Wysłany: 2007-09-01, 19:00 Najbardziej wzruszająca scena
Jest temat o najśmieszniejszych scenach. Jaka natomiast najbardziej was wzruszyła (pomijając samo pojawianie się na ekranie twarzy Lincolna Burrowsa (żart))?
Dla mnie osobiście była to scena, gdy Mahone dzwoni do swojej byłej żony i mówi, że z ich wyprawy nic nie będzie i żeby o nim zapomniała. Mahone chwytał za serce.
(pomijając samo pojawianie się na ekranie twarzy Lincolna Burrowsa (żart)
Błyskotliwy.
W drugim sezonie jest do groma wzruszających scen. Mnie najbardziej ruszyły te z T-Bagiem i jego powrotem do dzieciństwa. To jak zrezygnował ze swoich miłosnych planów, muzyka jaka towarzyszyła temu wątkowi. To działa na człowieka: cenniejszy jeden nawrócony od setki wiernych.
ja mogłabym wymienić wiele scen, bo [niektórzy się dziwią] dosyć często płakałam w pewnych momentach PB. nawet teraz, w 3 lekko się wzruszyłam..
ale "mój pierwszy raz" to była chyba wizyta LJ w więzieniu...jak oboje 'przycisnęli' wzajemnie swoje dłonie i Młody płakał... dżizas...siedziałam i wyłam wtedy jak bóbr. o.O
otóż mnie najbardziej wzruszyła scena gdy Sara i Scofield sie pocałowali.....w wiezieniu...(jeszcze 1 sezon gdy Scofield chcial zeby Sara"zapomniala " zakluczyc drzwi)
ponieważ wczesniej Sara mowila kolezance ze nigdy z wiezniami...
Wiek: 17 Dołączyła: 28 Sie 2007 Posty: 198 Skąd: Rybnik
Wysłany: 2007-09-27, 15:23
Teraz, jak o tym myślę, to przypomina mi sie tylko reklama (chyba 'dog in the fog' nie jestem pewna:P) z egzekucją jakiegos gościa i słowa 'Nie odbierajmy zycia zbyt poważnie'... Sorry Dusq za odbiegnięcie od tematu, ale musiałam..
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach