whistlerowa ;*
 
 
 
B... 
Michael Scofield


Wiek: 19
Dołączyła: 01 Lis 2007
Posty: 3289
Wysłany: 2008-03-12, 23:45   

oda?
Autumn nie pij wiecej xD
_________________
 
 
 
AutumnLeaf 
Michael Scofield


Wiek: 21
Dołączyła: 27 Sie 2007
Posty: 3299
Skąd: from Stata Mind ^^
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2008-03-14, 20:12   

ja:

Co...co tam się stało...Jak do tego doszło...jak mógł obwiniać Ann o coś takiego...to nie była jej wina, to nie była moja wina, nikt tu nie zawinił! Co mu się stało...dlaczego tak się zachował. Szok w jakim byłam, nie ustepował. Nie czułam nic. Ani bólu, ani zdrady ani cierpienia. Pustka. Kompletna pustka. Rozczarowanie? Co się przed chwilą stało...próbowałam sobie przypomnieć, ale...nic nie pamiętałam...czarna dziura. Zero. Nic.
Szłam, potykając się o wystające kawałki kostki na naszym podjeździe, widziałam tylko drzwi przed sobą, nie mogłam oddychać...O Boże dlaczego ja nie mogę oddychać...ostatkiem sił dopadłam w końcu do wejścia, opierając się plecami o ścianę. Dlaczego ja o niczym nie myślę, dlaczego ja nic nie czuję, dlaczego nie chce tam wracać...
Dlaczego ja się go boję? Dlaczego boję się go pierwszy raz w życiu...
Na trzęsących się nogach weszłam w końcu do windy, spojrzałam w lustro i...wysiadłam na szóstym piętrze.
Alex...w kieszeni kurczowo zaciskałam rękę na telefonie.
-112...- zaczęłam powtarzać w myślach...- 112...112...
Czy bedę w stanie zadzwonić na policję i donieść na własnego męża...Alex...takie obce imię...kiedyś znałam człowieka o tym imieniu...teraz nie mogłam go sobie przypomnieć...miał ciepłe, niebieskie oczy...nosił garnitury i nie pozwalał mi prowadzić samochodu. Kiedyś...kochałam tego człowieka...
-Czy ja go już nie kocham...nigdy nie podniósł na mnie głosu, nigdy nie stracił panowania nad sobą, nigdy...aż do dzisiaj...- krok za krokiem, powolutku zbliżałam się do drzwi mieszkania...były niedomknięte...nie paliło się światło.
-Boję się...-i przeszedł mnie dreszcz, kiedy usyszałam własny zachrypniety głos.
Boże jak ja się bałam...ma ze sobą broń, czy zostawił ją w...tam.
Mogę w ogóle tak myśleć...?! Czy moge myśleć, że byłby zdolny do mnie strzelić...zabić mnie...On...nie zrobił nic złego...demony przeszłości. Ma je każdy. Ścigały go i dopadły w najmniej spodziewanym momencie.
Dlaczego nikt nie chciał go zrozumieć...dlaczego od razu doszło do bójki...przecież dobrze wiedzom jakim jest człowiekiem. Nigdy się tak nie zachowywał. I nigdy by się tak nie zachował, gdyby nie wyskok Ann.
Tu nie ma niczyjej winy. To po prostu przypadek, los...taki żart od Boga, który coraz częściej sobie z nami pogrywa.
-Nie!- chyba mówiłam sama do siebie...- Przestań o to kogokolwiek obwiniać...po prostu przestań.
Byłam już w połwie korytarza.
Serce zaczęło mi walić coraz szybciej. Co tam zastanę...
...Alex...Alexander, nie Alex. Alex, gdzieś zniknął. Nie było go w tym mieszkaniu. ten rozszalały obcy facet, pałający żądzą mordu nie był moim mężem.
Kolejny krok, tylko po cichutku. Pamiętam, że gdzieś w tym miejscu skrzypi podłoga. Na paluszkach, żeby nie usłyszał. Może jeśli go zaskoczę, to nic mi nie...czy byłby zdolny zrobić mi cokolwiek?
On potrzebował pomocy...coś w nim pękło. Odreagował, ale zasługuje na współczucie. Cierpi. Bo myśli, że został sam. Jak długo musiał to w sobie dusić...naturalną reakcja człowieka, jest chęć uzyskania pomocy. Do niego nikt przed chwilą nie wyciągnął pomocnej dłoni. Na litość boską ten lekarz...On myśli, że jest sam...Ta rozmowa na parkingu, o zdradzie, o odrzuceniu. Znowu to przeżywa. Myslał, że jest bezpieczny ze mna, a ja go nie uchroniłam. Nie wyjęłam lśniącej tarczy i nie zastawiłam go przed przeszłością, tak brutalną, że zdolna była załamać nawet samego Mahone'a.
Coraz bliżej drzwi...jeszcze kilka metrów i dotknę zimnej klamki...
A jeżeli ona zniknie...tak jak w powietrzu rozpłynie się cały korytarz i wszystko co mnie otacza...I zostanę sama... w próżni, pustce, wiecznej