Linc. Ja już nie mam siły na tego człowieka. Dobrze, że w tym ostatnim odcinku już się za bardzo nie wtrącał - przyszedł brat mózg to Zlew zajął się wrzeszczeniem i biciem - i skopał Whistlera... ech.
Wycofał się. Nie chciał pomóc Michaelowi.. ale on się jakoś tym zbytnio nie przejął..
Pewnie i tak jeszcze wróci do gry i będziemy się męczyć czwarty sezon.
przecież whistler jest tak drobny że Linc mógł go autentycznie zabić. Napisałabym tutaj co mogłoby sie stać z medycznego punktu widzenia ale oszczedze wam to
_________________ "Everyone has a story to tell" - Chris Vance
Linc to jest taki bezmózg chodzący, że.. ech.
Dobrze, że nie zabił Whistlera tym kopem między żebra - ciekawe co by wtedy zrobili.
On nie myśli w ogóle - jak się na coś wkurzy to od razu robi się czerwony - i wtedy już wiadomo, że trzeba się schować bo Linc ma napad.
Najprawdziwsza z prawd.Ogólnie zakwalifikowałabym go do małpopodobnych.Nie mogłam jak wpadł do tej chatki w lesie.Jakby nie mógł po prostu otworzyć tych drzwi i wejść do środka to on tam dosłownie wskoczył prawie wywarzając drzwi z takim śmiesznym podskokiem albo jak skakał na tą cięzarówkę za Whistler'em no proszę Was.Rozkraczył się jakby miał polować na jkąś większą sztukę Jak się darł za Mahon'em i potem ten jego syczący wyraz twarzy.Czasem nie wiem czy się śmiać czy płakać z jego tępoty
Nie mogłam jak wpadł do tej chatki w lesie.Jakby nie mógł po prostu otworzyć tych drzwi i wejść do środka to on tam dosłownie wskoczył prawie wywarzając drzwi
Wiem, że mu sie spieszyło.Ratowali w końcu swoje tyłki ale chodzi mi głównie o sposób w jaki to zrobił, ta poza i ten wyraz twarzy Narwaniec taki z niego, nie panuje nad swoją dzikością, boję się, że kiedyś kogoś pokąsa
agulec zgadzam się.
Michael zmarnował swoje zycie dla Linca, chociaż tu trzeba oddać honory Lincowi za te pieniądze dla Mike'go, no wyratował go i byli kwita.
No, ale Michael wychodzi z Sony i to teraz Lincoln powinien wyjśc z inicjatywą i pomóc swojemu bratu tym bardziej, że Sara umarła przez niego.
Po chwili namysłu stwierdzam, ze Lincoln to nie jest bezmózgie yeti tak do końca. Podziwiam go za te pieniądze na studia dla Michaela, jak juz wspomniałam, zmarnował swoje życie, aby brat żył w dostatku. I jeszcze mu nic nie powiedział, że nie było żadnej polisy ubezpieczeniowej matki.
zeby pomoc Sucre to on jest chyba jednak za głupi, bo planu ucieczki mu nie stworzy co najwyzej taki ze w jej trakcie zabija biednego Fernando...a co do Michaela to mysle ze bedzie sie bał o swoj tyłek, no moze raczej tyłek LJ'a, z reszta wilekoduzny i wspamiałomysly Michael ( i tu bez ironi ) sam odrzuciłby propozycje pomocy ze strony Linca, bo moze bedzie chciał rozwiazac ta sprawe.
_________________
Some things will never change...;*
w ogole niech go bedzie jak najmniej^^ bo czasami to rzeczywisciue mozna sie posmiac z jego głupoty czy durnych zachowan, ale czasami to potrafia one tak człowieka z równowagi wyprowadzic, ze...
_________________
Some things will never change...;*
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach