Prison Break FORUM: Skazany na śmierć, forum, download, napisy, odcinki, tapety, sezon 4 czwarty, wentworth miller, rmvb, avi, torrent

FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Mapa forum | RSS | Zaproś
Rejestracja | Zaloguj
 Ogłoszenie 
Sezon 4:

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Jezioro
Autor Wiadomość
*Madziula* 
John Abruzzi


Wiek: 19
Dołączyła: 07 Lis 2007
Posty: 595
Skąd: Poznań City^^
Wysłany: 2008-02-25, 20:57   Jezioro

Krótki przedwstęp- opowiadanie zainspirowane twórczością Ann i Natalii :mrgreen: napisane jeszcze przed informacją, że afera z Wistlerem- agentem była snem. W odniesieniu do opowiadania dziewczyn - jeśli tak mogę napisać :-P rzecz dzieje się latem, Ann jest już żoną Dżejmsa ;) A! I najważniejsze - Olga to ja :-D


Chłodny letni wiatr wiał od strony jeziora. Słońce delikatnie zaczynało wznosić się nad horyzontem. Poranne słońce obudziło dwie kobiety śpiące w przyczepie kempingowej. Ann nie otwierając oczu automatycznie wyciągnęła rękę szukając Dżejmsa…
- Hej Ann! Masz ochotę na śniadanie? Bo ja jestem strasznie głodna – zapytała Natalia wygrzebując się spod tony śpiworów
- No dobra, ale mnie interesuje fakt gdzie polazł Dżejms – odparła Ann
- Pewnie z Mahonem poszli łowić ryby.
- Ale rano?! Co za cep! – zawołała wzburzona Ann
- No od rana chodzi się na ryby, co prawda nigdy nie łowiłam....ale gdzieś o tym czytałam, ty jako żona rybaka powinnaś o tym wiedzieć- odparła ze śmiechem Nati poszukując czegoś w małej wypchanej piwem turystycznej lodówce.
- Nie wiem, mam męża rybaka, a nie wiem xD
- Gdzie są moje parówki?!
- Może sprawdź w WASZEJ lodówce zamiast przekopywać moją - odparła ze śmiechem Ann wyglądając z przyczepy w poszukiwaniu męża.

Tymczasem Alex i James stali na pomoście i łowili ryby. Wiatr rozwiewał im włosy, słońce od jakiejś godziny raziło ich w ich piękne oczy, ale się tym nie przejmowali, uparcie stojąc nad wodą i z nadzieją się w nią wpatrując.
- Mam! Mam! Złapałem! - zaczął wołać Dżejms, był tak podekscytowany ze szczęścia, że wreszcie udało mu się coś złapać, że gdyby nie szybka reakcja Alexa znalazłby się w wodzie razem z całym sprzętem do łowienia.
- Spokojnie- odparł ze śmiechem Alex – Czy ty kiedykolwiek łowiłeś?
- Tak, kiedyś, ale nic nigdy nie złowiłem… Nie mów o tym Ann, ona przecież nie wie wszystkiego, i lepiej aby tak pozostało
- Jak uważasz…Choć wg mnie mógłbyś jej powiedzieć… Natalia wie, że w przeszłości Firma zmusiła mnie do współpracy, zrozumiała…
- To dwie różne sytuacje… Ann by nie zrozumiała… Wiesz przecież jak przyjęła sam fakt, że byłem agentem…
- Wybaczyła ci, że to ukrywałeś, a teraz pewnie by… - Alex nie skończył mówić, kiedy usłyszał głośny śmiech nadchodzących pań.
- Jak tam łowienie?
- No… - panowie zamilkli, nie mieli nic… ryba którą złapał Dżejms poszła na dno razem z nowiutką wędką…
- A może popływamy łodzią? – zaproponował Dżejms, aby odwrócić uwagę od tych nieszczęsnych ryb.
- świetny pomysł! – zawołał zachwycony Alex. Ann i Natalia spojrzały na nich ze zdziwieniem, ale zgodziły się na wycieczkę łodzią na drugą stronę jeziora.

Woda pluskała pod wiosłami, pojedyncze krople padały na twarze czwórki urlopowiczów, słońce jak oszalałe świeciło im na twarze.
- Kocham urlop – westchnęła z uśmiechem Natalia
- Patrzcie! Tam przy plaży jest jakiś dom letniskowy! Chodźcie! Odwiedźmy sąsiadów! – wołała Ann, którą niewiadomo czemu ten widok rozbudził z leniwej atmosfery panującej na łodzi (taaa leniwej – gdyby to usłyszał Alex lub Dżejms, którzy musieli wiosłować… ). Całą grupką wysiedli na brzegu i podążyli w stronę drewnianego domu obmurowanego kamieniami.
- Myślicie, że możemy tak po prostu komuś przeszkadzać w urlopie? – zapytał Alex.
- Oczywiście, że tak! Warto poznać sąsiadów! – przekonywały dziewczyny
- Sąsiedzi… Mieszamy na drugim brzegu jeziora – pół godziny wiosłowaliśmy łodzią, super sąsiedzi – odparł z przekąsem James
- Oj nie marudź. – stwierdziła Ann i zastukała do drzwi- pewnie gdyby przeczuwała, kto może je otworzyć nigdy nie odważyłaby się na ten krok. Uciekłaby z tego miejsca nie odwracając się ani na chwilę.


-Teddy – wyszeptała zaskoczona patrząc na stojącą przed nią postać. Nie wiedziała czy odwrócić się i uciec, czy też stawić czoła tej dziwnej sytuacji – Ty… ty przecież nie żyjesz!
- Ann… Wejdźcie, wytłumaczę wam to wewnątrz. – Powiedział wpuszczając ich do środka. Posłusznie poszli za nim, Ann nerwowo trzymała Dżejmsa za rękę a Natalia szeptem upewniła się, czy jej mąż ma przy sobie broń. Miał.
Usiedli w salonie, przy drewnianym stole przykrytym białym obrusem, na którym stały świeżo ścięte kwiaty.
- Hmm… od czego zacząć… W największym skrócie - kiedy ‘przypadkiem’ wypadłem przez okno straciłem przytomność, przez miesiąc, albo trochę dłużej leżałem w śpiączce. Kiedy się obudziłem dowiedziałem się, że oficjalnie Teodor Bagwell nie żyje. Mam nową tożsamość…
- Jak teraz się nazywasz? – zapytał rzeczowo Alex – I kto i dlaczego sprawił ci nową tożsamość?
- Teraz nazywam się Robert Knepper, Firma dała mi nową tożsamość…
- Za co?
- Nic nie chcą w zamian.
- Nie wierzę…
- Robercie! Mamy gości?! – zawołałam schodząc po schodach. – Przez suszarkę nawet nie słyszałam, że przyjechał samochód!
- Przypłynęli łodzią – odparł Teddy/Robert – To jest Ann, jej mąż James, Natalia i jej mąż Alex – przedstawił mi krótko. Nie musiał, doskonale wiedziałam kto stoi przede mną. – A to moja żona Olga
- Żona? – Zapytała zaskoczona Ann.
- Nasz miesiąc miodowy – odparłam z uśmiechem obdarzając całusem Roberta. Napijecie się czegoś? Zapraszam. Siadajcie, a ja pójdę po wino do kuchni.
- Pomogę Ci. – usłyszałam głos Wistlera, i nim ktokolwiek zareagował znaleźliśmy się w kuchni.
- Zadowolony, że odszedłeś z Firmy czy może chcesz wrócić? – Odparłam z przekąsem patrząc na zdenerwowanego Wistlera
- Przecież wiesz, że chciałem odejść. Nigdy nie powinienem był wchodzić we współpracę z wami. Proszę Cię tylko nie mów nic Ann.
- Oszukujesz żonę?
- Po prostu nie chcę jej denerwować. Proszę…
- Dobrze, ale pod dwoma warunkami – Nie powiesz Mahonowi, że to ja kazałam aby zmusili go do współpracy i nie powiesz Robertowi, jak wysoko stoję w hierarchii Firmy.
- Podobno to ja urywam prawdę…
- Powiedz mi jaki jest sens tego by Robert dowiedział się, że to ja podejmuję większość decyzji…? To co umowa stoi?
- Chyba nie mam wyboru. Chodźmy z tym winem zanim zaczną się niecierpliwić.
- Co tak długo?! – zapytała podejrzliwie Ann
- Przepraszam, to moja wina, znowu zapodziałam gdzieś korkociąg…– usiadłam na kanapie przytulając się do Roberta i obserwując jak Wistler rozlewa wino do kieliszków
- Mam być zazdrosny? Moja perfekcyjna pedantko? – zapytał mnie szeptem Robert. Wiedziałam, że on nie przełknie zagubionego korkociągu.
- Ciii później Ci to wytłumaczę.
- Jak się poznaliście? – zapytała Natalia
- Olga jest psychologiem, zajmowała się mną kiedy odzyskałem przytomność. No i dzięki temu, że poznała mnie na tyle dobrze, zakochała się we mnie. – Chcąc nie chcąc wszyscy musieli zaakceptować nową sytuację. Wino pomogło w tym tak bardzo, że podchmielone towarzystwo zaprosiło mnie i Roberta na jutro na ognisko.
- Chętnie przyjdziemy – odparłam z uśmiechem – Ale chyba w takim stanie nie powinniście płynąć łódką. Możecie przenocować w gościnnym.
- Dzięki ale nie. Ja nie piłem – odparł Wistler. –Chodźcie.
- Weźcie nasze auto – będzie bezpieczniej niż łodzią, a jutro my przypłyniemy do was i odbierzemy samochód – Stwierdził Robert próbując po pijaku wyjść spod stołu. Wiedzieliśmy, że w tej sytuacji to jedyne rozsądne wyjście. Zabrałam kluczyki, dokumenty i pomogłam Jamesowi zaprowadzić Alexa i dziewczyny do mojego samochodu.
- Pamiętaj – ani słowa – wyszeptał jeszcze Wistler przed odjazdem. Zostałam sama przed domem, w ulgą wdychając chłodne orzeźwiające powietrze. Powróciły wspomnienia – Ucieczka ósemki z Fox River, gorączkowe szukanie agenta, któremu można powierzyć ważną rolę. Wreszcie pytające spojrzenie ludzi i moja decyzja – „Chcę Mahona! On sprosta zadaniu! Nie ważne jak, macie mu kazać to zrobić!” – decyzja która zamieniła życie Mahona w piekło… moja decyzja… Czy żałuje? Nie. Miałam sprawę do załatwienia i ją załatwiłam. Wcześniej pojawił się Wistler. On był inny od Alexa, sam początkowo chciał dla Nas pracować. Później miał kryzys, chciał zrezygnować, ale nie tak łatwo odejść. Mahone mógł – jego praca była „umową o dzieło”, praca Jamesa miała być długoterminowa. Długo nie pozwalałam mu odejść. Był dobrym pracownikiem. Dopiero jak trafił do Sony przesłałam mu przez Gretchen informację, że jeśli chce to, TO może być jego ostatnim zadaniem. Chciał. Przez jego odejście miałam drobne problemy, ale uciszyłam je kilkoma pociskami…
- Olga! Kochanie! Chodź spać! – głos Teddy’ego tfu! Roberta – sama wybrałam mu nowe imię a nie mogłam czasami się do niego przyzwyczaić. Słyszałam, jak mówił, że Firma nic od niego nie chciała w zamian. Kochany Teddy, gdyby wiedział, że dostał nowe życie tylko dlatego, że ja się w nim zakochałam… głupio i naiwnie… miłość – przecież zawsze uważałam, że to nie dla mnie, zbyteczny balast…
- OLGA!
- Idę! - Zawołałam i pobiegłam do Mojego Roberta, który ledwo stał trzymając się drzwi – Dlatego ja staram się tyle nie pić – ktoś musi czuwać – tego nauczyłam się przez te wszystkie lata.

Następnego dnia o poranku , kiedy słońce wznosiło się na sam szczyt nieba a wskazówki zegara wskazywały dwunastą otwarłam oczy i spojrzałam na śpiącego przy moim boku mężczyznę. Mojego mężczyznę. Wstałam, wzięłam prysznic i poszłam do kuchni przygotować coś dla Roberta na kaca. O czternastej wkroczył do kuchni tym swoim krokiem, z lekko matowymi oczami i grymasem bólu na ustach
- Proszę – podałam mu szklankę – Na kaca.
- Co tak ładnie pachnie? – zapytał kiedy skończył pić
- Idziemy na ognisko więc pomyślałam, że jako dodatek do kiełbasy świeże bułki będą w sam raz.
- Umiesz piec?! Przecież zawsze mówiłaś, że ugotować ugotujesz, ale piec nie umiesz…
- Bo nie umiem… to mrożone bułeczki… wystarczy tylko wsadzić do piekarnika, tyle umiem.

Ognisko już płonęło, kiedy nadpłynęliśmy.
- Cześć – przywitaliśmy się z uśmiechem demonstrując przyjazne zamiary – Upiekłam bułeczki do kiełbasy.
-Sama piekłaś? – zapytała Ann
- Tak. – W tym momencie Robert nie wytrzymał i wybuchnął śmiechem – Cicho bądź!
- Olga po prostu upiekła gotowe, mrożone bułeczki.
- Musisz mnie kompromitować?!
- Kochanie w tym towarzystwie gotowanie i pieczenie nie należy do cech nabytych.
- Ja UMIEM gotować!
- Dobrze już, dobrze – wystarczył jeden całus, abym się uspokoiła xD – Usiedliśmy na pieńkach rozstawionych dookoła ogniska. Śmiech, piwo, znaleziona gdzieś butelka Malibu wystarczyło abyśmy poczuli się w miarę swobodnie w swoim towarzystwie. Nagle naszą roześmianą atmosferę przerwał pojedynczy strzał gdzieś w środku lasu. Moja dłoń automatycznie powędrowała w stronę gdzie pod bluzą spoczywała broń, kątem oka dostrzegłam, że Alex Mahone wykonał podobny, niedostrzegalny dla kogoś z zewnątrz ruch. Widziałam też zaskoczenie w jego oczach gdy uświadomił sobie, że mam broń. Oboje czujnym wzrokiem penetrowaliśmy szarości lasu. Nagle usłyszeliśmy warkot silnika i zobaczyliśmy światła. Samochód zbliżył się do nas a z jego wnętrza wyszła bardzo dobrze mi znana postać Pan – Dopóki – Nie – Mam – Gwarancji – Braku – Podsłuchu – Piszę – Na –Kartce. Nie tylko ja go znałam, Alex kiedyś przypadkiem widział go z daleka razem z tym żółtym kretynem, którego imienia nie widziałam potrzeby zapamiętywać, a Wistler miał nawet okazję uciąć sobie z nim pogawędkę. Cudowne towarzystwo. Nie ma co. Wstałam.
- Czego chcesz? Wiesz, że mam urlop – miesiąc miodowy.
- Tak. Ale większej dziczy nie mogłaś sobie wybrać?! Brak zasięgu, brak kontaktu z tobą! Wiesz ile się najeździłem po tym lesie aby cię znaleźć?!
- Mam nadzieję, że to coś ważnego. Bo inaczej nie ręczę za siebie!
- Tak to ważne. Choć na bok. Musimy porozmawiać. – Kiedy odeszliśmy na bok zobaczyłam kątem oka jak wszyscy wpatrują się we mnie z napięciem. Nie ma co. Popsuł mi cały wieczór.

No dobra to jednak było ważne. Wróciłam do ogniska, obiecując wcześniej, że nazajutrz wyjadę stąd i załatwię sprawę.
- Kim ty jesteś?! – Wypalił Alex jak tylko wróciłam do nich. – Teodor to jest Robert, kurcze nie mogę się przyzwyczaić, powiedział, że pracujesz dla Firmy, ale skoro wrzeszczałaś na TEGO faceta to jak wysoko musisz tam stać?
- Nie chcesz wiedzieć... Robert kochanie będę musiała Cię zostawić na kila dni, znowu wypadło mi coś bardzo pilnego…
- Zdążyłem się przyzwyczaić… Kocham Cię i dla mnie nie jest ważne czym się zajmujesz kiedy nie ma cię przy mnie…
- Dziękuję…

KONIEC.
_________________

Hello Mrs. Hollander! They say a good woman is hard to find. Well that's true you must be a very, very, very good.
Don't be afraid. Teddy's home.
 
 
Tanira 
Michael Scofield


Wiek: 19
Dołączyła: 23 Paź 2007
Posty: 4817
Skąd: z łóżka Whistlera
Wysłany: 2008-02-25, 21:01   

*Madziula* napisał/a:
Ale rano?! Co za cep! – zawołała wzburzona Ann


mój tekst xD łaaaaaa xD

*Madziula* napisał/a:
- Mam! Mam! Złapałem! - zaczął wołać Dżejms, był tak podekscytowany ze szczęścia, że wreszcie udało mu się coś złapać, że gdyby nie szybka reakcja Alexa znalazłby się w wodzie razem z całym sprzętem do łowienia.


się podniecił mój mąż no xD

boskie xD
_________________
"Everyone has a story to tell" - Chris Vance
Żyję w myśl własnej zasady – „Bądź oryginalny, bądź widoczny”
 
 
 
*Madziula* 
John Abruzzi


Wiek: 19
Dołączyła: 07 Lis 2007
Posty: 595
Skąd: Poznań City^^
Wysłany: 2008-02-25, 21:03   

Tanira napisał/a:
mój tekst xD łaaaaaa xD
ogólnie cały ten dialog jest żywcem z naszego gadu wzięty słońce xD
_________________

Hello Mrs. Hollander! They say a good woman is hard to find. Well that's true you must be a very, very, very good.
Don't be afraid. Teddy's home.
 
 
Tanira 
Michael Scofield


Wiek: 19
Dołączyła: 23 Paź 2007
Posty: 4817
Skąd: z łóżka Whistlera
Wysłany: 2008-02-25, 21:04   

*Madziula* napisał/a:
ogólnie cały ten dialog jest żywcem z naszego gadu wzięty słońce xD


ależ mam szybki zapłon xD zupełnie jak mój mąż xD
_________________
"Everyone has a story to tell" - Chris Vance
Żyję w myśl własnej zasady – „Bądź oryginalny, bądź widoczny”
 
 
 
*Madziula* 
John Abruzzi


Wiek: 19
Dołączyła: 07 Lis 2007
Posty: 595
Skąd: Poznań City^^
Wysłany: 2008-02-25, 21:06   

Tanira napisał/a:
ależ mam szybki zapłon xD
lepiej późno niż później :-P
Tanira napisał/a:
zupełnie jak mój mąż xD
i dlatego w 100% pasujecie do siebie :mrgreen:
_________________

Hello Mrs. Hollander! They say a good woman is hard to find. Well that's true you must be a very, very, very good.
Don't be afraid. Teddy's home.
 
 
Lady Mahone 
C-Note


Wiek: 17
Dołączyła: 14 Lut 2008
Posty: 218
Skąd: Colorado
Wysłany: 2008-02-25, 21:07   

Podoba i się- cała ta akcja z Firmą..:) cud miód:)
_________________
Rules are rules, remember? If we don't have them, we're savages...
 
 
 
*Madziula* 
John Abruzzi


Wiek: 19
Dołączyła: 07 Lis 2007
Posty: 595
Skąd: Poznań City^^
Wysłany: 2008-02-25, 21:08   

Cytat:
Podoba i się- cała ta akcja z Firmą..:) cud miód:)
no to się cieszę xD jakby to powiedzieć... ulżyło mi :mrgreen:
_________________

Hello Mrs. Hollander! They say a good woman is hard to find. Well that's true you must be a very, very, very good.
Don't be afraid. Teddy's home.
 
 
Tanira 
Michael Scofield


Wiek: 19
Dołączyła: 23 Paź 2007
Posty: 4817
Skąd: z łóżka Whistlera
Wysłany: 2008-02-25, 21:08   

*Madziula* napisał/a:
i dlatego w 100% pasujecie do siebie


i jesteśmy szczęśliwi xD

Ja tam chyba kontynuejszym napiszę xD
_________________
"Everyone has a story to tell" - Chris Vance
Żyję w myśl własnej zasady – „Bądź oryginalny, bądź widoczny”
 
 
 
AutumnLeaf 
Michael Scofield


Wiek: 21
Dołączyła: 27 Sie 2007
Posty: 3022
Skąd: from Stata Mind ^^
Wysłany: 2008-02-25, 21:36   

Cytat:
Gdzie są moje parówki?!
- Może sprawdź w WASZEJ lodówce zamiast przekopywać moją


o kuwa faa xD xD xD mocne xD

Cytat:
Tak, kiedyś, ale nic nigdy nie złowiłem


ha ha bystry jak zwykle xD

Z Teddym to mnie zaskoczyłaś, jak Boga kocham xD

Cytat:
a Natalia szeptem upewniła się, czy jej mąż ma przy sobie broń. Miał.


niezawodny jak zwykle ^^

Cytat:

znaleziona gdzieś butelka Malibu


ha. nie ma to jak Malibu xD

Cytat:
Alex Mahone wykonał podobny, niedostrzegalny dla kogoś z zewnątrz ruch


aach te jego kocie ruchy mmm xD

ejejejej jaki koniec!!!!! Żadnego konica!!!!!!!!! ja chcę jeszcze ^^
suuupeeer ^^
_________________
Oryginał jest tylko jeden,
potwierdza to nasza dwójka.

__________________________________________________
 
 
*Madziula* 
John Abruzzi


Wiek: 19
Dołączyła: 07 Lis 2007
Posty: 595
Skąd: Poznań City^^
Wysłany: 2008-02-25, 21:42   

AutumnLeaf napisał/a:
Z Teddym to mnie zaskoczyłaś, jak Boga kocham xD
lubię zaskakiwać :mrgreen:
AutumnLeaf napisał/a:
ejejejej jaki koniec!!!!! Żadnego konica!!!!!!!!! ja chcę jeszcze ^^
nie ma jeszcze :-P to Koniec, a koniec to takie coś co oznacza, że dalej już nic nie ma :lol:

[ Dodano: 2008-02-25, 21:46 ]
Tanira napisał/a:
Ja tam chyba kontynuejszym napiszę xD
mówiłam przecież, że jak chcesz to pisz xD
_________________

Hello Mrs. Hollander! They say a good woman is hard to find. Well that's true you must be a very, very, very good.
Don't be afraid. Teddy's home.
 
 
Alexxa 
John Abruzzi


Wiek: 16
Dołączyła: 01 Gru 2007
Posty: 577
Wysłany: 2008-02-25, 22:08   

No no no :mrgreen: Zbyt dużo talentów na naszym forum, robi się tłoczno xD. A to opowiadanie.. no genialne! Ale wcale mnie nie zdziwiło, że Robert/Teddy to Twój mąż xD.
 
 
*Madziula* 
John Abruzzi


Wiek: 19
Dołączyła: 07 Lis 2007
Posty: 595
Skąd: Poznań City^^
Wysłany: 2008-02-25, 22:11   

Cytat:
wcale mnie nie zdziwiło, że Robert/Teddy to Twój mąż xD.
bo to oczywiste xD
_________________

Hello Mrs. Hollander! They say a good woman is hard to find. Well that's true you must be a very, very, very good.
Don't be afraid. Teddy's home.
 
 
PatuŚ 
Michael Scofield


Wiek: 18
Dołączyła: 27 Paź 2007
Posty: 3092
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-02-25, 22:26   

łooo ja nie mogę kolejna porywająca, wciagająca, fantastyczna historiaa... codo poporostu ;*

*Madziula* napisał/a:
Chcę Mahona

wcale sie nie dziwe ...prawie każda go chce ^^ sasa :-D

"Alex Mahone wykonał podobny, niedostrzegalny dla kogoś z zewnątrz ruch"- ochh tak Alex to potrafi takie kocie ruchy wykonywac


Boshe mysłamże po historii Taniry & Nati to juz nic mnie nie zaskoczy a tu takie coś... i jeszcze Ty jako "szefowa" Firmy

WSPANIAŁE!!!
_________________
"Jeśli ktoś prosi nas o pomoc, to znaczy że jesteśmy jeszcze coś warci "

 
 
 
*Madziula* 
John Abruzzi


Wiek: 19
Dołączyła: 07 Lis 2007
Posty: 595
Skąd: Poznań City^^
Wysłany: 2008-02-25, 23:12   

patus1905 napisał/a:
Boshe mysłamże po historii Taniry & Nati to juz nic mnie nie zaskoczy a tu takie coś...
:-D miło, że się podoba :lol:
patus1905 napisał/a:
Ty jako "szefowa" Firmy
ktoś w końcu musi nią być 8-)

[ Dodano: 2008-02-25, 23:14 ]
patus1905 napisał/a:
wcale sie nie dziwe ...prawie każda go chce ^^
nie wycinać mnie z kontekstu! ja nie w tym sensie go chciałam... 8-)
_________________

Hello Mrs. Hollander! They say a good woman is hard to find. Well that's true you must be a very, very, very good.
Don't be afraid. Teddy's home.
 
 
agulec 
Michael Scofield


Wiek: 22
Dołączyła: 07 Gru 2007
Posty: 2935
Skąd: z Mahonarium ^^
Wysłany: 2008-02-25, 23:45   

hahahahaha xD świetne! :D :D :D tyle zaskakujących niespodzianek! :D

*Madziula*, napisał/a:
Chcę Mahona

ja też go chce. W tym sensie co Patus :D

Wszyscy się oszukują hahaha! xD i to Ty stoisz za wszystkimi złymi rzeczami i rozkazujesz zabijać! Ty nie dobra Madziulu! :D
_________________
Poza zasięgiem do 10 września :]
 
 
 
*Madziula* 
John Abruzzi


Wiek: 19
Dołączyła: 07 Lis 2007
Posty: 595
Skąd: Poznań City^^
Wysłany: 2008-02-25, 23:52   

Cytat:
Ty nie dobra Madziulu!
o LOL :lol: nie mogę :lol:
_________________

Hello Mrs. Hollander! They say a good woman is hard to find. Well that's true you must be a very, very, very good.
Don't be afraid. Teddy's home.
 
 
Gość

Wysłany: 2008-02-26, 08:01   

*Madziula* napisał/a:
patus1905 napisał/a:
wcale sie nie dziwe ...prawie każda go chce ^^
nie wycinać mnie z kontekstu! ja nie w tym sensie go chciałam...


dobra dobra...jatam swoje wiem :-P

najbardziej mi się podobało jak Ty i Alex w tym samym monemcie sięgneliści po broń i on zauwazył że ty też masz... myślam że oszaleje..juz widze ten Mahoniowy wzrok ;-P
 
 
PatuŚ 
Michael Scofield


Wiek: 18
Dołączyła: 27 Paź 2007
Posty: 3092
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-02-26, 08:06   

*Madziula* napisał/a:
patus1905 napisał/a:
wcale sie nie dziwe ...prawie każda go chce ^^
nie wycinać mnie z kontekstu! ja nie w tym sensie go chciałam...


dobra dobra...jatam swoje wiem

najbardziej mi się podobało jak Ty i Alex w tym samym monemcie sięgneliści po broń i on zauwazył że ty też masz... myślam że oszaleje..juz widze ten Mahoniowy wzrok ;-P

oczywiście mnie wylogowało :-(
 
 
 
agulec 
Michael Scofield


Wiek: 22
Dołączyła: 07 Gru 2007
Posty: 2935
Skąd: z Mahonarium ^^
Wysłany: 2008-02-26, 09:10   

patus1905 napisał/a:
mi się podobało jak Ty i Alex w tym samym monemcie sięgneliści po broń i on zauwazył że ty też masz... myślam że oszaleje..juz widze ten Mahoniowy wzrok

hyhy.. no to było ekstra! trzymało w napięciu i było takie.. prawdziwe^^
_________________
Poza zasięgiem do 10 września :]
 
 
 
Xaneta 
Michael Scofield


Wiek: 13
Dołączyła: 27 Sty 2008
Posty: 2155
Skąd: z daleka ^^
Wysłany: 2008-02-26, 16:42   

fajne podobało mi się ;)
_________________

Sygnatura z jakże boskim kolesiem wykonana przez Kevina :*
 
 
 
*Madziula* 
John Abruzzi


Wiek: 19
Dołączyła: 07 Lis 2007
Posty: 595
Skąd: Poznań City^^
Wysłany: 2008-03-23, 17:21   

UWAGA TEKST ZAWIERA WULGARYZMY!
(CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIAŁNOŚĆ :-P ZA WSZELKIE URAZY PSYCHICZNE NIE ODPOWIADAM :mrgreen: )

„Jeziora kontynuacja z przeskokiem czasowym”


* cz. 1*

„Przyjdź do mnie, duszo głucha w okrucieństwie,
Boski tygrysie, potworze wspaniały,
Chcę, by się drżące me palce nurzały
W twych ciężkich wonnych włosów grzywie gęstej

Zbolałą głowę swą zagrzebać pragnę
W sukniach twych, co są pełne twojej woni
Ażeby wdychać, niby kwiat w agonii,
Słodką stęchliznę miłości umarłej.”

Charles Baudelaire „Leta” (fragm.)



Był spokojny wiosenny wieczór, leżałam na fotelu zatopiona w lekturze, Robert oglądał w telewizji jakiś mecz.
[ding – dong] dzwonek do drzwi przerwał nam na chwilę odpoczynek
- Otwórz, ja czytam książkę
- Sama otwórz, oglądam mecz – odparł Robert wracając znów do śledzenia wzrokiem bandy neandertalczyków biegających za piłką
[ding – dong]
- Robert!
- Oglądam, a zresztą to na pewno do ciebie!
[ding – dong]
- Kurwa! – wstałam z fotela i poszłam zobaczyć kto przylazł.
- Alex Mahone… Kto by przypuszczał…
- Mogę?
- Wejdź jak musisz – i z tym radosnym powitaniem wpuściłam go do środka. – Piłeś. – raczej stwierdziłam niż zapytałam wyczuwając alkohol.
- Troszkkę … - stwierdził Alex płynnym ruchem opadając na kanapę koło Roberta – Ona mnie zostawiła…….
- Kto Natalia?! – Zapytał zaskoczony Robert
- Noooo… dla Danny’ego…
- Danny… - to imię wydało mi się znajome.
- Znasz go, to znajomy Stelli
- A! Ten blondynek. Przyjaźniłeś się z nim prawda?
- Nic mi nie mów…
- Biedny Alex… - stwierdziłam odruchowo głaszcząc go po głowie. Huk zatrzaskiwanych drzwi poderwał mnie na nogi – to wkurzony Robert zamknął się w naszej sypialni. – Alex przepraszam Cię na chwilę, pójdę zobaczyć co go ugryzło…
- Robert? Co się dzieje…?
- Może ty mi to powiedz! „Biedny Alex” może się z nim prześpij! To na pewno poprawi mu nastrój! Zakochałaś się w nim czy co?
- Co ty pieprzysz?! Tobie już doszczętnie odbija! Człowiek przychodzi z problemem, staram się go zrozumieć, choć w sumie nie wiem czemu, bo za nim nie przepadam, a ty tworzysz kolejne problemy!
- Doprawdy? To ty ostatnio chodzisz jak burza gradowa!
- Nigdy nie przespałabym się z Alexem! Niech to dotrze do tego twojego zakutego łba!
- Z Alexem może nie, ale gdyby Stella „lubiła” kobiety zostawiłabyś mnie dla niej?!
- A gdyby Susan Hollander Cię nie zostawiła, albo Ann nie zakochała się w Whistlerze to byłbyś ze mną?
- Przepraszam…-Alex wszedł do sypialni - Jeśli kłócicie się przeze mnie to może lepiej pójdę…
-Siadaj! – wydarłam się na niego – to już dawno przestało tyczyć się Ciebie! Robert odpowiedz! Czy gdyby teraz przyszła tu któraś z nich i powiedziała, że Cię kocha byłbyś tu teraz ze mną?!
- Nie kocham już Ann… Nie zostawiłbym Cię dla niej…
- A dla Susan?
- Nie wiem…
- Widzisz. Ja też nie wiem, co by było gdyby… Nie rozważajmy więc tego…
- Przepraszam… - Robert podszedł do mnie i mocno mnie przytulił – Kocham Cię…
- Ja Ciebie też…
- Ekhmmm… Może ja jednak pójdę – powiedział Alex wstając z pufy, na której usiadł zaskoczony moim wrzaskiem…
- Przepraszam. Zupełnie o tobie zapomnieliśmy…
- Dało się zauważyć…
- Chodź do salonu, przyniosę wino, pogadamy, bo chyba po to przyszedłeś – powiedział spokojnie Robert. Usiedliśmy w trójkę na kanapie w salonie, rozstawiłam kieliszki, Robert nalał wina a Alex zaczął przynudzać jaki to on biedny, porzucony…
- Może zabiję Danny’ego i będziesz miał problem z głowy? – rzuciłam luźną propozycję
- Sam mógłbym to zrobić, ale nie chcę. Ona go kocha, a ja chcę aby była szczęśliwa…
- To dlaczego się nie cieszysz z jej szczęścia tylko smęcisz mi nad uchem? – zapytałam z przekąsem – Jesteś wredna – szeptał mi chochlik do ucha – cholernie wredna.
- Przecież kurwa wiem!
- Co?!
- Nic… głośno myślę – kurwa gadasz już do siebie… nie pij więcej…
[drrrrrryń ] telefon sprawił, że zwlekłam się z kanapy i wyrzuciłam wszystko z torebki w poszukiwaniu dzwoniącego cholerstwa.
- Halo… tak… No kurwa! Już sami nic nie umiecie zrobić?! …..Przecież mówiłam! Macie odrąbać jej głowę i tyle, czy to takie trudne do zapamiętania?!........ Jakie kurwa dokumenty?! Tak…. Dobrze… No to niech wsiądzie w samochód i mi to przywiezie…. Jak to kiedy? Teraz! I niech przywiezie czerwone wino, bo mi się kończy. ….Czy ja kiedyś z tobą żartuję? …To co się głupio pytasz?! – skończyłam rozmowę, rzuciłam telefonem na stół i rozsiadłam się na kanapie – Sprawy służbowe – skwitowałam pytające spojrzenie panów. – Alex to co zamierzasz zrobić?
- Poproszę w FBI o przeniesienie, gdzieś daleko…
- Na Grenlandię? – podsunęłam uprzejmie
- Raczej gdzieś gdzie jest cieplej…
- No to może do Panamy?
- Suka!
- Też Cię lubię. – odparłam wstając z kanapy. Podeszłam do frontowych drzwi, za którymi już czekał Ben z dokumentami i butelką czerwonego wina. Zabrałam dokumenty, jemu kazałam wejść, usiąść i poczekać aż je przejrzę.
- Otworzyć wino?
- Możesz Ben, Robert daj mu kieliszek! – zawołałam siadając przy dębowym biurku i przeglądając papiery.
- Długo pracujesz dla Olgi? – zapytał ciekawie Alex
- Praktycznie od zawsze.
- Alex! Przestań się w trącać w moje sprawy służbowe, chyba, że chcesz dostać pracę lub wylądować na tej Grenlandii!
- OK. Już milczę. Robert nalej mi jeszcze tego wina, bo nie macie Malibu?
- Nie. Olga woli wino.
- Kurwa! Kochanie muszę jechać coś załatwić w związku z tymi dokumentami. Jak skończycie pić ulokuj Alexa w gościnnym i nie czekaj na mnie, nie wiem o której wrócę. Ben chodźmy. – Ucałowałam w przelocie Roberta, zarzuciłam kurtkę i wyszłam z Benem.


Wróciłam o 3 w nocy. Alex zamiast w gościnnym spał na kanapie w salonie – widocznie nie był wstanie dojść do gościnnego, a mój mąż pewnie w nie lepszym stanie spał w naszej sypialni. Przykryłam Alexa kocem, pozbierałam z podłogi puste butelki i kieliszki, aby ktoś nie wdepnął w nie po ciemku, zgasiłam światło i poszłam do sypialni. Robert spał w poprzek łóżka, także zmuszona byłam przepchnąć go w bok aby się zmieścić. Zasnęłam. Obudził mnie brzdęk tłuczonego szkła. Wkurzona zlazłam z łóżka, aby zobaczyć Mahone’a stojącego wśród rozbitych kieliszków.
- Kurwa! Specjalnie przełożyłam je na stół abyś w nie nie wdepnął! Co ty właściwie chciałeś zrobić?!
- Ciszej… proszę… i przepraszam za kieliszki, szukałem wody… odkupię…
- Dlaczego przyszedłeś właśnie do nas? Niespecjalnie się lubimy… - zapytałam podając mu butelkę z wodą.
- Nie miałem gdzie iść, a nie chciałem sam siedzieć w mieszkaniu. Moim całym życiem była Natalia i praca. Natalii nie mogłem niepokoić tym, że sobie nie radzę z naszym rozstaniem, a w tym stanie przecież nie mogłem iść do pracy…
- Nie myślałam, że wymienisz Natalię przed pracą… zawsze miałam Cię za sztywniaka, dla którego służba ojczyźnie jest najważniejsza…
- Pozory mylą… ty wyglądasz na miłą, spokojną osobę. Na aniołka z Bożonarodzeniowej choinki.
- hahaha… Alex… Przestań tak na mnie patrzyć, bo chyba właśnie zaczynam rozumieć co Natalia w tobie widziała…
- To było niezamierzone…
- Wiem. Gdyby było inaczej chyba nie stalibyśmy tu nadal… Kurwa! Alex! Kocham Roberta, chcemy adoptować dziecko… Proszę wyjdź… Przepraszam, ale boję się, że jeśli zostaniesz tu choć chwilę dłużej… Nie niszcz mojego szczęścia…
- Nic nie robię…
- Wiem, ale stojąc tu tak nad ranem, z rozmierzwionymi włosami, w tej czarnej koszulce… Kiedy patrzysz tak na mnie… Proszę wyjdź zanim zrobię coś co rozwali mój związek… proszę…
- Nigdy nie widziałem cię takiej bezbronnej, bezradnej… Takiej rozkosznie wystraszonej…
- Alex proszę… Idź… Zostaw mnie… Proszę…
- Idę… Tak chyba będzie dla nas wszystkich najlepiej…
- Tak…
- Poproszę, aby jak najszybciej mnie przenieśli. Gdziekolwiek.
- Nie będziesz widywał Natalii…
- Nie tylko jej…
- Alex proszę… - Nie mogłam się powstrzymać, zbliżyłam się do niego i pozwoliłam aby moje usta dotknęły jego.
- Olga… - wychrypiał mi do ucha – Nie powinniśmy… Lepiej już pójdę… - i wyszedł zostawiając mnie przerażoną tym co zrobiłam, tym co mogłabym zrobić gdyby on nie wykazał zdrowego rozsądku, tym co mogłoby się stać gdyby Robert nas zobaczył i tym wszystkim co wirowało wewnątrz mnie… - Dlaczego ty zawsze wplątujesz się w takie dziwne sytuacje. Przecież kochasz Roberta. To wszystko przez wino. Te jego oczy… Alex… Czuły delikatny Alex… Kurwa! Przecież masz Roberta, czułego wrażliwego, nieobliczalnego. My Teddy Bear… Co ja robie… Uspokój się! Zapomnij! – miliony myśli krążyło w mojej głowie, zderzały się z sobą, plątały a ja zupełnie nie wiedziałam co robić. Po raz pierwszy od wielu lat byłam zupełnie bezradna. - Nigdy wcześniej mnie to nie spotkało. Nawet w obecności Roberta zawsze potrafiłam być silna opanowana. A teraz? Co się ze mną dzieje?! – pytałam samą siebie bezskutecznie próbując znaleźć rozwiązanie z tej sytuacji…
- Kochanie… Gdzie jesteś? – Robert stanął u szczytu schodów.
- Już, już idę! Zamykałam drzwi za Alexem.
- Poszedł już?
- Tak. Dzwonili do niego z pracy. Musiał iść.




część 2 jest w trakcie pisania ;) (czy będzie cz. 3... nie wiem *bezradna*)
_________________

Hello Mrs. Hollander! They say a good woman is hard to find. Well that's true you must be a very, very, very good.
Don't be afraid. Teddy's home.
 
 
AutumnLeaf 
Michael Scofield


Wiek: 21
Dołączyła: 27 Sie 2007
Posty: 3022
Skąd: from Stata Mind ^^
Wysłany: 2008-03-23, 18:10   

Cytat:
Troszkkę … - stwierdził Alex płynnym ruchem opadając na kanapę koło Roberta – Ona mnie zostawiła…….
- Kto Natalia?! – Zapytał zaskoczony Robert
- Noooo… dla Danny’ego…
- Danny… - to imię wydało mi się znajome.
- Znasz go, to znajomy Stelli
- A! Ten blondynek. Przyjaźniłeś się z nim prawda?
- Nic mi nie mów…
- Biedny Alex…


ej, aż wyrzuty sumienia mam xD

Cytat:
Może zabiję Danny’ego i będziesz miał problem z głowy?


nieeeeeeeeeeeee!!!!!!!! OO

Cytat:
Ona go kocha, a ja chcę aby była szczęśliwa…


pssss....uszło ze mnie powietrze, mój stary Alex ^^

Cytat:
z rozmierzwionymi włosami, w tej czarnej koszulce


nehehe jak z mojego 1 rozdziału xD

dalej dalej ^^ aż mnie sumienie zagryzło xD
_________________
Oryginał jest tylko jeden,
potwierdza to nasza dwójka.

__________________________________________________
 
 
*Madziula* 
John Abruzzi


Wiek: 19
Dołączyła: 07 Lis 2007
Posty: 595
Skąd: Poznań City^^
Wysłany: 2008-03-23, 18:17   

AutumnLeaf napisał/a:
aż mnie sumienie zagryzło xD
i słusznie :-P Zostawiać TAKIEGO faceta...
Cytat:
nieeeeeeeeeeeee!!!!!!!! OO
no nie :( nie zgodził się... xD
_________________

Hello Mrs. Hollander! They say a good woman is hard to find. Well that's true you must be a very, very, very good.
Don't be afraid. Teddy's home.
 
 
AutumnLeaf 
Michael Scofield


Wiek: 21
Dołączyła: 27 Sie 2007
Posty: 3022
Skąd: from Sta