Do wygrania:
4 filmy DVD (Ucieczka z Nowego Jorku, Serpico, Prawdziwy romans, Wszyscy jesteśmy Chrystusami), 3 książki (Podręcznik dla aktorów, Słownik terminologii Filmowej, Gramatyka języka filmowego), 2 plakaty (Ojciec Chrzestny, Pulp Fiction), figurka Ojca Chrzestnego
Wiek: 21 Dołączyła: 27 Sie 2007 Posty: 2805 Skąd: from Stata Mind ^^
Wysłany: 2008-03-15, 22:46
bym powiedziała, że ja czekam na narzeczonego, ale zostałabym wywieziona na taczkach xD
piękna Sofia demoniczna Susan i leniwe chłopki roztropki ^^ super xD
_________________ Niech zgaśnie słońce i nie będzie jutra...
__________________________________________________
sygna popełniona przez Whistlerową ;* podobnie jak very sexy av.
Hmm.. teraz coś innego.. nie mogłam wczoraj spać.
Absolutny mój debiut, więc nie spodziewajcie się kwiecistych opisów natury, ponieważ mój kompletnie a-humanistyczny umysł nie był w stanie wygenerować żadnych głębokich i skomplikowanych zdań xD
Mam nadzieję, że się nie gniewacie - wykorzystałam część Was w tym czymś poniżej :]
WSZELKIE PODOBIEŃSTWO DO PRAWDZIWYCH POSTACI I ZDARZEŃ JEST PRZYPADKOWE
- Lincoln wchodzimy.
- Dobrze Aniu tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąt jeden.
- Przestań do mnie mówić Aniu tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąt jeden.
Minęli mnie w drzwiach nawet nie zauważając. Kogo my tu mamy dalej..
- Joł Nati, Danny! Jednak przyszliście, pomimo deszczu?
- A nie widać? - wysyczała Nati. Była przemoknięta do suchej nitki. I chyba nie była z tego zadowolona. Przełknęłam tylko ślinę i zaprosiłam ich do środka.
Ooo..i jest Aleeex.. mmmm.. a za Alexem sznureczkiem B i Patuś. Mam nadzieję, że pamięta nasze ostatnie spotkanie i to, co mi powiedział.
Za nimi Sofia... aaa za nią Marq i Kevin. Są i Tanira i James. Niunia i Michael.
Jest i szeroko uśmiechnięty Teddy, pomiędzy swoimi dwoma kobietami^^ Nie wiem czemu, ale ciąglę się go boję.
- Cześć Hbc, Teddy, Alexxa! Wchodźcie wszyscy!
Rozsiedli sie wygodnie na moim nowiutkim zestawie wypoczynkowym i zaczęli rozmawiać. Korzystając z okazji zaczęłam..
- A suchary są? - zapytała Nati.
- Są - odpowiedziałam - są też chrupki i parówki..
- A jest margaryna?
- Lincoln? Po co Ci teraz margaryna? - zapytała Ania.
- A nic, tak pytam.. z ciekawości.. - powiedział Linc kiwając głową i patrząc na nią jak na wariatkę.
Przemilczę to. Odwróciłam się i zaczęłam wyciągać z szafek żarcie.
- Miło, że zaprosiłaś nas do swojego domu, Agulec - zaczął Michael wstając z kanapy - wszyscy jesteśmy Ci bardzo wdzięczni. Gdyby nie Ty, nie było by dzisiejszej imprezy i nie spotkalibyśmy się w tak licznym gronie.
Niunia patrzyła na niego jak na obrazek. Nie mogła wyjść z podziwu, że ma tak wspaniałego męża. Ech.. zazdroszczę jej. Ja nigdy nie poderwę Alexa, chociaż ostatnio wyznał mi coś bardzo miłego. I coś, co dawało nadzieję.
- Oj daj spokój.. cała przyjemność po mojej stronie, że w końcu mam dom, do którego moge zaprosić wszystkich moich znajomych. Czujcie się jak u siebie!!
Rozległy się okrzyki zadowolenia i wznieśliśmy pierwszy toast.
Potem drugi.. trzeci.. siódmy.. dwunasty.. dwudziesty czwarty.. eee..
- Osochozii.. - wymamrotałam, kiedy nagle coś mnie przebudziło. Obraz powoli mi się wyostrzał.. coraz bardziej.. o! wróciły kolory.. łapię ostrość.. jeszcze troszkę..
- O mój Boże. - powiedziałam do siebie. Z bardzo niewyraźną miną leżąc na kanapie obok wcale nie bardziej wyraźnej Patuś, zaczęłam rozglądać się w koło. Muzyka dudniła na cały regulator.. ogromne zamieszanie.. słyszałam tysiąc głosów na raz.. ale zaraz.. co to..?
Teddy i Alexxa urządzili sobie zawody 'Kto więcej razy trafi MOIMI naczyniami do basenu', który jest jakieś 15m stąd. Za drzewami. Michael z przymrużonym wzrokiem oglądał mój dopiero co zbudowany dom, zaznaczając czarnym długopisem jakieś kropki i inne symbole na ścianach. Odwróciłam głowę w stronę kuchni, lekko wspierając się rękami. Lodówka pusta, resztki jedzenia na podłodze. Lincoln najwyraźniej jest głodny. Przekręciłam się jeszcze bardziej w prawo.. Kevin był bardzo zajęty zwijaniem mojego dywanu.. a Marq korzystając z jego nieuwagi najwyraźniej przystawiał się do Sofii. Usłyszałam brzdęk tłuczonego szła. O właśnie.. Alex.. gdzie jest Alex..
Jeszcze nie do końca świadoma tego co się dzieje w koło, wstałam i zaczęłam rozglądać się po domu. Drapiąc się po głowie myślałam..
- James! Zdejmuj koszulę..! – nagle wyrwało mnie ze skupienia.
Skoro Patuś jest tu.. to..
- Hej Nati, nie widziałaś gdzieś B? – zapytałam.
- Soo..? Jakiego Alexa..? Danny widziałeś gdzieś mojego byłego męża..? Bo ja nieeee.. widziałam nigdzie tego narkomana, alkoholika.. furiata..!
Najwyraźniej jeszcze nie do końca jej przeszło..
Nagle usłyszałam dźwięki dobiegające z szafy w przedpokoju. Zerkając w tamtą stronę podeszłam bliżej i łapiąc za drewnianą klamkę rozsunęłam drzwiczki..
- O żeż Ty kurrrrr...
- O.. Agulec.. nie spodziewaliśmy się, że.. to znaczy ja się nie spodziewałem.. – plątał się Alex wymachując ręką, w momencie kiedy B zsuwała mu się z.. - przez gardło mi nie przejdzie.. - bioder.
- Skarbie nie gniewaj się..
„Skarbie”..?
- Wynocha. Z mojej. Szafy. – wycedziłam przez zęby zamykając ją z powrotem.
Muszę się napić, bo chyba właśnie wytrzeźwiałam.
..............................................................
Chcecie dalej, czy mam się schować?^^
_________________ So take my hand
don't let me surrender..
'Cuz maybe someday, in time
Things will go my way..
Wiek: 21 Dołączyła: 27 Sie 2007 Posty: 2805 Skąd: from Stata Mind ^^
Wysłany: 2008-03-16, 14:55
Cytat:
A suchary są? - zapytała Nati.
- Są - odpowiedziałam - są też chrupki i parówki..
oooooooo xD suchary xD
Cytat:
A nie widać? - wysyczała Nati. Była przemoknięta do suchej nitki. I chyba nie była z tego zadowolona.
wyyssyczała ^^ mój ulubiony wyraz ^^
Cytat:
Potem drugi.. trzeci.. siódmy.. dwunasty.. dwudziesty czwarty.. eee..
oO nie Oo nie, przecież ja już NIE PIJE xD
Cytat:
James! Zdejmuj koszulę..! – nagle wyrwało mnie ze skupienia
TANIRRRRRRRRRRRRRRA!!!!!i spodnie i spodnie xD
Cytat:
- Soo..? Jakiego Alexa..? Danny widziałeś gdzieś mojego byłego męża..? Bo ja nieeee.. widziałam nigdzie tego narkomana, alkoholika.. furiata..!
Najwyraźniej jeszcze nie do końca jej przeszło..
o, w samo sedno, jeszcze nie do końca xD
DALEJDALEJDALEJDALEJ DALEJ DALEEEEEJ!!!!!!!!!!! ^^ ^^ ^^
o żesz ty kurrrrrrr xD
_________________ Niech zgaśnie słońce i nie będzie jutra...
__________________________________________________
sygna popełniona przez Whistlerową ;* podobnie jak very sexy av.
Wróciłam do pokoju – wyglądał jak pobojowisko. Dobrze, że większość siedziała właśnie w tym miejscu. Musiałam sprawdzić gdzie jest reszta moich gości i czy nikomu nic się nie stało. Chyba straciłam panowanie nad tą imprezą..
Przeszłam przez szklane, o dziwo jeszcze całe odpukać drzwi na taras i rozejrzałam się po ogrodzie.
Nic się nie dzieje.. spokojnie.. nagle usłyszałam głośny plusk..głośniejszy niż dźwięk wpadającego talerza do wody.. naprawdę głośny.. zresztą wszyscy usłyszeli. Jezus Chrystes ktoś wpadł do basenu!
Linc zerwał się na równe nogi i pobiegł. Niestety nie w tą stronę.
Chwyciłam Teddiego za rękę i polecieliśmy (tratując wszystkie moje i tak marne kwiatki) ratować tego nieszczęśnika.. a raczej nieszczęśników.. w sumie to nie wyglądali na nieszczęśliwych... Tanira i James śmiejąc się pluskali się w wodzie.. a jedno topiło w żartach drugie. Nigdy nie widziałam szczęśliwszej pary. Poczułam się bardzo samotna.
Dobiegła do nas Nati i Niunia.
Teddy próbował wyciągnąć ich z basenu, Niunia starała się przemówić im do rozumu, żeby jednak wyszli z wody, a Natalia burczała coś pod nosem o.. dławieniu się.. ciąganiu za samochodem.. o Jamsie.. smyczy.. lateksowych rękawiczkach..?
Dalej wolałam nie słuchać.
Idąc powolnym krokiem po wydeptanej i już nie tak miękkiej trawie, minęłam Linc’a, który siedział na drzewie.
- Heej..! Próbuje zobaczyć co się stałooo! – wywrzeszczał.
A żebyś zleciał na ten głupi łeb.
Ledwo postawiłam nogę na tarasie a o mały włos nie wleciał we mnie Danny, który zachwiał się i całym ciałem uderzył w szklane drzwi. Rozległ się przeraźliwy dźwięk tłuczonego szkła. Widziałam to wszystko jak w zwolnionym tempie.. słyszałam każdy kawałek szkła odbijający się od posadzki tarasu. Ja pierrrr... oszołomiona wzięłam głęboki oddech.
- Danny nic Ci nie jest?! – nachyliłam się nad nim, pomagając mu wstać.
- Nie, nie, w porządku.. – wstał otrzepując z siebie kawałki szkła. – Nie widziałaś gdzieś Natalii?
- Jest nad basenem.. na pewno nic Ci się nie stało?
- Nie, jestem cały, tylko butelka mi się zbiła. – wybełkotał i poszedł tam, skąd ja przed chwilą wróciłam.
„Butelka się zbiła” ...a że drzwi się zbiły to nie zauważyłeś Ty.. Ty..! Ty! Zaraz mnie uj jasny z nieba strzeli.
W domu zastałam jeszcze większy syf. Minęłam Alexa, który siedział przy stole i wybijał jakiś rytm palcami na blacie. Na mój widok aż podskoczył i zerwał się w moją stronę.
- Zejdź mi z oczu. – wymamrotałam i udałam się do łazienki.
Przemyłam twarz zimną wodą i usiadłam na pralce. Nie zakręciłam kranu. Wolałam słuchać wesołego chlapania wody, niż jak Teddy drze się wniebogłosy śpiewając jakąś biwakową piosenkę o wesołych ognikach. W wannie leżała Patus. Już nic mnie dzisiaj nie zdziwi.
Usłyszałam dzwonek do drzwi. No bosko, jeszcze policja. „Hej panowie! Zapraszam do mojego wesołego domku! Róbta co chceta! Czego się napijecie? ”
Ku swojemu zdziwieniu ujrzałam Madzilule i M. Karolinę.
- Cześć! Przepraszamy, że się spóźniłyśmy. Dużo nas ominęło? – powiedziała jedna z nich. Były takie uśmiechnięte, świeże i.. trzeźwe.
Nie miałam siły odpowiedzieć na to pytanie. Pokazałam tylko ręką w którą stronę mają iść.
Wykonując ten ruch spojrzałam w stronę „salonu”..
- Yyy...Dlaczego siedzicie na podłodze, przecież jest ka.. gdzie jest kanapa?!
Niunia i Michael patrzyli na mnie z politowaniem. Nagle zobaczyłam jakieś dziwne światło mieniące się w ogrodzie. Szybkim krokiem podążyłam w jego kierunku.
- Spaliliście mi kanapę!?! Była z prawdziwego drewn..
- Spokojnie - przerwał mi Teddy opierając się o mnie - zrobiliśmy sobie tylko małe ognisko – powiedział z tym swoim nonszalanckim uśmieszkiem. Za jego plecami mignął mi tylko Lincoln z fotelem.
Muszę się napić.
....................................................
Jak ciągle chcecie dalej to jest część trzecia ostatnia xD
_________________ So take my hand
don't let me surrender..
'Cuz maybe someday, in time
Things will go my way..
Wiek: 21 Dołączyła: 27 Sie 2007 Posty: 2805 Skąd: from Stata Mind ^^
Wysłany: 2008-03-16, 15:14
może ktoś się pośmiać za mnie bo ja już nie mogę... xDxDxD
agulec *kijaszek*
nie cytuję bo cholera za dużo tego xD ale ja burcząca, jak zwykle w dobrym humorze xD
_________________ Niech zgaśnie słońce i nie będzie jutra...
__________________________________________________
sygna popełniona przez Whistlerową ;* podobnie jak very sexy av.
Wróciłam do domu. Chwyciłam za zimną butelkę wina i zamknęłam się pokoju. „Czujcie się jak u siebie w domu” O czym ja myślałam? Musiałam ochłonąć. Miałam w głowie tysiąc myśli na raz. Moi przyjaciele zrujnowali mi dom.. nie, nie mogę tak myśleć.. po prostu ich poniosło.. wypili za dużo.. ja też za dużo wypiłam.. to moja wina.. że wszystkie szklanki, talerze, kubki, garnki, patelnie pływają w basenie, że spalili mi kanapę, że nie mam drzwi?!?!
O nie. Tego już za wiele. Wzięłam porządny łyk, otarłam ręką usta, chwyciłam za klamkę i wyskoczyłam z pokoju z hukiem otwierając drzwi gotowa poustawiać wszystkich po kątach!
- Na rany Chrystusa zostawcie telewizor!! – wrzasnęłam i rzuciłam się mu na ratunek.. Nie dobiegłam. Potknęłam się o Alexa, który klęcząc uparcie czegoś szukał.
- Co do kurrrrr.. Alex co robisz?
- Szukam mojego długopisu, nie widziałaś go gdzieś..? Taki czarny..
Zanim zdążyłam nawrzeszczeć na niego za ten przeklęty długopis, usłyszałam głośny huk dobiegający z pokoju. Mój telewizor właśnie eksplodował, zostawiając kolorowe wzorki na niegdyś śnieżnobiałych ścianach.
- Co tu robicie na podłodze zboczeńcy i zbezeźniki jedne? – odwróciłam głowę słysząc te słowa wypowiedziane przez B, chwiejącą się na nogach. Tak. Tą samą B, która niedawno obściskiwała się w szafie. Wzięła łyk wina rozlewając je przy tym na wszystkie strony - w tym na mnie.
Zacisnęłam zęby, wstałam i wzięłam od niej butelkę biorąc porządny łyk.
- Agulec! Aguuuuulec..! – o mało się nie zakrztusiłam. Przerażony Linc, biegł wprost na mnie. – Wiem co się stało!
- Co się stało? – nogi mi się ugięły..
- Wiem co to był.. za hałas! Po drugiej stronie ulicy sąsiedzi mają basen! Stąd ten plusk!
Chwilę później dostałam drzwiami od łazienki wychodzącej z niej właśnie Patus.
- O sześć dziewczyny.. – powiedziała i osunęła się na Alexa, który chyba zmęczył się tym szukaniem i zasnął na podłodze.
Spać. Tak właśnie. Muszę iść spać.
Ominęłam ich wszystkich i położyłam się na.. Czy ktoś może mi powiedzieć, co do cholery łóżka z sypialni robią w salonie? Zaraz zwariuje.
Ech.. już nieważne. To nawet lepiej. Położyłam się na pierwszym lepszym z brzegu. Oczy zaczęły mi się zamykać, obraz zamazywać.. dźwięki stawały się coraz cichsze.. Ostatnie co pamiętam to Linc’a i Kevina z piłą mechaniczną.. Mk.. a później zrobiło mi się bardzo ciepło.. chyba ktoś mnie przytulił.. ale nie wiem.. kto..
Otworzyłam oczy. Do pokoju wpadało strasznie dużo światła.. jak nigdy. A mówili, że drzewa będą rzucać tu cień latem.. cholerni wciskacze kitu. Było mi strasznie duszno.. w sumie to nie mogłam oddychać.. przez chwilę nie wiedziałam co się dzieje..Alex leży na mnie, tyle że na nim leży Patus, a na Patus – B. Przynajmniej tyle mam z tego, chociaż i tak mam najgorzej leżąc na samym dole.
Nie wiem jak, ale udało mi się wydostać spod tej kupy na wpół żywych ludzi. Posypali się jeden po drugim i pobudzili, też nie bardzo wiedząc, co się dzieje.
Usiadłam na łóżku, przetarłam oczy. Wstałam i bardzo powoli szłam przez salon, uważając na leżących ludzi, butelki, elementy moich mebli, kawałki szkła.. gałęzie.. gałęzie? Zatrzymałam się.
Tanira i James spali na stole. Teddy chyba nie zdążył dojść do łazienki i rozłożył się w przedpokoju, zaraz za nim Madziula. Alexxa i Hbc siedziały przy stole – tak, przy tym samym stole – i popijały coś na kaca. Danny leżał na jedynym ocalałym fotelu, a na nim siedziała Nati wcinając chrupki. Niunia smacznie spała w objęciach Michaela. Linc pościelił sobie i Ani na szafie, którą przewrócił. W tej szafie uwięziona była chyba Mk, przynajmniej wydawało mi się, że to jej głos z niej dobiega. Sofia, Marq i Kevin zawinęli się w dywan.
Ci, którzy już nie spali, patrzyli na mnie z przerażeniem. W ich oczach widziałam strach. Wczoraj zdemolowali mi dom, a teraz się boją.
I nagle zachciało mi się śmiać. Zaczęłam cicho chichotać. Patrzyłam na nich wszystkich i nie mogłam powstrzymać śmiechu. Patrzyłam na mój zniszczony dom i dostałam napadu głupawki. Śmiałam się jak czubek kompletny.. nie mogłam tego powstrzymać.
- Dobrze się czujesz? – powiedział niepewnym głosem Alex, kładąc mi rękę na ramieniu.
Swoim maniakalnym śmiechem pobudziłam resztę towarzystwa. Patrzyli na mnie tak jak ludzie patrzą na coś, czego w życiu nie widzieli. Zaczęli do mnie podchodzić, chyba myśleli, że zwariowałam.
- Cokolwiek byście nie zrobili, i tak będę Was wszystkich kochać! No nie bójcie się już i chodźcie tu wszyscy!
Odetchnęli z ulgą. Na ich twarzach pojawiły się uśmiechy. Wyściskaliśmy się jeszcze ze 150 razy, poklepaliśmy po plecach i była to piękna chwila, bo miałam ich wszystkich na raz przy sobie.
Słyszałam jak po kolei mówią:
- Przepraszam, za tą kanapę
- Osobiście odmaluję Ci ściany!
- I za telewizor..
- Za naczynia w basenie..
- Za ogród..
„Za ogród”..?
- Za drzwi..
- W porządku to tylko przedmioty..– powiedziałam
Odwróciłam się i zobaczyłam przed sobą Linc'a.
- To dobrze, że się nie gniewasz, bo wczoraj zrobiliśmy sobie jeszcze zawody i wycieliśmy z chłopakami wszystkie drzewa w Twoim ogródku..!
Nastała cisza. Najprościej mówiąc.. zbladłam.
- ŻE.. CO?!!?! oO
..........
Koniec.
_________________ So take my hand
don't let me surrender..
'Cuz maybe someday, in time
Things will go my way..
Ostatnio zmieniony przez agulec 2008-03-16, 19:07, w całości zmieniany 1 raz
Wiek: 21 Dołączyła: 27 Sie 2007 Posty: 2805 Skąd: from Stata Mind ^^
Wysłany: 2008-03-16, 15:39
Cytat:
Danny leżał na jedynym ocalałym fotelu, a na nim siedziała Nati wcinając chrupki
mmm on by tam nie tylko leżał xD jaki stoicki spokój xD
i te drzwi...oooo...śwetne..nie ma to jak dobra imprezka, aż mi się pić zachciało xD
_________________ Niech zgaśnie słońce i nie będzie jutra...
__________________________________________________
sygna popełniona przez Whistlerową ;* podobnie jak very sexy av.
boskie to było, az nie wiem co mam zacytowac, bo kazde zdanie mnie rozwaliło
fajnie nam musiało sie tak spac na kupie: ty, ja , Patus, Alex doborowe towarzystwo xD
i w ogole wszystkich tak swietnie umiejscowiłas w tym opowiadaniu, podkreslajac nasze cechy, których wyraz dalismy piszac na forum...
Natalia..i lateks, i Danny i chrupki xD
Tanira i jej nawoływanie do zdjecia koszuli i błogie chwile z Jamesem
Niunia i Michael...pełnia szczescia i spokoju
Marq, Kevin i Sofia czyli szalenstwa napalonych nastolatków z dywanem
stado mahonowe...urzeczywistnienie sie naszych marzen i zboczonych fantazji^^ hehe
A Genialne, śmiałem się jak głupi aż bałem się że mama pomyśli że ejstem debilem xD
Cytat:
Linc pościelił sobie i Ani na szafie, którą przewrócił. W tej szafie uwięziona była chyba Mk, przynajmniej wydawało mi się, że to jej głos z niej dobiega.
To jest najmocniejsze z tego wszystkiego xD
Cytat:
Odwróciłam się i zobaczyłam przed sobą Linc'a.
- To dobrze, że się nie gniewasz, bo wczoraj zrobiliśmy sobie jeszcze zawody i wycieliśmy z chłopakami wszystkie drzewa w Twoim ogródku..!
Nastała cisza. Najprościej mówiąc.. zbladłam.
- ŻE.. CO?!!?! oO
xD to też dobre
Cytat:
Linc zerwał się na równe nogi i pobiegł. Niestety nie w tą stronę.
Cały Linc ^^
Cytat:
Kevin był bardzo zajęty zwijaniem mojego dywanu..
Lubie zwijać dywany xD
Cytat:
a Marq korzystając z jego nieuwagi najwyraźniej przystawiał się do Sofii.
o men ale zajebiaszcze dajesz wiecej .... ..bo aż sie popłakałam ze śmiechu
agulec napisał/a:
Mam nadzieję, że się nie gniewacie - wykorzystałam część Was w tym czymś poniżej
myhmm zalezy w jaki sposób
agulec napisał/a:
resztki jedzenia na podłodze. Lincoln najwyraźniej jest głodny
no tak i jego pierwotne instynkty
agulec napisał/a:
.. Agulec.. nie spodziewaliśmy się, że.. to znaczy ja się nie spodziewałem.. – plątał się Alex wymachując ręką, w momencie kiedy B zsuwała mu się z.. - przez gardło mi nie przejdzie.. - bioder
eee czm,u B... czemu nie ja
agulec napisał/a:
Linc zerwał się na równe nogi i pobiegł. Niestety nie w tą stronę.
tak kolejny przykład porazającej inteligencji naszego "mamuta "
agulec napisał/a:
„Butelka się zbiła” ...a że drzwi się zbiły to nie zauważyłeś Ty.. Ty..! Ty! Zaraz mnie uj jasny z nieba strzeli.
haha drobne niedopatrzenie
agulec napisał/a:
obok wcale nie bardziej wyraźnej Patuś,
ee tam ... moze zapomniałam Rutinoscorbinu ..każdemu się moze zdarzyc
agulec napisał/a:
W wannie leżała Patus. Już nic mnie dzisiaj nie zdziwi.
yyy...bo ona była taka wygodna
agulec napisał/a:
Chwilę później dostałam drzwiami od łazienki wychodzącej z niej właśnie Patus.
- O sześć dziewczyny.. – powiedziała i osunęła się na Alexa, który chyba zmęczył się tym szukaniem i zasnął na podłodze.
sorry za te drzwi ...już Ci mówiałam ze niechcacy OoO jak na Alexa ...to chyba juz sobie tam dłużej poleze
agulec napisał/a:
Alex leży na mnie, tyle że na nim leży Patus, a na Patus – B.
aaa jaki nalesniczek ... hymmmmm na Alexie ..*gdzies rozpływam się w krainie fantazji o Alexie *
ale ze mnie zorbiłas ... alkoholiczke ..hahah ...dajesz wiecej bo nie mogę sie doczekac na dalsze peryptie..mozę tym razem to ja się zamkne w szafie z Alexem