Prison Break FORUM: Skazany na śmierć, forum, download, napisy, odcinki, tapety, sezon 3 trzeci, wentworth miller, rmvb, avi, torrent

FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Mapa forum | RSS | Zaproś
Rejestracja | Zaloguj
 Ogłoszenie 
Sezon 4:

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Historia by Nati & Ann
Autor Wiadomość
agulec 
Michael Scofield


Wiek: 22
Dołączyła: 07 Gru 2007
Posty: 2935
Skąd: z Mahonarium ^^
Wysłany: 2008-03-14, 20:48   

AutumnLeaf napisał/a:
Tym razem usłyszałam. Jakby coś, rozsypało się po podłodze. Spojrzałam w dół i zobaczyłam pod nogami kilka, małych, białych tabletek.

do tego momentu nie oddychałam w ogóle oO jak Ty to wszystko doskonale opisałaś!?! no masakrycznie dobrze OO

to było niesamowite! świetne, boskie, celujące, wyśmienite, wzorowe, znakomite, wspaniałe, bardzo dobre, doskonałe, godne podziwu, idealne, kapitalne!

dajcie spokój, ja zesztywniałam jak czytałam.
_________________
Poza zasięgiem do 10 września :]
 
 
 
AutumnLeaf 
Michael Scofield


Wiek: 21
Dołączyła: 27 Sie 2007
Posty: 2998
Skąd: from Stata Mind ^^
Wysłany: 2008-03-14, 20:51   

opisałam tak jak opisałam, bo Tanira tak zakończyła poprzednią część, że jak to pierwszy raz przeczytałam to mnie wbiło w kanapę xD
_________________
Biegnie wiewiórka przez las,
złotych liści ma po pas.

__________________________________________________
 
 
agulec 
Michael Scofield


Wiek: 22
Dołączyła: 07 Gru 2007
Posty: 2935
Skąd: z Mahonarium ^^
Wysłany: 2008-03-14, 20:55   

no i bardzo dobrze, że tak opisałaś jak opisałaś xD
Tanira to zawsze tak potrafi zakończyć, że aż szlak mnie trafia, że już koniec.
się dobrałyście i teraz razem tworzycie takie opowiadanie że, że szczena opada :D
_________________
Poza zasięgiem do 10 września :]
Ostatnio zmieniony przez agulec 2008-03-14, 20:56, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Sofia 
Sara Tancredi


Wiek: 17
Dołączyła: 24 Sty 2008
Posty: 125
Wysłany: 2008-03-14, 21:36   

wspaniały odcinek :mrgreen: trzymający w napięciu ekhem przepraszam każdy odcinek trzyma w napięciu ;-) oj nie znałam Alexa z tej strony :-D taki opanowany agent a w odcinku płakał jak dziecko :shock: no dziewczyny oby tak dalej :-D
 
 
Lady Mahone 
C-Note


Wiek: 17
Dołączyła: 14 Lut 2008
Posty: 218
Skąd: Colorado
Wysłany: 2008-03-14, 22:01   

AutumnLeaf napisał/a:
A on siedział i płakał.
Alex. Alex Mahone.
W swojej pracy dokładny i bezwzględny siedział przede mna i płakał.
Nie mogłam na to patrzeć.


Też się prawie rozpłakałam...

Ogólnie, to piękne.... Tak wzruszajće, do głębi...Nieopanowany Alex, i... Jak Wy piszecie, i to czytam to mam wrażenie, że sotje zawsz gdzieś obok, niewidzialna, i obeserwuje wszystko...
_________________
Rules are rules, remember? If we don't have them, we're savages...
 
 
 
mk95 
Michael Scofield


Wiek: 13
Dołączyła: 24 Sty 2008
Posty: 1418
Skąd: a zza zasłonki
Wysłany: 2008-03-15, 11:58   

Piękne... i wyszły demony przeszłości. Wiedziałam, że jakoś musicie nawiązać do serialowej historii Alexa i zrobiłyście to pieknie. I to, że Ann się go bała... taki psychologiczny smaczek :-D Świetny odcinek. A tak się z głupia spytam... to będzie syn czy córka? :-P
_________________
I've got more wit, a better kiss,
a hotter touch, a better fuck...
 
 
 
Tanira 
Michael Scofield


Wiek: 19
Dołączyła: 23 Paź 2007
Posty: 4783
Skąd: z łóżka Whistlera
Wysłany: 2008-03-15, 12:35   

to będzie syn. Będzie miał na imię chris. Miał być James Junior ale jakoś Dżej dżej mnie śmieszy xD
_________________
"Everyone has a story to tell" - Chris Vance
__________________________________________________
 
 
 
mk95 
Michael Scofield


Wiek: 13
Dołączyła: 24 Sty 2008
Posty: 1418
Skąd: a zza zasłonki
Wysłany: 2008-03-15, 12:35   

Tanira napisał/a:
Miał być James Junior ale jakoś Dżej dżej mnie śmieszy xD

Bo JJ jest głupi^^ ale Chris... ciekawe, dlaczego :-D
_________________
I've got more wit, a better kiss,
a hotter touch, a better fuck...
 
 
 
Tanira 
Michael Scofield


Wiek: 19
Dołączyła: 23 Paź 2007
Posty: 4783
Skąd: z łóżka Whistlera
Wysłany: 2008-03-15, 12:43   

Mahonowa Ona xD

-Uwierzysz, że już po wszystkim...- szepnęłam mu do ucha, głaszcząc delikatnie po policzku.
Pokręcił tylko głową, kuląc się w sobie jeszcze bardziej.
-Kochanie...co się dzieje?- zapytałam z niepokojem- Już Po Wszystkim...
-To...na pewno nie sen?- zapytał, podnosząc się w końcu z łóżka.
-Zapewniam cię, że...-pocałowałam go czule-...nie...to wystarczy?
-W zupełności.
-Idź do łazienki, bo mówiąc szczerze wyglądasz okropnie- powedziałam i nagle strasznie zachciało mi się śmiać. Stres całego popołudnia zaczął ze mnie opadać, pozostawiając błogą świadomość, że już po wszystkim i że czeka mnie miły wieczór z pogodzonymi na dobre, mam nadzieję, przyjaciółmi.
-Bardzo śmieszne- mruknął "mój Alex", podnosząc się z łóżka i posłusznie idąc w stronę łazienki.
-Kochanie chyba musimy zrobić coś z...z tym...- powiedział cicho wskazując ręką na chaos, żeby nie powiedzieć burdel w naszym mieszkaniu.
-Daj spokój, później coś wykombinujemy.
-I tak czekały na nas świąteczne porządki- mrugnęłam do niego okiem wypychając w końcu z sypialni.

-Idziecie do nas- powiedział poważnie James, kiedy weszam do kuchni- Tutaj...za wiele się wydarzyło...
Pokiwałam głową, dziękując mu w duchu za propozycję.
Nie miałam najmniejszej ochoty dłużej tu zostawać. Jeszcze parę takich afer i będziemy musieli zmienić mieszkanie, żeby pozbyć się złych wspomnień.
-Jutro, kiedy Alex pójdzie do pracy,spróbuję jakoś...uprzątnąć...ten...-mówiłam powoli, rozglądając sie dookoła. Teraz kiedy światło było włączone widziałam aż za dobrze jak wyglądało nasze...a raczej to co pozostało z naszego mieszkania.
-Wiecie co...idźcie już, my was dogonimy.
Widziałam jak Ann mnie obserwuje. Miałam nadzieję, że zrozumie, dlaczego nie chciałam, żeby dłużej tu siedzieli.
Nie chciałam, żeby patrząc na to wszystko widzieli w Alexie, tego obcego faceta sprzed paru godzin. Na szczęście Ann, jak zwykle odgadła moje myśli i łapiąc Whistlera za rękę, pociągnęła go w stronę drzwi.
-Ale nie wolicie...-zaczął odwracając się w moją stronę.
-Nie kochanie, nie wolą. Idziemy.
Ha. Moja szkoła.

-Poszli już?- powiedział cicho Alex wychodząc z łazienki.
Zobaczyłam jego wzrok, kiedy zaczął się rozglądać po przedpokoju. Miałam tylko nadzieję, że nie wejdzie do salonu. Tam dopiero była jazda.
Szybko zarzuciłam na niego płaszcz i zanim zaczął tonąć w swoich mahone'owskich rozmyślaniach wyciągnęłam go z domu.

-Kochanie, przepraszam...- zaczął.
-Alex daj spokój. Jutro coś z tym zrobię.
-Sama! Mowy nie ma!
-Ale...ale ja dam sobie radę, przecież...
-Wykluczone.
-No to mi pomożesz.
-Będę w pracy.
-Weźmiesz...wolne?
-Przecież wiesz, że nie mogę.
-Uch, no to już nie wiem!
-Przyślę do ciebie mojego kumpla.
-Kumpla? Jakiego kumpla? Nigdy mi o nim nie mówiłeś.
-Bo nie pytałaś.
-Alex, na miłość boską!
-No co?

Odetchnęłam tylko głośno, wiedząc, że i tak mi nic nie powie. Kogo on mi przyśle do mojego domu... Jakiegoś agenta?
Kolejnego sztywniaka w gajerku?
O czym ja będę z nim rozmawiać?
Rany...jutro dopiero czeka mnie ciężki dzień. Wśród agentów jest tylko jeden wyjątek, "mój Alex". Reszta to kompletni dranie bez poczucia humoru, całkowicie pochłonięci pracą. Starzy kawalerzy. Ot. I on ma mi takiego jednego sprowadzić do domu....żeby pomagał mi w sprzątaniu...rany.

-Alex, jesteś pewnien, że to dobry pomysł?
-A masz lepszy?

Dzięki Bogu nie musiałam się z nim już dłużej sprzeczać, bo dotarliśmy pod drzwi Whistlerów ^^.

-Właźcie! Otwarte!- wydarła się Ann.
Ona z każdym dniem staje się coraz bardziej podobna do mnie...^^
-Alex chodź ze mną! James jest w pokoju!- złapała mojego męża, który nawet nie zdąrzył się rozebrać i pociągnęła do kuchni ani razu na mnie nie patrząc..

Prychnęłabym oburzona, gdybym miała szansę, ale drzwi zatrzasnęły mi się przed nosem.

-James- wyszeptałam, wtykając głowę do salonu. Kiwnęłam na niego ręką i ruszyłam w stronę kuchni.
-Myślisz, że się nie skapną?...- odszepnął, stojąc tuż za mną.
-Pfff jasne, że nie.- powiedziałam z uśmiechem przystawiając ucho do drzwi.

-Myślisz, że nas podsłuchują?- usłyszałam rozbawiony głos Ann.
O cholera.
-Jasne, że tak- parsknął śmiechem Alex.

-Zmywamy się- syknęłam do Jamesa, wpadając ślizgiem do salonu i rozsiadając się wygodnie na kanapie.
-Mmmm...co tak długo, głooodnaa jestem- wymamrotałam, przeciągając się, jakby nic sie nie stało, kiedy zjawili się wreszcie z jedzeniem.
Całe spotkanie rozkręciło się niesamowicie szybko, i Alex po trzech kieliszkach malibu świergotał wesoło z Ann, a ja próbowałam wytłumaczyć Jamesowi, dlaczego koniecznie musi jutro wziąć wolne.

-James posłuchaj...
-Mówiłem ci już, że przed świętami mamy urwanie głowy!
-Ale James, jeżeli wybawisz mnie od obecności tego sztywniackiego agenta- zniżyłam głos do szeptu-
-To mogę nawet zostać kelnerką w twojej pizzerii!!!
-Nawet nie wiesz kto to ma być!
-Ale ja dobrze znam tych typów!
-Poczekaj do jutra. Jeżeli ci się nie spodoba, wtedy do mnie zadzwoń.OK?
-OK- odpowiedziałam wesoło, zadowolona, że moje starania przyniosły jakieś efekty.
W sumie było mi to nawet na rękę. Zadzwonię zaraz po przyjściu tego kumpla Alexa i grzecznie wyproszę go z domu, pod jakimś tam pretekstem. A James pomoże mi w sprzątaniu.

-Komu dolać?- zapytał nagle Alex z głupkowatym uśmiechem na twarzy.
-Jak ja kocham jak mój mąż się upija- pomyślałam ironicznie, łypiąc na niego groźnie.
-Mnie!- krzyknęła od razu Ann, podstawiając swój pusty po herbacie kubek.
-Nie ma mowy- wymamrotał James.
-Ciekawe czy jutro będzie pamiętał o swojej obietnicy- pomyślałąm, kręcą głową z rezygnacją.

Oczywiście zaczęli się ostro kłócić o to kto ma pić a kto nie...z jakiego pwodu ma pić a z jakiego nie iii tak dalej.
-Kochanie, tylko troszkę...- błagała Ann, robiąc do Jamesa maślane oczy.
-Wiesz, że i tak ci nie dam.
-Ale ty możesz...
-Ja nie jestem w ciąży.
-Zero kawy, zero malibu...tylko herbata!
-Jest...zdrowa- nie no James, daję ci za to 100 punktów, pomyślałam o mało nie wybuchając śmiechem.
-Nawet Angole piją mniej herbaty ode mnie!- kłóciła się dalej Ann.
Sama miałam ochotę na coś mocniejszego, ale po ostatnim kacu obiecałam sobie, że nie wypiję niczego do końca roku. I nie zamierzałam się złamać. Kątem oka uchwyciłam jak Alex zaczyna osuwać się na fotelu, pijany jak bela.

-Koniec. Nie dość, że mam męża lekomana to jeszcze pijaka!- zebrałam go, łapiąc pod ramię i ciągnąc do sypialni.
-Najwyżej będą dzisiaj spać na kanapie. Chrzanię.

Odetchnęłam tylko głośno, patrząc jak śpi jak dziecko. Co z tego, ze jak spite do nieprzytomności dziecko.
Tym razem, powiedzmy, że mu się należało...Kiedy indziej go przypilnuję.

Wychodząc z sypialni, zobaczyłam, że w kuchni pali się światło.
Ann siedziała przy stole i dłubała coś zawzięcie koło grzejnika.
-Co tam masz?- zapytałam z ciekawością, zaglądając jej przez ramię.
-Człowieku...nie strasz tak...- wydyszała wyciągając triumfalnie ocalałą jakimś cudem butelkę malibu.
-Myślisz, że powinnyśmy?
-Tylko dwa łyczki...- spojrzała na mnie błagalnym wzrokiem, i nie czekając nawet co jej odpowiem, wlała w siebie pół kieliszka.
-Super- mruknęłam- Nalej mi...ale tylko trochę!
Kiedy już miałam wypić swoją marną ilość niebieskiego napoju bogów usłyszałam "tupot" i do kuchni wgramolił się chwiejnym krokiem James.

-Kochanie...- wymamrotał patrząc się na mnie.
-Eeee...James, obraz ci się zaciera. Bardziej na prawo...
-OK. Eee...kochchanie- mruknął patrząc tym razem na Ann- Chyba pszenosuję dzisisiaj na kanapie.

W tej chwili wpadł mi do głowy genialny pomysł.

-Tak! Chodź ja cię zaprowadzę!
Widziałam jak już zamykają mu się oczy, więc zawlokłam go na wpół-śpiącego do sypialni, kładąc obok Alexa. Padł nieprzytomny, wtulając się słodko w poduszkę i mamrocząc coś pod nosem.
-Awww...jak wy rozkosznie wyglądacie.
-Myślisz, że to dobry pomysł?-szepnęła Ann, wtaczając się zaraz za mną.
-Pfff. Jasne, ze tak. Zobaczysz jakie będą mieli miny jutro rano.- Puściłam do niej oko i zgasiłam światło.

Strasznie kręciło mi się w głowie ze zmęczenia, więc położyam się obok Alexa i już miałam zasnąć, kiedy:
-Alex...czy ty się dzisiaj nie ogoliłeś?- za nic nie mogłam sobie przypomnieć jak wyglądał po wyjściu z łazienki.
-Mhmm...- odmruknął tylko, zakopując się głebiej w pościeli.
-A co tam- wtuliłam się mocniej, całując go lekko w policzek.

Nie wiem, o której się przebudziłam, ale usłyszałam obok odgłosy cmokania i zrobiło mi sie conajmniej głupio.

-Alex...Alex...Obudź się!Przenosimy się na kanapę!-krzyczałam mu do ucha, szarpiąc za ramię.
-Kochanie...jutro...nie tak głośno...- jęknął mój mąż z drugiej strony łóżka.

Z drugiej strony łóżka...Z DRUGIEJ STRONY ŁÓŻKA!!!???

-Alex?!- odkryłam wreszcie kołdrę, która leżała na twarzy mojego pseudo męża. Wytrzeszczyłam oczy, kiedy zobaczyłam, że obok mnie przez cały ten czas leżał nie kto inny tylko James Whistler!

-O cholera!-wrzasnęłam, cofając się do tyłu i spadając na podłogę.
-Niech ktoś zapali to cholerne swiatło!- syknęła rozcierając sobie plecy, na których wylądowałam.
-James mógłbyś się wreszcie ruszyć!- usłyszałam jak zaspana Ann warczy po cichu, zapewne na leżącego obok niej Alexa!

-O Boże wynosimy się stąd- szepnęłam jej do ucha, kiedy zapaliła światło. Pobiegłyśmy jak się da najszybciej do łazienki, zatrzaskując za sobą drzwi.

-Spałam obok Jamesa...- wymamrotałam patrząc w lusterko.
-Po...pocałowałam twojego męża- wydusiła siebie Ann, siedząc sztywno na wannie.
-Chodź zanim sie zorientują. Jakby coś, to w ogóle nas tam nie było!
Wchodząc do sypialni, zobaczyłam, że Alex już na dobre rozbudzony siedzi na łóżku z szeroko otwartymi oczami, a James stoi pod ścianą, jak najdalej od niego.

-Co on tu robi...
-Co ja to robię...
-Kochanie...- powiedziałyśmy razem.
-On spał obok mnie. OBOK mnie. Nieważne jak daleko, i tak stanowczo za blisko mnie- wydusił z siebie James.

Była 3 w nocy więc nie bardzo miałam ochotę na cały ten cyrk. Ann starała się jakoś pocieszyć Jamesa, a ja korzystając z okazji, że Alex był w lekkim szoku, zaciągnęłam go na kanapę, i wtulając się w jego silne ramiona, okryłam nas kocem.
-DOBRANOC!-wrzasnęłam- TYLKO DAJCIE NAM SPAĆ! dodałam po chwili, nie zwracając uwagi na jęki mojego męża, który złapał sie za głowę.


Rano obudził mnie telefon. Moja komórka. Alex.
-Alex... nie o tej godzinie...
-Jest 11.30. O 12.00 ma przyjść po ciebie mój kolega. Zapomniałaś?
-Dlaczego dopero teraz do mnie dzwonisz!- krzyknęłam, rozłączając się szybko, łapiąc za ubranie i wpadając do łazienki.
-Hej!Po co ten pośpiech!- usłyszałam zaspany głos Ann.
-Zaraz ma tu przyjść ten sztywniak, który ma mi pomóc w sprzątaniu!- wrzasnęłam z łazienki, próbując zrobić coś z włosami.
-Że co!? Przyjdzie tutaj?!Wyłaź stamtąd!

Przygotowanie zajęło mi całe 20 minut więc Ann miała tylko marne dziesięć na doprowadzenie się do porządku.
-Mogłabyś mnie czasem uprzedzić!- warczała co chwila, latając po domu z błyszczykiem.
-Hej, to nie żaden przystojnik tylko agent- przewróciłam oczami- Daj sobie spokój.
-A mam policzyć ile ty stałaś przed lustrem jak kołek?- syknęła, ale nie zdąrzyłam jej odpowiedzieć bo rozległo się pukanie do drzwi.
-Otworzę- powiedziałam- To pewnie on- mruknęłam niezadowolona.

Powlokłam się do drzwi wejściowych i od niechcenia złapałam za klamkę.
Nie tego się spodziewałam.
Stanowczo nie tego się spodziewałam.
Szczęka opadła mi chyba do samych kolan.
Kolan...?
Kolana tak mi zmiękły, że musiałam się oprzeć o ścianę.

-Alex, na rany Chrystusa kogoś ty mi tu przysłał...
-Czy tu mieszka...Ann Whistler?
-Hej!- usłyszałam za sobą wesoły świergot Ann- To ja, ale to nie o mnie tu chodzi.- wskazała głową w moim kierunku.
-Jasne, przepraszam. Nie przedstawiłem się- uśmiechnął się czarująco...rozbrajająco...niebiańsko... podając mi rękę.
-Danny Messer, miło mi, Alex wiele mi o tobie opowiadał. Jesteś...?- zapytał.
-Eee..
Jestem...
O co mu chodzi...te oczy...nie mogłam skupić się na niczym innym, tylko na jego oczach...
Imię.
Jak ja mam cholera na imię...
Myślałam gorączkowo, trzymając w rękach jego delikatną dłoń. Jakie on ma ciepłe dłonie...
...i te okulary...dodają mu jedynie klasy...a to ubranie...to stylowe ubranie...żaden sztywniacki garnitur nie wchodził w rachubę...modne ciuchy.

-ZARAZ SIĘ CHYBA ROZPUSZCZĘ!!!!!-darłam się w myślach, próbując opanować rozszalałe bicie serca.

-Eee...Jestem...- zaczęłam w końcu mówić po dłuższej chwili milczenia- Jestem...Na..aaałataaaaaalia!!- krzyknęłam podskakując, kiedy Ann kopnęła mnie z całej siły w kostkę..
Danny uśmiechnął się lekko puszczając moją rękę.

-Nie...- chciałam powiedzieć, ale ugryzłam się w język w ostatniej chwili.
-Może chodźmy do jej mieszkania...- powiedziała Ann przejmując inicjatywę.
Co się dzieje...

Whistlerowa Ja xD

Była wpatrzona w niego jak w obrazek. Nie mogłam zrozumieć co się z nia do cholery działo.
Weszliśmy do ich mieszkania. Teraz dopiero ujrzałam prawdziwe oblicze ich mieszkania.
- ale syf…- wyszeptałam robiąc wielkie kroki żeby nie zaplatać się w jakis ciuch
- jak mogliście tu mieszkać? – odwróciłam się w ich stronę.
Na twarzy Dannyego malował się delikatny uśmiech (ja na jego miejscu wybuchnelabym smiechem) natomiast Nati nie było już tak wesoło.
Westchnęłam ciężko i poszłam do kuchni. Po chwili do kuchni wparowała Natalia.
- jak mogłaś!
Przewróciłam oczami.
- zrobiłaś ze mnie idiotke!
- taaaaa. Gdybym nic nie powiedziała nie zauważył by wcale tego syfu.
Usiadła na krzesle wbijając we mnie wzrok.
- podoba ci się? – zapytała nagle
Spojrzałam na nia dziwnym wzrokiem.
- zgłupiałaś! Ja już mam swojego przystojniaka. Ty zreszta też.
- to dobrze ze ci się nie podoba…- wyszeptała i na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech.
Po chwili do kuchni wszedł Danny.
- ze wszystkim uporamy się do wieczora – powiedział radosnym głosem – tylko trzeba się za to zabrac teraz.
- no przydałoby się…- odpowiedziałam bawiąc się solniczka
Po chwili zadzwonił mój telefon.
- słucham cie kochanie? Eeee…yhy…no dobra, dobra…tak zobaczymy się wieczorem…no dobrze zrobie….yhy…ja ciebie też bardzo…
Obydwoje patrzyli na mnie zaciekawionym wzrokiem.
- mój mąż dzwonił – oznajmiłam triumfalnie – niestety z wielka przykrością musze was zostawic ale na pewno dacie sobie rade beze mnie – dodałam z szerokim uśmiechem.
- a my widzimy się wieczorem u nas…pamiętaj…- szepnęłam Nati gdy wychodziłam z mieszkania.

Wyszłam na spacer z Demonem. Zrobiłam zakupy na wieczor. I zdazyłam pojsc do kosmetyczki zrobic sobie pazurki ^^
Było strasznie zimno…Gdy wracałam spojrzałam w okna Natalii…Nadal paliło się światło.
- jeszcze sprzata…biedny ten facet…- szepnęłam sama do siebie i prawie wywaliłabym się przed klatką.
- cholerny lód – syknęłam i weszłam do środka.
W domu zrobiłam sobie gorąca herbatę. Nastawiłam muzykę na cały regulator i zaczęłam przygotowywać cos na wieczór.
Nagle coś mnie złapało i pocałowało w szyje.
Odwróciłam się automatycznie z krzykiem.
- no już spokojnie…mogliby was wynieść – James zciszył muzykę w kuchni.
- nie strasz mnie tak wiecej
- oj przepraszam…- szepnął i pocałował mnie delikatnie.
U Natalii nadal paliło się światło chodź dochodziła godzina 19.
- a ta jeszcze ryje? – zapytał James z szerokim uśmiechem na ustach
- tam była maskara…- wyszeptałąm wracając do krojenia ananasa
- Ide się wykąpać – powiedział James i zniknał za drzwiami łazienki.
Po chwili rozlegl się dzwonek do drzwi.
Pobiegłąm otworzyć.
- no wreszcie skonczyłaś! – krzyknęłam do Nati, która wyglądała strasznie – hej Alex – pocałowałam go w policzek.
- no już wchodzcie.
Zaniosłam wszystko do pokoju. Jedzenia było tyle ze starczyłoby na 3 takie imprezy.
Do pokoju wszedł James. Miał na sobie ta moja ulubiona koszulke…W głowie zaczęło mi wirować…Usiadł obok mnie na kanapie i spojrzał mi prosto w oczy.
- James…zdejmij ją…
- że co?!
- no zdejmij…chce ci zrobic zdjecie…
Wytrzeszczył oczy, wstał i oparł sie o sciane.
Podeszłam do niego i zarzuciłam mu rece za szyje.
- no proszę cie…
- zwariowałaś…- wyszeptał i pobiegł do drugiego pokoju.
Usiadłam zła na kanapie.
- mój własny mąż…pfffff
Natalia usiadła w fotelu patrzać na mnie przez cały czas tym samym wzrokiem.
- fajny jest, co? – zaczęła
- kto?
- no Danny…
- aaaaaaa takkkkkk – James akurat wszedł do pokoju i usiadł troche dalej odemnie – ma świetna klatę. Założe się ze jakbym go porosiła to zrobiłby sobie dla mnie takie fotki ze hoho…
Nie zwracałam uwagi na Jamesa który Az kipiał ze złości.
- kto? Jakie fotki? – zapytał Alex wchodząc do pokoju.
Nati spojrzała na mnie błagalnie
- alex…nie oglądasz „Mody na sukces” to nie wiesz. Ja ci tego tłumaczyc nie będę bo na trzeźwo tego nie zrozumiesz
James wybuchnał smiechem
- a ty z czego rżysz zelazna dziewico? – syknęłam w jego kierunku
- chodź obok mnie – powiedziałam do alexa głaszcząc miejsce na kanapie obok mnie
- cos taka nie w sosie? – zapytał siadając obok
- a wiesz…mój mąż nie chce się już dla mnie rozbierać…- powiedziałąm udając mega rozpacz i oparłam głowe o ramię Alexa – ale może ty… - dodałam z szerokim uśmiechem
Zachował się podobnie jak James. Odsunął się ode mnie i usiadł obok Nati.
- łapy przy sobie…- szepnęła z szerokim uśmiechem
Nasza jakże cudna konwersacje przerwał dzwonek do drzwi.
- kto do cholery o tej porze… - syknął James
- ja otworze…to pewnie jakis przystojny facet który pokaże mi co to prawdziwy męzczyza – syknęłam patrząc ze złością na Jamesa.
Otworzyłam drzwi…
- Danny?
- chyba zostawiłem u ciebie telefon
- wejdź…poszukamy razem…
Zaprowadziłam go do pokoju.
Natalia oniemiała.
- Danny zostawił u nas swój telefon…
- chcesz cos do picia? – wyleciała nagle Natalia
- eeee…- spojrzał na mnie – eeee…chetnie.
Poleciała jak na skrzydłach do kuchni by po chwili wrócic ze szklanka coli i potykając się o mój dywan oblac naszego przystojniaka.
- o Boże…- wyszeptała – chodź pomoge ci…- chwyciłą go za rekę.
O nie. To mi się wcale nie podobało. W jej oczach było coś…nie wiem co ale było i bardzo mi się nie podobało.
- Daniel pójdzie ze mną – wysyczałam odpychając jej rękę
- jestem Danny
- wszystko jedno! Chodź!
Wepchnęłam go do łazienki. Zmoczyłam kawałek ręcznika i próbowałam zetrzec mu to co zrobiła Natalia.
- długo jesteście małżeństwem?
- nie ważne jak długo. Ważne ze jesteśmy ze sobą szczesliwi. Nie idzie tego zetrzeć. Masz..- rzuciłam mu koszulke Jamesa – załóż to
Zdjął koszulę…
Żadna rewelacja…James ma o wiele lepszą.
- chcecie mieć dzieci?
- już jedno jest – powiedziałam z szerokim uśmiechem
- gratuluje – podszedł do mnie i pocałował w policzek – o to kiedy oddam?
- wpadniesz po swoją koszule to oddasz – powiedziałam wpychając koszule do pralki.
Do łazienki zajrzała Nati
- nie przeszkadzam?
- gdzie jest James? – zapytałam
- szedł tu…ale nie wiem gdzie…
Wyszłam z łazienki i poszłam do naszej sypialni. Było ciemno. On stał przy oknie.
Podeszłam do niego i objęłam od tyłu.
- już się napatrzyłaś?
- nie było na co…teraz się dopiero napatrzę…- szepnęłam i zaczęłam mu ściągać koszulkę. Nie protestował…
Po chwili wylądowalismy na łóżku całując się namiętnie
Jednak ktos usielnie starał się nam przerwac…
_________________
"Everyone has a story to tell" - Chris Vance
__________________________________________________
 
 
 
mk95 
Michael Scofield


Wiek: 13
Dołączyła: 24 Sty 2008
Posty: 1418
Skąd: a zza zasłonki
Wysłany: 2008-03-15, 13:01   

Wspaniały odcinek.
Tanira napisał/a:
-Nie kochanie, nie wolą. Idziemy.
Ha. Moja szkoła.

Przy tym sie roześmiałam na cały głos :-D
Tanira napisał/a:
-Komu dolać?- zapytał nagle Alex z głupkowatym uśmiechem na twarzy.
-Jak ja kocham jak mój mąż się upija- pomyślałam ironicznie, łypiąc na niego groźnie.
-Mnie!- krzyknęła od razu Ann, podstawiając swój pusty po herbacie kubek.

Ale się dobraliście... ;-)
Ogólnie, bardzo przyjemny odc.
Tanira napisał/a:
-Co on tu robi...
-Co ja to robię...
-Kochanie...- powiedziałyśmy razem.
-On spał obok mnie. OBOK mnie. Nieważne jak daleko, i tak stanowczo za blisko mnie- wydusił z siebie James.

A to było piękne^^
No i pojawił się Danny... czemu mnie nie zdziwiło zachowanie Nati? :-P
_________________
I've got more wit, a better kiss,
a hotter touch, a better fuck...
 
 
 
agulec 
Michael Scofield


Wiek: 22
Dołączyła: 07 Gru 2007
Posty: 2935
Skąd: z Mahonarium ^^
Wysłany: 2008-03-15, 13:18   

Tanira napisał/a:
Koniec. Nie dość, że mam męża lekomana to jeszcze pijaka!- zebrałam go, łapiąc pod ramię i ciągnąc do sypialni.

hehehe..że na leki to wiem^^ale co ten Alex taki podatny na alkohol jest xD
Tanira napisał/a:
-Spałam obok Jamesa...- wymamrotałam patrząc w lusterko.
-Po...pocałowałam twojego męża- wydusiła siebie Ann, siedząc sztywno na wannie.

hahahaha xD to było dobre :D :D
Tanira napisał/a:
Danny Messer, miło mi, Alex wiele mi o tobie opowiadał. Jesteś...?- zapytał.
-Eee..
Jestem...
O co mu chodzi...te oczy...

ha! no od razu wiedziałam kto będzie tym 'sprzątaczem' :D no to se Alex narobił.. xD
Tanira napisał/a:
- a ta jeszcze ryje? – zapytał James z szerokim uśmiechem na ustach
Tanira napisał/a:
- a ty z czego rżysz zelazna dziewico?

hahahahah xD jakie teksty, śmiałam się jak czub przed monitorem xD
Tanira napisał/a:
- a wiesz…mój mąż nie chce się już dla mnie rozbierać…- powiedziałąm udając mega rozpacz i oparłam głowe o ramię Alexa – ale może ty…

Ann jaka napalona na klaty xD
Tanira napisał/a:
Poleciała jak na skrzydłach do kuchni by po chwili wrócic ze szklanka coli i potykając się o mój dywan oblac naszego przystojniaka.
- o Boże…- wyszeptała – chodź pomoge ci…- chwyciłą go za rekę.
O nie. To mi się wcale nie podobało. W jej oczach było coś…nie wiem co ale było i bardzo mi się nie podobało.
- Daniel pójdzie ze mną – wysyczałam odpychając jej rękę
- jestem Danny
- wszystko jedno! Chodź!
Wepchnęłam go do łazienki.

biedny chłopak xD

świetne odcinki :D najlepsze jest to, że cały czas czytam to z takim samym zaciekawieniem, cały czas się tak samo śmieje i cały czas sprawia mi przyjemność czytanie tego, czyli jednym zdaniem - nie schodzicie z poziomu ^^
_________________
Poza zasięgiem do 10 września :]
 
 
 
Sofia 
Sara Tancredi


Wiek: 17
Dołączyła: 24 Sty 2008
Posty: 125
Wysłany: 2008-03-15, 13:25   

no, no Tanira czyżby jakiś nowy obiekt westchnień?? :mrgreen: ale wątpię :-P ty nigdy nie zdradzisz swojego męża :mrgreen: świetny odcinek jak zawsze :mrgreen: kurde ale się powtarzam :-P
_________________

Dreaming I'm dreaming
I'm dreaming of You
 
 
niunia 
Michael Scofield


Wiek: 15
Dołączyła: 21 Paź 2007
Posty: 1373
Skąd: z Krainy marzeń.
Wysłany: 2008-03-15, 13:41   

Nati, może jakis mały romans ? xD
Cudownie napisane.. az poprawił mi sie humor.

Tanira napisał/a:
Podeszłam do niego i objęłam od tyłu.
- już się napatrzyłaś?
- nie było na co…teraz się dopiero napatrzę…- szepnęłam i zaczęłam mu ściągać koszulkę. Nie protestował…
Po chwili wylądowalismy na łóżku całując się namiętnie
Jednak ktos usielnie starał się nam przerwac…


:mrgreen: jak ja uwielbiam to czytać.
_________________
Dzwonili z nieba.. mówili mi, że im aniołek uciekł.
Nie martw się.. nie powiem im, że tu jesteś <3

~*~
Gość jesteś wyjątkowy/a ;)
 
 
 
agulec 
Michael Scofield


Wiek: 22
Dołączyła: 07 Gru 2007
Posty: 2935
Skąd: z Mahonarium ^^
Wysłany: 2008-03-15, 13:52   

niunia napisał/a:
Nati, może jakis mały romans ? xD

O! O! O! tak! :D romans!
chociaż Alex od razu by pewnie zaczaił xD
_________________
Poza zasięgiem do 10 września :]
 
 
 
Ania1991_ck 
Michael Scofield


Wiek: 16
Dołączyła: 30 Sty 2008
Posty: 1187
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-03-15, 14:01   

Alex na pewno by zaczaił w końcu to agent. Bardzo mi sie podobały te odcinki. Zamieszanie w łóżku było najlepsze. :mrgreen: :mrgreen:
_________________
"WSZYSCY SA INNI, TYLKO JA JESTEM NORMALNA"
 
 
 
Xaneta 
Michael Scofield


Wiek: 13
Dołączyła: 27 Sty 2008
Posty: 2135
Skąd: z daleka ^^
Wysłany: 2008-03-15, 15:17   

cudowne...takie wstrząsające... no piekne i tyle... warto było czekać ale nie musiałyście tak długo trzymać w napięciu.
_________________
 
 
 
Mia 
Fernando Sucre


Wiek: 20
Dołączyła: 15 Lut 2008
Posty: 288
Wysłany: 2008-03-15, 17:09   

Tanira napisał/a:
-Co on tu robi...
-Co ja to robię...


hahaha :mrgreen: chciałabym to zobaczyć :mrgreen:

Tanira napisał/a:
alex…nie oglądasz „Mody na sukces” to nie wiesz. Ja ci tego tłumaczyc nie będę bo na trzeźwo tego nie zrozumiesz


No tego serialu nawet zawodowi agenci nie zrozumieją :mrgreen:
Bombowy odcinek!
 
 
 
AutumnLeaf 
Michael Scofield


Wiek: 21
Dołączyła: 27 Sie 2007
Posty: 2998
Skąd: from Stata Mind ^^
Wysłany: 2008-03-15, 18:39   

Cytat:
hehehe..że na leki to wiem^^ale co ten Alex taki podatny na alkohol jest xD


Cytat:
no to se Alex narobił.. xD


Cytat:
Ann jaka napalona na klaty xD


pfffffhaha ona zawsze xD

Cytat:
biedny chłopak xD


haha ja nie mogę z tych komentarzy xD ;*

fajno, że się podoba xD
ach no jest romans...i w ogóle...ech...xD

ale żelazna dziewica i tak wymiata xD
_________________
Biegnie wiewiórka przez las,
złotych liści ma po pas.

__________________________________________________
 
 
mk95 
Michael Scofield


Wiek: 13
Dołączyła: 24 Sty 2008
Posty: 1418
Skąd: a zza zasłonki
Wysłany: 2008-03-15, 18:40   

AutumnLeaf napisał/a:
ale żelazna dziewica i tak wymiata

Żelazna dziewica jest boska. Pojawi sie jeszcze? :-D
_________________
I've got more wit, a better kiss,
a hotter touch, a better fuck...
 
 
 
Xaneta 
Michael Scofield


Wiek: 13
Dołączyła: 27 Sty 2008
Posty: 2135
Skąd: z daleka ^^
Wysłany: 2008-03-15, 18:54   

haha zelazna dziewica xD wczęsniej nie widziałam teo odcinka xD no i pojawił się Danny.Czyżby Natalia miała zamiar zdradzic męża? :>
_________________
 
 
 
PatuŚ 
Michael Scofield


Wiek: 18
Dołączyła: 27 Paź 2007
Posty: 3090
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-03-15, 21:10   

Tanira napisał/a:
a ty z czego rżysz zelazna dziewico? – syknęłam w jego kierunku


no błagam was ... ^^ :604:


wogóle co za odcinke....ja nie wytrzymam ..a Nati za te maslane oczka do Dannego to Ci się porzadne lanie należy ... pilnowac mi sie tam Alexa :!:
_________________
"Jeśli ktoś prosi nas o pomoc, to znaczy że jesteśmy jeszcze coś warci "

 
 
 
mk95 
Michael Scofield


Wiek: 13
Dołączyła: 24 Sty 2008
Posty: 1418
Skąd: a zza zasłonki
Wysłany: 2008-03-15, 21:12   

patus1905 napisał/a:
pilnowac mi sie tam Alexa

Patuś... to zabrzmiało groźnie ;-) Ale to prawda: Nati masz tam super faceta i jeszcze chcesz innego... ech, ja cię nie rozumiem :-D
_________________
I've got more wit, a better kiss,
a hotter touch, a better fuck...
 
 
 
AutumnLeaf 
Michael Scofield


Wiek: 21
Dołączyła: 27 Sie 2007
Posty: 2998
Skąd: from Stata Mind ^^
Wysłany: 2008-03-15, 21:34   

Cytat:
Nati za te maslane oczka do Dannego to Ci się porzadne lanie należy ... pilnowac mi sie tam Alexa


na to już chyba za późno xD

Cytat:
ech, ja cię nie rozumiem


no ale jak... xD
_________________
Biegnie wiewiórka przez las,
złotych liści ma po pas.

__________________________________________________