nie przepadam za ta postacią. według mnie scenarzyści mogli by sie troche bardziej wysilic i ja dopracowac bo naprawde momentami jest nudno...Taka raczej monotematyczna osoba jeszcze w pierwszej serii było ciekawie ze wzgledu na to całe zamieszanie z egzekucja i wogole ale w drugiej facet zaczął mnie troche drażnić, a na temat trzeciej sie nie wypowiadam dopóki nie obejrzę całosci. Tak czy inaczej postać Lincolma na tle innych( Mahone'a , T-Bag'a czy chociazby nawet Michael'a) prezentuje sie moim zadniem marnie.
_________________
Some things will never change...;*
Mi postać Linc'a jakoś szczególnie się na początku nie podobała, nie zwracałem na niego szczególnej uwagi, chociaż było mi go szkoda (w końcu został wrobiony i skazany na śmierć)
Dopiero od 3 sezonu podoba mi się on ze względu na jego gotowość do zrobienia wszystkiego aby uratować syna.
Ludzie no! Lincoln. To. GŁUPEK. Totalny kretyn. I idiota. Czasem zrobi coś mądrego jak na przykład zabicie niepotrzebnych ludzi ( w tym akurat Scofield jest głupi - oni się tak uzupełniają 8D), ale poza tym to ćmok jakich mało.
O! LJ został uniewinniony! "majk. ja. musieć. iść. po. eldżej." O! Susan, zła kobieto, słuchaj! Tak naprawdę uciekamy o 15! Chcieliśmy cię oszukać hehe ^^!! Całuski!
I to jak GAPIŁ się na każdego przechodnia, kiedy był poszukiwany zamiast odwrócić ten swój tępy wzrok!
Wkurza mnie totalnie, niech zdechnie. Aktor niech zajdzie w ciąże czy coś, to się go będą musieli pozbyć i już ; >
_________________ *faza na prison break*
mahone rulah.
postać tragiczna, oczywiscie w sensie dosłownym: tragiczna bo beznadziejnie wymyslona i poprowadzona. Lincoln stylizowany jest faktycznie na takiego momentami przygłupiego siłacza, bo fakt, ze ktoś taki musiał sie znalezc wsrod bohaterów dla małego urozmaicenia, no ale bez przesady...
drewniana postać, nie wiem czy bardziej z winy scenarzystów,ktorzy go takim a nie innym stworzyli, czy raczej z winy samego aktora...
_________________
Some things will never change...;*
Ludzie no! Lincoln. To. GŁUPEK. Totalny kretyn. I idiota. Czasem zrobi coś mądrego jak na przykład zabicie niepotrzebnych ludzi ( w tym akurat Scofield jest głupi - oni się tak uzupełniają 8D), ale poza tym to ćmok jakich mało.
O! LJ został uniewinniony! "majk. ja. musieć. iść. po. eldżej." O! Susan, zła kobieto, słuchaj! Tak naprawdę uciekamy o 15! Chcieliśmy cię oszukać hehe ^^!! Całuski!
I to jak GAPIŁ się na każdego przechodnia, kiedy był poszukiwany zamiast odwrócić ten swój tępy wzrok!
Wkurza mnie totalnie, niech zdechnie. Aktor niech zajdzie w ciąże czy coś, to się go będą musieli pozbyć i już ; >
Hehe, Linc, jak to przegięłam ; >? Z czym? Cytowałam tylko wyrywki fabuły Prison Break z nim w roli głównej 8D. Poza tym z jego winy uciupali łeb Sarze .
on się nawet "the one of the best" nie zalicza, więc pytam się wraz z Ble - uzasadnisz?
_________________ *faza na prison break*
mahone rulah.
Boże, to brzmi jak groźba czy jakieś wyzwanie...
Oktarynko ja bym się bała na twoim miejscu, zaczynasz robić za wroga publicznego nr 1 w opinii niektórych
a tak poważnie to podobnie jak moje poprzedniczki chciałabym zobaczyć uzasadnienie tej głebokiej tezy
Lincoln napisał/a:
Linc jest THE BEST nic dodać, nic ująć
_________________
Some things will never change...;*
Boże, to brzmi jak groźba czy jakieś wyzwanie...
Oktarynko ja bym się bała na twoim miejscu, zaczynasz robić za wroga publicznego nr 1 w opinii niektórych
a tak poważnie to podobnie jak moje poprzedniczki chciałabym zobaczyć uzasadnienie tej głebokiej tezy
Lincoln napisał/a:
Linc jest THE BEST nic dodać, nic ująć
nie chcę być niczyim wrogiem publicznym ;___; lincoln-appreciaterzy, po prostu powiedzcie z czym przegięłam, a uznam, że wypowiadanie się na temat głupoty Linca jest, przy najmniej dla mnie, tematem tabu i będę się z tego zwierzać jedynie swojej mamie i czasem Natalii na gadu XD.
btw,będąc wrogiem publicznym zamorduję lincolna i będę brała tabletki na uspokojenie, które będę chować w moim długopisie, chcecie tego XD?
_________________ *faza na prison break*
mahone rulah.
Ha ha ha o szoook To nie była żadna groźba he he chodziło mi o to, że Oktarynka mogła w bardziej delikatny sposób wyrazić swoją opinię a nie komuś ubliżać. I nikogo tu nie uważam za wroga
Ja tam lubię Lincolna, uważam, że to całkiem spoko koleś. Potrafi się niezwyklie poświęcać swoim bliskim, np jeśli ktoś oglądał I sezon to wie, że popadł w długi aby zapewnić przyszłośc i wykształcenie bratu (Michaelowi) i dla mnie to wcale nie jest łaską, że Michael wyciągnął go z więzienia a raczej długiem wdzięczności lub też poprostu braterską miłością. I to nie przez Lincolna zabili Sarę on poprostu chciał zrobić przysługę Michaelowi ( Scofield go poprosił aby odnalazł Sarę i Lj`a). Pozatym Linc nie boi się wyzwań, nie ucieka od problemów, jeśli trzeba to facet potrafi przylać i to dobrze przynajmniej nie jest cieniasem
Takie jest moje zdanie na temat Lincolna Burrowsa i dla mnie to wystarczy
Ha ha ha o szoook To nie była żadna groźba he he chodziło mi o to, że Oktarynka mogła w bardziej delikatny sposób wyrazić swoją opinię a nie komuś ubliżać. I nikogo tu nie uważam za wroga
Ja tam lubię Lincolna, uważam, że to całkiem spoko koleś. Potrafi się niezwyklie poświęcać swoim bliskim, np jeśli ktoś oglądał I sezon to wie, że popadł w długi aby zapewnić przyszłośc i wykształcenie bratu (Michaelowi) i dla mnie to wcale nie jest łaską, że Michael wyciągnął go z więzienia a raczej długiem wdzięczności lub też poprostu braterską miłością. I to nie przez Lincolna zabili Sarę on poprostu chciał zrobić przysługę Michaelowi ( Scofield go poprosił aby odnalazł Sarę i Lj`a). Pozatym Linc nie boi się wyzwań, nie ucieka od problemów, jeśli trzeba to facet potrafi przylać i to dobrze przynajmniej nie jest cieniasem
Takie jest moje zdanie na temat Lincolna Burrowsa i dla mnie to wystarczy
Nooo muszę przyznać, że Twoja wypowiedź mnie trochę zaskoczyła he he ale myślę, że w pewnym sensie masz rację i nawet się z Tobą zgadzam Zresztą ja tam nigdy nie uważałam, że Lincoln jest negatywną postacią czy coś w tym stylu, nigdy nie oceniałam go tak surowo
a jak tak, ale nie wracajmy już do tego. Dziś mam dzień dobroci i pochwalę Lincolna za jego grę w jednej scenie! a dokładnie w tej chyba z 2 czy 3 odc kiedy po raz pierwszy gadał z Sofią i się trochę na nią wydarł. No, podobało mi się
_________________
Some things will never change...;*
Ja tego bohatera bardzo lubię bez względu na to co tutaj zostało napisane to w pełni rozumiem jego problemy, gdyż miewam podobne (opieka nad młodszym bratem) i wiem że facetowi jest ciężko, ma potworne wyrzuty, że to Michel siedzi w więzieniu a nie on sam . . . . .
I jeszcze jedno: Zwrócćie uwagę jak on . . . .chodzi, tak pięknie integruje ręce, nogi, i ogólnie jego wygląd, postawa i "chód" bardzo mi tak jakoś przypadł Pewnie pomyślicie że się czegoś napiłem, ale ja na prawdę zwracam uwagę na takie nic nie znaczące szczegóły
Pozdrawiam
_________________
Sara Tancredi >>> Jej wielkie, piękne oczy . . .
GG.10279333
hyhyhy^^ Agulec dlaczego sie boisz? Tez sie kiedys bałam, bo jak sie cokolwiek napisało negatywnego na Linca to juz sie pojawiała gromada rozszalałych fanów i było nieciekawie, ale teraz widze ze póki co obowiązują tu standardy demokratyczne, wiec mozna pisac co sie chce i własnie zamierzam to zrobic :
mam nadzieje ( bo jeszcze jestem przed 9 odc.) ze Linc porzuci swój dotychczasowy "prymitywny" kokon typowego mieśniaka i jak ktos go wczesniej określił "głąba" i zamieni sie w motyla
_________________
Some things will never change...;*
namówiłaś mnie xD
Linc.
Linc jest jak góra wściekłych kartofli, czasami któryś się sturla i wtedy Linc wypowiada jeno zdanie w stylu 'hej jak leci.' swoim monotonnym głosem. ZA mało w nim emocji, żadko można wyczytać coś z jego twarzy, przez 3/4 serialu ma tą samą minę. Jedyna scena z nim, która utkwiła mi w pamięci to ta, w której siedział na krześle. Nie wiem, może taki był pomysł scenarzystów na niego, ale on po prostu do mnie nie przemawia.
Linc nie jest błaznem, tylko osobą która zbłądziła w życiu łącząc się ze złymi osobami, ale warto pamiętać, że gdyby nie Linc to Michel mógłby tyle co nic . . . . .
Przytoczę pewien fakt:
Lincoln Burrows pieniądze które dał Michelowi po to by ten mógł się uczyć na studiach pozyskał poprzez Mafię i "brudną" robotę, ale tylko dla tego że wiedział, że Michel jest zdolny i nie można tego zmarnować, a sytuacja na parkingu była od początku ustawiona, i chyba każdy o tym wie . . . . .
Ponadto powiedział Michelowi, że pieniądze są po zmarłej matce bo nie chciał żeby Michel wiedział w jaki sposób rzeczywiście zostały pozyskane . . . . .
Moja pozycja wygląda tak jak wygląda, i chociaż większośc się z tym nie zgadza to moje zdanie wygląda tak, i nie zmienię go.
Pozdrawiam
_________________
Sara Tancredi >>> Jej wielkie, piękne oczy . . .
GG.10279333
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach