a teraz daję seryjnie wiersze dzięki za wszystkie komenty, nawet nie wiecie, jaka ja teraz dumna z siebie jestem
Las
Las cieniście rośnie w ciszy.
Szumią wierzby płaczacej gałęzie rozłożyste,
pełne dżwięków i łez usłyszanych.
Szepty te roślinne srebrzyście mruczą
w świetle świtu świata.
Eter
Powietrze ulotnie leci ku niebu.
Eter delikatny jak oddech anioła
wznosi się do tronu Najwyższego,
opiewanego w pieśniach wiatru.
Para cicho Go otula przejrzystym kokonem.
Śpi.
Ogień
Płoniemy. Języki ognia liżą nasze ciała.
Iskry ogniste wyrzuca w powietrze ten żywioł przedziwny.
Iskry niczym rubiny walkę tworzą z diamentami powietrza.
A pośrodku tego my, trawieni sumieniem.
Koniec.
Ognisko się wypaliło.
_________________ I've got more wit, a better kiss,
a hotter touch, a better fuck...
Marsz milczenia, marsz bez słów.
Nie ma po co mówić. Słów zabrakło, by to opisać.
Marsz idzie łzami żegnany, niebo płacze z nimi.
Płacze łzami gorzkimi, smutnymi.
Płacze krwią. Krwią niewinną, niechcianą.
Miasti zbrukane strachem żegna marsz, żegna
Dyskretnie, subtelnie. Kwiatami delikatnymi.
Kwiatami czerwonymi, jak krew.
Kwiatami rzuconymi desperacko nad ramieniem oprawcy.
Kwiaty leżą teraz na ziemi, gdy ich dawca już leży obok.
Leżą deptane na chodniku Tarnowa.
_________________ I've got more wit, a better kiss,
a hotter touch, a better fuck...
standart...ona jak widzi imię Danny lub nazwisko Messer to tak reaguje ^^ a wszystko dzieki mnie xD
wcale nie xD
Wszystkie poprzednie cudowne, a najbardziej Las...kocham drzewa liście itede xD
_________________ Pingwiny w genach to mają,
że w eleganckie fraki
codziennie się ubierają.
__________________________________________________
Sygna by Whistlerowa ;*
Gość
Wysłany: 2008-02-26, 14:27
Takie dwa "cusie", napisane pod wpływem 2 - godzinnego gapienia się w ekran i w kawę . Nawiasem mówiąc, uznałam, że nie bedę nowych opków, wierszy i miniaturek wklejać do nowych tematów, tylko do tego. Jak macie inne zdanie, to piszcie A kto odgadnie, kim jest facet w drugim tekscie, wygrywa miejsce w samolocie, którym ja i Xaneta lecimy do Panamy .
PS. Na poczatku w drugim tekście miała być Sara zamiast Lynn, ale po oglądnieciu 3 sezonu jakoś ta wersja przestała mie się podobać
PS 2. W pierwszym tekscie ani razu nie pada imię 'Alex". Postęp XD.
Kawa
Podobno każdy prawdziwy mężczyzna lubi kawę. Ale musi być mocna. Taka ciepła i najlepiej trochę gorzkawa. Absolutnie czarna i bez cukru, z lekkim prochem w smaku. I musi mu ją robić ukochana kobieta. Niekoniecznie żona.
Pamela uwielbiała jednak, gdy to mąż budził ją zapachem świeżej, mlecznej kawy i słodkich bułeczek. Potrafił wstać przed szóstą, by zrobić jej śniadanie. Aż wszystko będzie idealnie.
Tak było w pierwszych latach ich małżeństwa. Teraz Pam musiała się przyzwyczaić, że to ona robi mężowi śniadanie. I kawę. Mocną, czarną. Taką, jaki każdy facet lubi najbardziej.
Twarz
Lynn pamiętała wiele twarzy. Niektóre należały do jej pacjentów, gdy jeszcze była na praktyce w szpitalu. Z tamtego okresu najlepiej zapamiętała twarz Sary Tancredi. Smutna, zupełnie bez emocji. Twarz człowieka pochłoniętego pracą.
Teraz, gdy Tancredi leżała, pogrążona w śpiączce, bardzo czesto przychodził do niej pewien mężczyzna. Wysoki, w garniturze. Chodzaca tajemnica. Stał tam lub siedział przy niej i tylko patrzył w jej twarz, teraz bladą i spokojną. Zupełnie, jakby uśpioną przez narkotyki. Tamten facet nigdy nie próbował jej obudzić, nigdy nic nie mówił czy pocieszał ją. Tak, jak bliscy innych uśpionych. Po prostu patrzył, a na jego twarzy nie malowały się żadne emocje. Tylko obojetność.
Ale póżniej przestał przychodzić. Potem Sara wyszła i cały personel przez kilka bitych tygodni namietnie obgadywał, kim był już jest ten facet w zyciu rudowłosej, byłej już pani doktor. Robiono nawet zakłady. Istniały przypuszczenia, że to dawna miłość ze studiów lub policjant, który ją wtedy uratował. Albo kumpel od prochów, który martwił sie o klientkę. Lynn przypuszczała, że żadna z teorii nie była prawdą. Tylko, że w każdej było jej odrobina.
W pudełku małym,
brązowym, drewnianym
cały świat mój dawny
zamknęłam na klucz.
Pajacyk kolorowy i misiu skudlony
bez ucha.
Latawiec, co nigdy nie poleciał.
Lalki wyniosłe, w aksamity na alabastrowej skórze spowite
i ich meble hebanowe.
Domek, niczym willa przestronny, rzeżbiony w delikatne ornamenty.
A pośrodku tego wszystkiego
stoi ramka. A w niej
zdjęcie poszarzałe od dotyku rąk spragnoinych
ciepła.
To zapakowałam.
Ale tylko na jakiś czas.
Potem, po wszystkim, inne dłonie, mniejsze, drobniejsze
uniosą wieko.
I wtedy nowy świat sie narodzi.
_________________ I've got more wit, a better kiss,
a hotter touch, a better fuck...
_________________
Hello Mrs. Hollander! They say a good woman is hard to find. Well that's true you must be a very, very, very good.
Don't be afraid. Teddy's home.
Gratulacje, wygrałaś miejsce w 1 klasie tuż obok mnie i Xanety! W wycieczkę wliczone jest: rzucanie się na wybranych zbiegów z Sony (Alex jest zaklepany dla mnie^^), poznanie Susan i zobaczenie oryginalnej, niepowtarzalnej głowy Sary!
_________________ I've got more wit, a better kiss,
a hotter touch, a better fuck...
Ostatnio zmieniony przez mk95 2008-02-26, 17:52, w całości zmieniany 1 raz
_________________
Hello Mrs. Hollander! They say a good woman is hard to find. Well that's true you must be a very, very, very good.
Don't be afraid. Teddy's home.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach