Napisałam po prostu swoją pierwszą myśl na widok kolesia.
żźe strzelali 10 razy, to wiem, ale nie świadczy o tym, że trafili w niego. :]
ale ktoś już tu coś o tym napisał.
no i w sumie sama pamiętam gdzieś fragment wywiadu z aktorem, mówił, że raczej się nie pojawi wśród żywych..
W furgonetce na bank nie siedział z tyłu sam, specjalnie przyjrzałam się temu odcinkowi dokładniej, żeby wysnuć jakieś pełniejsze wnioski, nawet mój tata się pytał czy go zabili, więc ta scena może budzić wątpliwości...wydaje mi się, że scenarzyści celowo tak ujęli tą scenę, żeby było nad czym myśleć, byćmoże mieli dla niego coś w zanadrzu na wypadek, gdyby im się pomysły skończyły ale jak widać pomysły maja inne, Paul przegrał z Sarą w walce o powrót zza grobu i raczej go już nie zobaczymy a szkoda, bo to postać, której mi strasznie brakuje w serialu
B... napisał/a:
Sara wróciła z "zaswiatów" w których myslelismy ze była i czuje lekki niesmak teraz do jej postaci...
Mi się też na nią ciężko patrzy, nie będę ukrywała, że nigdy nie darzyłam jej zbytnią sympatią, jej smierć wywarła na mnie wrażenia ale tylko ze względu na Michael'a, teraz kiedy jest z powrotem patrze na nia jak na szczęśliwy dodatek do Mike'a
Ach Paul...
Fajny koleś z niego był
To znaczy na koniec ofc.
Chociaż w sumie na początku odwalał tylko swoją robotę... Wiadomo, jak "pracuje się" w Firmie. Raczej nie łatwo z niej odejść, nawet jak się chce. A Kellerman jednak zrobił coś dobrego przed śmiercią:)
Oj coś mi się zdaje, że to "wina" Sarah
A poza tym wydaje mi się, że już nie wróci. Niby mógłby, bo nie pokazali dokładnie jego zabójstwa, ale już go nie przywrócą do świata żywych. Chociaż ja tam bym się nie obraziła- scena np. gdzie np. chcą Michaelowi wpakować kulkę w łeb, a tu ni stąd ni zowąd pojawia się Paul i go ratuje, a potem zaczyna z nimi współpracować
Podobała mi się ta postać... charakter Paula został złożony z wielu wątków które były rozwinięte (a szkoda) dopiero w drugim sezonie ... i to było bardzo ciekawe,nigdy nie było tak naprawdę wiadomo czego się można po nim spodziewać...
W pierwszym sezonie był zwyczajna maszyna do zabijania,trudno było o to by budził jakieś emocje po za oczywiście negatywnymi lecz już w PB2 ,można było się wgłębić w jego analizę, dalej był tym czarnym charakterkiem ale już inaczej, i tak powinno być bo nie ma takich ludzi którzy są tak po prostu stworzeni do zabijania do bycia złym każdy ma jakieś uczucia i błędem w filmach jest pokazywanie bohaterów jako po prostu złych,dlatego bardzo dobrze że o tym bohaterze można powiedzieć o wiele więcej.
Heh...też mi momentami tęskno do Kellermana, bo chole$nie lubiłam ten wredny uśmieszek ^^ Ale nie wszystko stracone, zawsze jest szansa, że odrodzi się niczym Feniks z popiołów ;p
_________________ Pingwiny w genach to mają,
że w eleganckie fraki
codziennie się ubierają.
__________________________________________________
Sygna by Whistlerowa ;*
Ano co racja to racja, przegięcie maksymalne, ale rzeczywiście z całym tym swoim kellermanowskim urokiem pasowałby jak ulał do czwartego sezonu ^^ Zostawili mu furtkę w trzecim, więc jak dla mnie bardziej prawdopodobne byłoby 'przywrócenie' Paula niż Sary, ale too late jak dla mnie. Jak nie chcą się pogrążyć jeszcze bardziej, to niech lepiej zostawią Paula w spokoju ^^
_________________ Pingwiny w genach to mają,
że w eleganckie fraki
codziennie się ubierają.
__________________________________________________
Sygna by Whistlerowa ;*
dla mnie bardziej prawdopodobne byłoby 'przywrócenie' Paula niż Sary
Dla mnie też, ale tak jak mówisz - teraz już na to za późno.
Zdecydowanie wolałabym jego niż Sarę.. on fajny był, polubiłam go z czasem^^
Mam nadzieję, że nie będą już robić szopki i zostawią go w spokoju, bo jeżeli on jeszcze teraz wróci, to kto wie, może gdzieś tam wśród tych 'nowo wątkowych' Japończyków wypatrzymy Billa Kima
Wiek: 15 Dołączył: 16 Mar 2008 Posty: 350 Skąd: Modła
Wysłany: 2008-10-07, 22:03
Cytat:
mówiący jakby kochał zabijać.
No właśnie, on nie za bardzo to kochał, on musiał to robić, bo jak nie to sam by najprawdopodobniej był zabity. Ale uśmiech rzeczywiście miał taki jakiś wredny.
E tam. On zabijał bo mu kazali. Nie ze strachu, że ukatrupią jego.
Według niego rozkazy były największą świętością.
Każą mi kogoś odstrzelić? Pewnie mają ku temu powody. To zabiję. Będę dobrym żołnierzem.
Myślał, że służył ojczyźnie i może na samym początku tak było, ale później trochę się pogubił.
_________________ Pingwiny w genach to mają,
że w eleganckie fraki
codziennie się ubierają.
__________________________________________________
Sygna by Whistlerowa ;*
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach