Mój debiut absolutny, pierwszy tekst opublikowany w sieci, ale komentować proszę
bo ja kobieta pisząca i żadnej krytyki się nie boję
Miś
Taki zwykły, brązowy, z oklapniętym uszkiem. Przewiązany wstążką z wyblakłą kokardą na środku. Prezent dla Camerona od taty na trzecie urodziny. Zapomniany przez dużego już syna, zakurzony miś leżał pod pajęczyną w piwnicy.
Pam westchnęła. Ot, kolejna niepotrzebna rzecz od jej, już byłego męża. Wrzuciła misia do pudła ze śmieciami i wróciła do porządków w piwnicy.
PS. wiem, że to żadna epopeja pod względem długości, ale miało być drabble i wyszło drabble.
_________________
Hello Mrs. Hollander! They say a good woman is hard to find. Well that's true you must be a very, very, very good.
Don't be afraid. Teddy's home.
dalszego ciągu na razie nie przewiduję, ale znając wena to za chwilę przyczłapie
A co do komentarzy... to aż pojaśniałam z radości i teraz mogę służyć jako
żarówka
bosh... ja i mój debiut... i takie komenty do tych moich bazgrołów
<szok>
Napisane ładnie, ale co to właściwie było?
Przecież tego nie można nazwać opowiadaniem.
Było zdecydowanie za krótkie i mało rozwinięte.
Ale nie wiem czy byłby sens pisania tego dalej, bo chyba nie wyszło by za ciekawie.
W tym nie było ani początku, ani końca.
Myślałam że będzie to prolog, a na kilka linijek tekstu, nie opłacało się zakładać nowego tematu...
Desaire.
_________________
"Jeżeli zabijasz spraw by ofiara czuła że umiera..."
Nawet nie planuję, tylko napisałam. I to podwójnie
Tylko w ramach protestu przeciwo głupiej klawiaturze, która mnie uparcie nie słucha, ciężko przenieść swoje chore przemyślenia na ekran (bo na razie są, ale w wersji papierowej )
_________________ I've got more wit, a better kiss,
a hotter touch, a better fuck...
[ Dodano: 2008-02-10, 13:23 ]
UWAGA!!!
Oficjalnie wklejam kolejną część do "misia", czyli tak zwaną kontynuację
Pamiątka
Nowy, puszysty miś. Beżowy, z wielkim "Get Well" na piersi. Gdy Alex go kupował, nie myślał o chorej Dede ani nawet o zbiegach. Myślał o małej, brązowej maskotce, którą dał kiedyś Cameronowi. On nie zapomniał o małym misiu, w przeciwieństwie do syna. Mahone uśmiechnął się gorzko. Pluszak pewnie leży gdzieś w pudle, przykryty grubą warstwą kurzu. Straszny los dla biednej maskotki. Danej z rodzicielskiej miłości.
Alex pomyślał, że mała Dede nawet nie będzie wiedziała, że to od niego. I dobrze. Niech sądzi, że dostała misia od taty. Taka pamiątka po nim. Niech go zapamięta jak najlepiej. Bo już niedługo będzie go jej brakować.
_________________ I've got more wit, a better kiss,
a hotter touch, a better fuck...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach