A wiecie... mnie roszczulił ten fakt że on się zabujał w prezydentce. (za to że prezydentka tego-tego z bratem to było obrzydliwe) W sumie jest mi go żal (jak wszystkich XD) i szkoda że umarł D:.
_________________ *faza na prison break*
mahone rulah.
w którymkolwiek.
wg mnie zależało, może przez chwilę. a może do końca, inaczej nie oczyściłby Sary i Linca, no, chociaż różnie można na to patrzeć.. a mnie się teraz pisać nie chce.
no własnie dziwne stwierdzenie,ze "CHODZIłA ze swoim bratem"
w kazdym razie Paul cały czas czuł do niej mięte... ostatnio w którymś z odc ktory leciał w telewizji bylo to calkiem dobrze pokazane. W paciagu miał watpiwosci czy nie isc z nia na jakis układ, ale w czas sie zczail ze to nie z nia ma "zaszczyt" rozmawiac... No chyba ze to tez byla zagrywka z jego str a ja tego nie zauwazylam
a tak wogole to nie jestem do konca przekonana ze on akurat JEJ chciał tak dokopac... w pewnym stopniu tak ale mysle ze ogolnie chcial sie zemscic na calym tym "srodowisku" no bo rzeczywiscie cos go z nia laczylo-oczywiscie tylko z jego pkt widzenia, ale to dobrze bo szkoda by go bylo dla niej
Ja się jej dziwie. Kellerman w sumie nie jest zły, a w porównaniu do tego...prjgv...hn... *powstrzymuje wymioty* *w sensie że brzydki jest XD*... tego jej krewnego to wydawałoby się że sprawa jest jasna. Bracie, zostańmy przy rodzinnych całusach! Kellerman, masz ładne nazwisko, chętnie...!
Jako ciekawostkę: początkowo nie umiałam z mamą zapamiętać "kellerman" (ciągle nam wypadało z głowy" i nazwałyśmy go Karaluch XD. Nazwa ta utrzymywała si przez pierwszy/część drugiego sezon, ale potem polubiłyśmy go jakby bardziej i został Kellermanem. (to tak na rozluźnienieXD)
_________________ *faza na prison break*
mahone rulah.
ja za nim na poczatku zbytnio nie przepadałam, ale to zmieniło się juz na poczatku 2 sezonu choc sam nie wiem kiedy i konkretnie z jakich powodów ma uroczy usmiech, a poza tym podoba mi sie ta jego pewnosc siebie w niektórych momentach
taki fajny jest ogólnie
Wiek: 21 Dołączyła: 27 Sie 2007 Posty: 3099 Skąd: from Stata Mind ^^
Wysłany: 2007-11-04, 01:14
o tak, uśmiech ma ładny, taki ciepły ^^ w tym gajerku wyglądał jak taka prawdziwa szycha, zimny agent- morderca. Później przeszedł metamorfozę i wskoczył w cywilne ciuszki, w których prezentował się, jak dla mnie, jeszcze lepiej *o*
_________________ Biegnie Wiewiórka przez las,
złotych liści ma po pas.
__________________________________________________
po wczorajszym odc z 2 serii lecacym na polsacie myslalam ze mnie szlag jasny trafi- po raz kolejny z reszta!!! Mimo ze ogladalam ta scene juz tyle razy to za kazdym razem sie denerwuje! Chodzi mi o ta scene w ktorej po tym jak Michael z Sara najechali na tego malego szczura skośnookiego (i nie ma w tym nic z pogladów rasistowskich) ratujac bylego naczelnika Z Fox River, a Sara zamknęla drzwi przed Paulem i go chamsko wystawiła! No myslalam ze ja zamorduje w tym momencie... z jednej str ja calkowicie rozumiem ale z dugiej bylo mi go tak szkoda...
Wiek: 21 Dołączyła: 27 Sie 2007 Posty: 3099 Skąd: from Stata Mind ^^
Wysłany: 2007-11-05, 22:22
nawet moja ciocia mu współczuła ;P jego nie da się nie lubić, ma taki sympatyczny wygląd i ciepły uśmiech ^^, do tego rozbrajają mnie jego kłótnie z Linkiem
_________________ Biegnie Wiewiórka przez las,
złotych liści ma po pas.
__________________________________________________
Paul Adelstein w Skazanym odwalił kawał dobrej roboty podobało mi się jak grał ale w filmie... ale już go niestety nie ma i nie będzie bo zginął(ale to już wiecie od dawna nie prawda???)
aaa, ma /miał/ będzie miał (niepotrzebne skreślić) słodziakie, chomikowe policzka, O TAKIE --->
w I sezonku nie lubiłam go. ALE, ALE, ALE w II sezoniku mogłabym go po prostu łapnąć za te ów słodziakie elementy trzewioczaszki xD. Jak on mógł kochać się w pani prezydent, no!? W życiu nie dałabym na zmarnowanie tak pięknych polików
aaa, ma /miał/ będzie miał (niepotrzebne skreślić) słodziakie, chomikowe policzka, O TAKIE --->
w I sezonku nie lubiłam go. ALE, ALE, ALE w II sezoniku mogłabym go po prostu łapnąć za te ów słodziakie elementy trzewioczaszki xD. Jak on mógł kochać się w pani prezydent, no!? W życiu nie dałabym na zmarnowanie tak pięknych polików
XDDDDDD
No dobra, somfing bardziej konstruktial!
On wcale nie kochał pani prezydent. Tak tylko coś mu się pokiełbasiło we łbie, przyznał się Sarze że jest gejem i się speszył. I'm so sorry Kellerman, you homophopic fool.
_________________ *faza na prison break*
mahone rulah.
co?? przecież on nie był gejem tylko udawał zeby -zblizyć sie (w wiadomych celach) do sary, bo wiadomo ze kobiety ufają gejom , i własnie kochał sie w caroline, ale ona wolała swojego brata- nie wnikam w te chore zwiazki
_________________ "Jeśli ktoś prosi nas o pomoc, to znaczy że jesteśmy jeszcze coś warci "
co?? przecież on nie był gejem tylko udawał zeby -zblizyć sie (w wiadomych celach) do sary, bo wiadomo ze kobiety ufają gejom , i własnie kochał sie w caroline, ale ona wolała swojego brata- nie wnikam w te chore zwiazki
łał
Przeco mówię, że się speszył. To tak jakbyś powiedziała, że masz hopla na punkcie no nie wiem... skarpetek w groszki i nagle okazałoby się że rzeczywiście... :0. Byś się speszyła i zaczęła chodzić w skarpetkach w paski, bo przecież groszki są "chore" XD. rozumiesz o co mi chodzi?
Nie był do końca męski, a nie będącemu do końca męskim trudno jest na przykład udawać kobietę, albo grać choćby geja. nie pozwala im na to ego.
Jak niby mógł zakochać się w tej starej krowie? To tak jak teraz zakochać się w Kaczyńskim! ;D To wszystko było grane... chodził do klasy z jej bratem i lubił mu robić na złość i mu zostało .
_________________ *faza na prison break*
mahone rulah.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach