No więc już dobrze xD nie umiem pisać jakby coś duż dialogów
Marq & Sofia s01 e07 Ostatnia Szansa...
Marq poprosił Kevina żeby pojechał znależć walizke w autobusie. Kevin pojechał lecz jedyne co zastał to szczatki po autobusie, wiedzial juz ze walizki nie znajdzie. Wrócił do szpitala i powiedział że walizki nie znalazł że przepadła.
- a co wogle w tej walizce było? - spytał Kevin.
- Pieniądze na okup - odpowiedział Marq.
- Jaki okup o czym ty mówisz?! - powiedział zdezorientowny o co chodzi.
Po chwili ciszy zadzwonił telefon Marqa. Odebrał go i usłyszał głos porywacza
- widze że nie zjawiłeś się z pieniędzmi chyba ci na niej nie zależy - powiedział ironicznym głosem porywacz.
- A więc słuchaj masz ostatnią szansę twoja dziewczyna zostanie zamnkienta w pokoju z bomba ktora wybuchnie za 5 dni wiec sie streszcz rozumiesz ! - krzyknął i się rozłaćzył.
- to był ten porywacz? - spytał kevin.
- Tak to był on, powiedzał że za 5 dni bedzie po niej - powiedział smutnym głosem Marq.
- po kim?
- Po Sofii - powiedział Marq.
- O co chodzi.
- nie mieszaj się w to. - powiedział marq
- nie zostawia się przyjaciół w potrzbie więc gadaj o co chodzi! - powiedział wysokim tonem Kevin.
- więc dobrze jak chchesz, potrzbuje 200.000$.
- 200.000$ skąd masz zamiar wziąć taką sumę pieniędzy?!
- nie wiem skąd wezmę takie pieniądze, nie mam skąd boje się że to koniec - powiedział Marq smutnym głosem.
- Jeżeli nie masz pieniędzy, trzeba będzie ją inaczej uwolnić - powiedział pewnym głosem Kevin.
- tak a jak? - powiedizał Marq ze zdziwieniem.
Wiek: 14 Dołączyła: 23 Lut 2008 Posty: 1443 Skąd: z Polski
Wysłany: 2008-03-30, 15:18
Handcannon5 napisał/a:
Marq poprosił Kevina żeby pojechał znależć walizke w autobusie. Kevin pojechał lecz jedyne co zastał to szczatki po autobusie, wiedzial juz ze walizki nie znajdzie. Wrócił do szpitala i powiedział że walizki nie znalazł że przepadła.
Troche sie powtarzasz...;p Ale mi się bardzo podoba!! Ciekawe i interesujące!!
_________________ Viewer discretion is advised
av -Ja sygna - Tanira :*
Kolejna częśc tego Shitu xD Jakby co nie śmiać się nie bić
Marq & Sofia s01 e08 Zniknięcie...
Kevin wyjął telefon z kieszni i zatelefonował.
Marq zapytał - do kogo dzwonisz ?
- Do Michaela.
- A co on może ? - spytał Marq ironicznie.
- Pomoże ją uwolnić.
- Jak??
- Wiedziałeś o tym że uciekł z dwóch więźien z ktorych nikomu to się nie udało ? dzięki jego mądrości wydstaniemy ją.
- no to dzwoń.
/Halo?
/Michael? - powiedział Kevin.
/tak.
/To ja Kevin. mam pewien problem...
/jaki problem?
/musisz nam pomóc wyciągnąć pewną osobę z opresjii albo zginie.
/zadzwnoie za chwile...
- I co pomoże nam.
- powedział, że za chwile zadzwoni.
Podczas czekania na telefon od michaela. przyszedl lekarz i wypisal Marqa ze szpitala. Telefon zadzwonił...
/Tak.
/pomogę wam...
/przydzcie do restauracji El poco Loco o 19:00 na rogu 5 i 9 omówimy co i jak.
-*Godzina 19:00 Restauracja El Poco Loco*-
Widizsz go gdzieś spytal Marq. Tam jest chodz. odpowiedział Kevin.
Marq i kevin usiedli do stolika.
To jest Marq porwali jego... kim jest dla ciebie Sofia bo nawet nie spytałem.
yy jest... moją dziewczyna, tak moją dziewczyną.
Dobrze nie ważne kim dla ciebie jest pomogę ci.
Michael spytał sie gdzie ja uwiezili.
- jeszcze nie wiem ale nie dlugo bede wiedzial.
- Co chcesz za pomoc? - spytal marq
- Chce poprostu pomóc.
- No dobrze więc co i jak? - spytał Marq zdenerwowany.
- Nic ustalic nie mozemy poniewaz nic nie wiemy.
Michael po chwili zaproponowal zeby sie zabawic.
Marq powiedział że nie ma ochoty.
Kevin powiedział - choć rozerwiesz się.
po długich prośbach Marq poszedł.
-22:00 PUB pod palmami-
Masz dziewczynę - Kevin spytał Michaela.
Mam najwspanialszą na świecie.
Marq siedzial z opuszczona glowa w dół zamartwiajacy sie o Sofie.
Marq masz jakies zdjecie Sofii? - spytał Michael.
- Nie. - odpowiedział niechętnie.
Zadzwonil telfon Marqa
/Tak?
/Sluchaj ! - powiedzial porywacz.
Po chwili rozlegl sie krzyk Sofii. Marq przerazil sie i zamilkł nie mógł wydusić słowa. Porywacz rozłączył się.
- Kto to był - spytał Kevin.
- co... co oni jej zrobili...
- Sofii? - spytał Michael.
Marq wyszedł bez słowa.
- Mihcael choć bo jeszcze zrobi coś głupiego.
Wybiegli lecz nie było ani śladu Marqa. Szukali go do późnej nocy. Po nieudanych poszukiwaniach, Michael powiedział - wiesz gdzie są jego ulubione miejsca?
- Jego ulubionym miejscem jest dom ale tam go nie ma. - odpowiedzał Kevin.
- To co teraz robimy?
- Nie mam pojęcia.
fajny odcinek trochę literówek się znalazło - popracuj nad tym
_________________
Hello Mrs. Hollander! They say a good woman is hard to find. Well that's true you must be a very, very, very good.
Don't be afraid. Teddy's home.
Więc tak... mam zero pomysłów do opisania akcji uwolnienia więc postanowiłem opisać akcję już po uwolnieniu Sofii (spokojnie jak wymyśle coś na temat ackji to opisze to i dostaniecie jeden super długi odcinek ) więc wybaczcie miałem taki pomysł może się wam spodoba może to troszkę popsuć całą fabułe tego Sh Sorki Żeby napisać ten odcinek musiałem wymyśleć dwa nazwiska (pusta głowa) no i wyszły takie głupie xD of course jest tu masa błędów ort. itd -*pisać nie umiem itd.*-
Więc Siare czas zacząć xD
Akcja opisana poniżej rozgrywa się 3 miesiące po uwolnieniu Sofii (nie wiem czy dobrze napisałem ale ciul ) Lugo w dniu 02.03.2008.
Obecna data akcji to 02.06.2008.
Pan Rosado?
Spytał i Podszedł do mnie jakiś facio w garniturku...
Tak a o co chodzi?
Wsiądzie pan do samochodu to pogadamy.
huh... Nie dzięki - starałem się iść dalej ale zatrzymał mnie ten pedofil jeden...
Będzie lepiej jak pan wsiądzie - powiedział i uśmiechnął się szyderczo.
Wsiadłem do tego przeklętego czarnego samochodu..
Więc o co chodzi?! - spytałem zdenerwowany jak nigdy.
Powie nam pan teraz gdzie mieszka MarQ Farrel.
Nie mam pojęcia - powiedziałem bez wachania i odwróciłem głowe w drugą stronę.
Zapytam jeszcze raz gdzie mieszka MarQ Farrel!
Nie wiem!
Więc dobrze nie będziesz gadać po dobroci to powiesz nam inaczej.
Co?! - chciałęm się na niego rzucić ale wyjął broń więc szans za dużych bym nie miał.
Plan B - wyszeptał do kierowcy.
Jechaliśmy gdzieś... nawet nie wiem gdzie...
Nagle samochód stanąl i ten "uprzejmy pan" kazał mi wysiaść.. no coż nie ma wyboru - pomyślałem sobie.
Idż... Ruchy!
Spokojnie - powiedziałem.
Po chwili spacerku byliśmy w jakimś budynku, otworzył jakieś strasznie skrzypiące drzwi i mnie wepchnął do pustego pokoju... no prawie pustego bo na środku stało krzesło i obok łóżko. ciekawe po co komu w takim miejscu łóżko?! dziwne miejsce...
Stałem i rozgądałem sie po pokoju... ale ciekawe zajęcie...
Wszedł jakiś gość, kolejny łysy i ubrany w garniturek... pedofile jedne - pomyślałem...
Siadaj! krzyknąłno to usiadłem. Na początku bylo miło, lecz po 4 zapytaniu sie mnie gdzie mieszka MarQ agencik sie zdenerwował i powiedział... no... no pięknisiu myślisz że jesteś twardy a my nic z ciebie nie wyciągniemy?!
Tak myśle a co? wtrąciłem się.
To się mylisz...
Agencik otworzył drzwi i wydarł się - Plan C!
- Hoho ciekawe ile macie tych planów? może odrazu przejdziemy do Z... - ignoracko wydusilem z siebie.
Łysa czacha tego gościa prawie zaczela dymić wyszedł i trzasnął drzwiami.
Po okołu 5 minutach wszedł jakiś meżczyzna patrze... nie ma garniturka tylko jakąś różową koszulkę o! i ma wlosy oO
Odrazu po jego wejściu powiedizałem - jeżeli chcesz mnie pytać o to gdzie jest Marek to się nie dowiesz bo nie wiem...
- Ta ta wszyscy nic nie wiedzą.
- Może się przedstawisz - powiedziałem.
- Nazywam się Whistler i nie myśl że jestem tak slaby jak ci agenci z pierwszego zdarzenia będe tu siedział aż powiesz mi gdzie znajduje się Marek.
- To lepiej przynieś tu jakieś racje bo zginiemy.
- Podszedl do mnie i zlapał mnie no no widze ze masz dużo do powiedzenia... więc zobaczymy jak dużo powiesz gdy sprowadzimy tu pewną osobę...
- No ciekawe kogo królewnę z bajki?
- Dla ciebie może i jest krolewną, poznajesz... pokazal mi zdjecie...
myślałem że go zabije na miejscu... Powiedzialem... Wrzasnąłem -Jeżeli coś sie jej stanie to...
To co... - wtrącił się, nic mi zrobic nie mozesz...
- Lepiej żebyś nie wiedział do czego jestem zdolny...
No no Whistler widze że sobie dobrze radzisz - powiedział ktoś zza jego pleców... podeszłą do mnie jakaś kobieta.
a ty to kto - wymamrotałem.
Susan B Anthony ale mów mi Susan...
a więc dobrze Susan nie wiem czy wiesz ale ja nie wiem gdzie on mieszka więc wam nie pomogę...
Wiesz, wiesz i my o tym wiemy... więc gadaj tu i teraz albo cię tak przyciśniemy że...
że co...
- Masz nie wyparzony język może pora coś z tym zrobić...
- Na przykład? doprowadzałem ich do szaleństwa tymi odzywkami tylko że... mogło się coś stać Brianie a tego bym se nie wybaczył... może to taki blef żeby mnie postraszyć... hmm... nie wiem...
Whistler choć na chwilę wyszli z pokoju i coś gadali...
Po kilku minutach wszedł whistler - Powiedziałem - a mówiłeś że stąd nie wyjdziesz... haha!
Przegiąłeś wyciagnął telefon, cisnął jeden klawisz i do kogoś zadzwonił, przywieźcie ją... po tych słowach odrazu sie rozłączył...
- Kogo?! powiedz mi kogo?! - spytalem zaniepokojony
- Twoją "Królewnę z Bajki" - uśmiechnął się perfidnie i wyszedł.
z godzine siedziałem na tym krześle... drzwi zaskrzypiały i się otowrzyły do końca... ujrzałem Whistlera, jakiś dwóch agencików i...
nie podoba mi się... że zostało przerwane w TAKIM momencie
pojawienie się Susan i Dżejmsa po prostu genialne
_________________
Hello Mrs. Hollander! They say a good woman is hard to find. Well that's true you must be a very, very, very good.
Don't be afraid. Teddy's home.
Wiek: 14 Dołączyła: 23 Lut 2008 Posty: 1443 Skąd: z Polski
Wysłany: 2008-06-03, 06:16
Człowieku!! A gdzie Sofia?! Ale Briana też niczego sobie!! ^^ Nieźle!! Taki urywek w filmie!! Nie rób już odc. akcji uwolnienia... Może w Twoim opowiadaniu ktoś komuś kiedyś opowie te 3 miesiące
_________________ Viewer discretion is advised
av -Ja sygna - Tanira :*
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach